CYWILIZACJA

Kulisy działania nożownika ze Stalowej Woli: przez godzinę krążył po galerii w celu…

Ta zbrodnia wstrząsnęła Polską: uzbrojony w nóż napastnik ranił kilka osób, a jedną zamordował. Rozegrała się ona w centrum handlowym. Pytaniem jednak jest obecność ochrony na miejscu zdarzenia.

Świadkowie zdarzenia zgodnie twierdzą, że na miejscu nie było ochrony. Wirtualna Polska zapytała firmę zajmującą się ochroną miejsca, Konsalnet, o stanowisko w tej sprawie. Wiadomo, że na miejscu było czterech ochroniarzy.

 

To ilość, na którą zakontraktowane są usługi Konsalnetu. Firma twierdzi jednak, że nie można się dziwić brakowi ochroniarzy na miejscu zdarzenia – "sprawca działał w sposób gwałtowny i nieprzewidywalny" – podano wp.pl. Co ciekawe, ochroniarze nie musieli interweniować, gdyby zagrażało to ich życiu lub zdrowiu. Według firmy ochroniarskiej jednak o całym zdarzeniu wiedziały osoby monitorujące sytuację w budynku i wysłały tam ochroniarzy.

 

Konsalnet przekonuje jednak, że napastnik krążył po galerii Vivo przez godzinę przed atakiem, być może, żeby zaatakować w miejscach, w których nie ma aktualnie ochroniarzy. Firma ochroniarska twierdzi, że wszystkie kroki określone procedurami zostały podjęte.

 

Po prawdzie to nie ma co się dziwić, że ochrona zniknęła – zatrudniani są tam głównie niepełnosprawni i za naprawdę liche pieniądze.

Źródło: wp.pl

Komentarze

Zobacz także

Niesamowite wieści! Polska zostawiła już Belgię w tyle, niedługo ma przebić też Szwajcarię w…

Redakcja malydziennik

Wielki Brat patrzy! Chińczycy pod czujnym nadzorem kamer. Nie uwierzysz, gdzie sięgają macki władz

Szczerość syryjskiego imigranta: „Po co mam pracować, skoro Niemcy…”

Adam Gaafar
Ładuję....