CYWILIZACJA

Lekarz to nie końcówka długopisu. I też ma sumienie, którego łamać nie wolno

Na stronie jednej z większych prywatnych przychodni warszawskich pojawiła się informacja o tym, że niektórzy lekarze nie wypisują recept na antykoncepcję. I posypał się hejt na przychodnię i pracujących w niej specjalistów.

Informujemy, że kilku z naszych le znajdują się w dostępnych powyżej profilach lekarzy. Dodatkowo, dla wygody pacjentek, pracownicy rejestracji poinformują o tym podczas umawiania wizyty. Pacjentka w każdej chwili może zrezygnować z wizyty lub przepisać ją do innego lekarza ginekologa” – taką informację można przeczytać na stronie owej przychodni. Dużej, znanej z tego, że przyjmują tam bardzo dobrzy specjaliści, wielu to pracownicy także oddziałów położniczych czy ginekologicznych w stołecznych szpitalach. Przychodnia stawia sprawę jasno i uczciwie. Wszystko napisane na stronie internetowej, nie ma żadnych tajemnic. Przychodnia jest prywatna, współpracuje z nią kilkudziesięciu lekarzy ginekologów, więc zupełnie nie rozumiem fali oburzenia na tych lekarzy (KILKU), którzy antykoncepcji na życzenie pacjentki przepisywać nie chcą. Dla wielu to skandal, średniowiecze, ciemnogród i wszystko co najgorsze, a w ogóle gdzie w tym wszystkim prawa kobiet. Czy tych kilku lekarzy to faktycznie problem? Jestem przekonana, że zdecydowana większość ginekologów antykoncepcję tam przepisze, więc o co chodzi?

 

Chodzi o klauzulę sumienia i fakt, że lekarze się nią powołują. Lekarz ciągle jeszcze w Polsce ma prawo powołać się na klauzlę sumienia, czy to się komuś podoba czy nie. Może odmówić wykonania procedur, które są z jego sumieniem sprzeczne i nikt nie ma prawa go do tego zmuszać. Może także odmówić przepisania preparatu, jeśli jego zdaniem preparat ten pacjentce może zaszkodzić. A jak pisaliśmy nie raz na „Małym Dzienniku”, jak nie raz przywoływaliśmy badania, antykoncepcja szkodzi, niszczy, a wiele z preparatów ma także właściwości wczesnoporonne.

 

Po drugie, skoro w wielu prywatnych przychodniach gabinety ginekologiczne oznaczone są jako przyjazne dla kobiet, czyli że w nich bez problemu dostanie się receptę na antykoncepcję, to dlaczego w innej prywatnej przychodni nie mogą pracować lekarze, którzy z powodów światopoglądowych antykoncepcji przepisywać nie chcą? Nie rozumiem tego. Dla mnie jako pacjentki to bardzo istotna informacja. I świadomie wybieram takich lekarzy, o których wiem, że nie będą mi tłumaczyć, że mam za dużo dzieci i że powinnam się zabezpieczać i nie będą prawić mi kazać na temat braku odpowiedzialności, kiedy za receptę podziękuję. A nie są to odosobnione przypadki. Wiele moich koleżanek spotkało się z sytuacją, w której to lekarz nieproszony wychodził z inicjatywą przepisania antykoncepcji, a kiedy spotykał się z odmową ze strony pacjentki postanawiał ją „oświecić”, jak wiele traci niestosując antykoncepcji. I takie postępowanie jest fair? Do tej pory takie informacje przekazywane były pocztą pantoflową. Bardzo dobrze się stało, że teraz taka informacja jest dostępna publicznie. O brak pacjentek ci lekarze martwić się nie muszą. Informacja o tym, kto jest lekarzem sumienia, działa lepiej niż telewizyjna reklama.

 

To nie jest wstyd – jak próbuje przekonać choćby portal Mamadu, że lekarz powołuje się na klauzulę sumienia. W świecie, który jest tej klauzli przeciwny, to zakrawa na bohaterstwo. W 2017 roku skandalem jest nie to, że kilku lekarzy nie wypisuje antykoncepcji, a skandalem jest to, że łamie się ich sumienia. Tak, coś co jest normalne, dziś nosi znamiona jakiejś niesamowitej odwagi, by powiedzieć nie trendom niszczącym kobietę. Ginekolog czy położnik ma się o życie troszczyć, a nie działać przeciwko temu życiu.

 

I jeszcze jedno, lekarz to nie końcówka od długopisu, która wypisuje recepty na życzenie pacjentek. Gdyby tak było, po co byłyby im lata studiów, szkoleń, specjalizacji. Dlatego bardzo szanuję tych lekarzy właśnie za odwagę i za to, że potrafią dziś iść pod prąd. Mam tylko nadzieję, że ani pracy z powodu medialnej nagonki tam nie stracą (a szkoda by było, bo to naprawdę świetni specjaliści), ani nie zostaną zmuszeni do wycofania się z deklaracji.

 

Gratuluje Wam, panowie i panie, odwagi i cieszę się, ze z wielu z Was miałam przyjemność poznać osobiście.

 

Małgorzata Terlikowska 

Źródło: Mały Dziennik

Komentarze

Zobacz także

Ogień zastał ich we śnie. Ludzie spłonęli żywcem. Takiego pożaru dawno tu nie było

Redakcja malydziennik

Zachodnie firmy wysyłają do nas gorsze produkty? TO PRAWDA

Redakcja malydziennik

Dziecięca lalka zamiast "mamo" powiedziało "ty s*ko!" do 2-letniej dziewczynki w dzień jej urodzin!

Redakcja malydziennik
Ładuję....