POLITYKA

Ksiądz Sowa jest kapłanem Kościoła katolickiego, którego ja jestem wiernym. Tu nie ma miejsca na plemiona

ak się składa, że ksiądz Sowa jest kapłanem Kościoła katolickiego, którego ja jestem wiernym. Obaj jesteśmy w tym samym Kościele, łączy nas coś o wiele bardziej fundamentalnego, niż poglądy polityczne, czyli uczestnictwo w Mistycznym Ciele Chrystusa. Warto o tym pamiętać, by partyjne połajanki, plemienna mentalność nie przesłoniła nam prawdy, że jesteśmy w jednym Kościele. Jezusa Chrystusa.

Otrzymałem dziś jedną z najdziwniejszych propozycji komentarza medialnego, jaka mi się kiedykolwiek przydarzyła. Otóż, jedno z mediów, zaproponowało mi, by opowiedział, jak mi się współpracowało z księdzem Kazimierzem Sową w Radiu Plus, a także skomentował zaangażowanie polityczne i język jego prywatnych wypowiedzi. Nie udzieliłem tej wypowiedzi, ale napiszę na ten temat kilka słów.

 

1. Czas współpracy z Kazkiem Sową w Radiu Plus wspominam naprawdę dobrze. Był sympatycznym kolegą i współpracownikiem, a później niezłym szefem. Wielu ludziom naprawdę pomógł, jako ksiądz, ale też jako człowiek. To był dobry czas, w którym robiliśmy katolickie radio z ludźmi, którzy dziś są po bardzo różnych stronach barykad politycznych i medialnych. I choć później wielokrotnie polemizowałem z księdzem Sową, wiele razy zderzałem się z nim w debatach, a on niejednokrotnie ostro komentował moją działalność, to tamten czas był naprawdę dobry.

 

2. O zaangażowaniu politycznym czy dokładnie niebezpieczny uwikłaniu już mówiłem i pisałem. Nic nowego nie mam do powiedzenia. Źle się stało, że ksiądz Kazimierz Sowa wszedł tak głęboko w pewne uwikłania. I to jest coś, o co można i należy się czepiać. Można ostro skomentować słowa o niszczeniu "Gazety Polskiej", ale one nie wykluczają ani z kapłaństwa ani z Kościoła. Można mieć pretensje o pogróżki czy sugestie robienia porządku, ale wszystko w tej sprawie zostało już powiedziane.

 

3. Ale zupełnie nie rozumiem propozycji, by komentować język prywatnych wypowiedzi księdza. Nie rozumiem, bo wiem, jakim językiem prywatnie posługują się świeccy, także prawicowi dziennikarze, wiem, jakim językiem posługują się księża, także ci o bliskich mi poglądach, wiem, że wielu z nas ma sobie sporo do zarzucenia w tej sprawie. Czy rzeczywiście uważacie, że dobrze się stanie, jak zaczniemy sobie wyrzucać nieodpowiednie słowa w czasie prywatnych rozmów czy słowa wypowiedziane pod wpływem alkoholu? Nie widzę też powodu, by udawać, że wszyscy poza jednym księdzem Sową wypowiadają się zawsze z namaszczeniem, pokorą, z ewangelicznych wyczuciem. A ten jeden, jedyny, splamił nieodpowiednim słowem koloratkę. 

 

4. I na koniec. Tak się składa, że ksiądz Sowa jest kapłanem Kościoła katolickiego, którego ja jestem wiernym. Obaj jesteśmy w tym samym Kościele, łączy nas coś o wiele bardziej fundamentalnego, niż poglądy polityczne, czyli uczestnictwo w Mistycznym Ciele Chrystusa. Warto o tym pamiętać, by partyjne połajanki, plemienna mentalność nie przesłoniła nam prawdy, że jesteśmy w jednym Kościele. Jezusa Chrystusa. W Kościele nie ma plemion, nie ma na nie miejsca…

 

Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

Komentarze

Zobacz także

Somalijczyk spryskał kwasem ciężarną w Londynie!Totalne zezwierzęcenie muzułmanów!

Na linii Rosja – USA kolejne zgrzyty. Będą sankcje za wsadzanie nosa w nie swoje sprawy!

Redakcja malydziennik

Donald Trump odwiedzi Polskę! ZNAMY DATĘ, sprawdź!

Redakcja malydziennik
Ładuję....