Koncerny żywieniowe narażają nas na… NOWOTWORY!

Koncerny żywieniowe nie muszą nas informować o rakotwórczych skutkach żywności, o ile uznaniowo zagrożenie chorobą jest… zbyt niskie. Kto decyduje o skali zagrożenia? Agencja, która jeszcze 70 lat temu zakazywała stosowania jakichkolwiek substancji rakotwórczych!

Zwykle są to instytucje polityczne, które – jak wiemy – narażone są na ryzyko korupcji. O tym, jak silny jest nacisk lobby producentów żywności przekonał się Mike Adams, autor książki „Ukryte toksyny. Żywność, która truje”. W specjalnym laboratorium wykonał skomplikowane badania, sprawdzając pod kątem zawartości toksyn żywność nie tylko typu fast food, ale także uznawane za zdrowe suplementy diety czy jedzenie określane jako raw food. To, co odkrył, przeraziło nawet jego. Stężenie substancji trujących i rakotwórczych – jak rtęć czy ołów – w tych produktach okazała się niezwykle wysoka. 

 

Adams niemal od samego początku swojej działalności badawczej doświadczył agresji ze strony producentów żywności. Walczono z nim na rozmaite sposoby, godząc w jego wiarygodność, zaprzeczając wszystkiemu, a wreszcie posunięto się do szeregów manipulacji. Książka „Ukryte toksyny” miała się w ogóle nie ukazać, ale w końcu opublikowano ją nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale – nie tak dawno – również w Polsce. 

 

W książce Adams zwraca uwagę, że o konieczności informowania o zawartości w jedzeniu substancji rakotwórczych w USA decyduje tamtejszy resort zdrowia, a ściślej: agencja federalna Food and Drug Administration (FDA). Jednak zgodnie z jej wytycznymi, jeśli żywność nie jest bardzo szkodliwa, a jej rakotwórcze właściwości nie są zbyt silne – nie trzeba o tym informować (sic!).

 

Adams zwraca uwagę, że często obecne w żywności rakotwórcze karcynogeny, uznawane są przez FDA za niezbyt szkodliwe, o ile dawkowane są w małych ilościach. Oznacza to, że wcale nie muszą być wymieniane na etykietach, informujących nas o składzie żywności, którą kupujemy! 

 

""

Co ciekawe w 1938 roku FDA była znacznie bardziej restrykcyjna. Zakazywała bowiem koncernom żywieniowym stosowania jakiejkolwiek ilości szkodliwych substancji, które wywoływały nowotwory u zwierząt. W ten sposób agencja chroniła ludzi przed ważnym czynnikiem ryzyka zachorowania na raka. Przepisy zmieniły się dopiero w 1988 roku, kiedy w specjalnym dokumencie wiceprezes agencji, Michael R. Tylor zdecydował, że Amerykanie mogą jednak przyswoić niewielkie ilości trucizn (sic!). 

 

Więcej o szkodliwych substancjach w żywności oraz sposobach, w jaki sposób się przed nimi chronić, przeczytasz w książce Mike’a Adamsa „Ukryte toksyny. Żywność, która truje”. 

 

Mike Adams, Ukryte toksyny. Żywność, która truje, Kraków 2017, Esprit. 

 

Źródło: Wydawnictwo Esprit

Komentarze




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.