CYWILIZACJA

Konkurs na żenadę roku rozstrzygnięty! Hieny cmentarne to przy tym pikuś

Totalne zidiocenie, odmóżdzenie, odczłowieczenie. Nie potrafię znaleźć określenia na taką „tfurczość”, bo i pewnie takie jeszcze nie powstało. W zawodach na żenadę roku pioseneczka ta jest zdecydowanym liderem…

Są takie sprawy, o których się nie żartuje. Można się z nimi nie zgadzać, można polemizować, ale pod żadnym pozorem nie można sobie z nich robić jaj. Są one bolesne, dotykają bardzo wrażliwych spraw. I dlatego lepiej zmilczeć, niż powiedzieć o dwa słowa za dużo. Bo to słowa, które mogą zranić do żywego. Nie interesuje mnie, że to satyra, że to konwencja, że są tacy, których taki prostacki przekaz śmieszy. Przykro mi, mnie nie śmieszy, może brakuje mi poczucia humoru, ale nie potrafię wykrzesać go z siebie nad trumną, a już szczególnie w sytuacji, kiedy nie wiadomo, czyje ciało w tej trumnie leży.

 

Chodzi o ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej, które na wniosek prokuratury odbywają się na cmentarzach. Rozumiem tych, którzy dla swoich bliskich chcieliby spokoju, nie chcą rozdrapywania ran, nie chcą kolejnych badań. Ale rozumiem także tych, którzy chcą poznać prawdę, którzy chcą mieć pewność, kogo pochowali w grobie. Nie będę teraz komentować decyzji prokuratury, bo nie o to chodzi. Chodzi tym razem o pewna piosenkę pod wymownym tytułem „Ekshumuj mnie”, którą czołowe feministki udostępniają sobie na portalu społecznościowym, opatrzoną komentarzem: „jesienna piosenka na polepszenie nastroju”.

 

Jestem ciała skrawkiem/ Chcę wiedzieć, czy to ja leżę w grobie, czy nie zmienili mi ciała przypadkiem/ Ekshumuj mnie bez zwłoki, wyciągaj me zwłoki” – śpiewa ubrana w barchanowe gacie paniusia. Boki można zrywać, prawda. Cóż za głębia przekazu, jaki doskonały dobór słownictwa, i jeszcze te niewinne żarciki słówkami. Ach i Och! Najwybitniejsi polscy tekściarze chylą czoła przed tą poezją.

 

To jeszcze nie koniec. Zabawa dopiero się rozkręca: „Parę guzików, włosy, kości/ robactwo ogryzło wszystko do cna/ więc się nie krępuj wyciągaj mnie z ziemi i zrób mi badanie DNA”. Te rymy, rytmy, wyszukane formy stylistyczne. Doprawdy, majstersztyk. Aż żal, że na dwóch zwrotkach piosenka się kończy.

 

To nie jest śmieszne, to nie jest zabawne. To jest po prostu żenujące. Paniusia, która to śpiewa, nie ma za grosz przyzwoitości i poczucia wstydu. Czy choć przez chwilę pomyślała, co czują najbliżsi, którzy od sześciu lat nie wiedzą, czy pochowali tę właściwą osobę. Czy pomyślała, co czują bliscy ekshumowanych ofiar, kiedy roznegliżowana laska śpiewa o robakach? Po co o tym myśleć, skoro takie zabawne rymy można tworzyć.

 

Jak bardzo nisko trzeba upaść, żeby zachwycać się takim prymitywnym gniotem. Jak bardzo nisko trzeba upaść, żeby taki gniot wyprodukować. Jak bardzo odmóżdżony musi być człowiek, żeby rechotać nad tą przyśpiewką. Hienami cmentarnymi nie są bowiem ci, którzy usiłują poznać prawdę o śmierci swoich najbliższych. Hienami są ci, którzy nad tą śmiercią rechoczą. Piekielnym śmiechem, od którego robi się niedobrze.

 

Gdyby ktoś się zastanawiał, komu przyznać tytuł obciachu roku czy żenady roku, właśnie objawił się kandydat rechoczący z tragedii.

 

Małgorzata Terlikowska 

Źródło: Mały Dziennik

Komentarze

Zobacz także

Przerażająca relacja z wyspy poszkodowanej przez Irmę: "nigdy nie doświadczyłem czegoś takiego jak to"

Redakcja malydziennik

To był sprawdzian z człowieczeństwa. On zdał go na medal. Taksówkarz wyłączył licznik i całą noc pomagał poszkodowanym w zamachu

Mocne słowa Gadowskiego: Pani rzecznik sika, czyli współczesny obrazy z Europy

Redakcja malydziennik
Ładuję....