Tym razem ratownicy zdążyli na czas. Ich umiejętnościom życie zawdzięcza turysta i jego 8-letnia córka, którzy wypoczywali w Łebie. Ojciec popłynął z dzieckiem po uciekającą zabawkę i zaczęli tonąć.

„Kilka dni po tragedii w Darłówku. ‚Typowa niedziela’ w Łebie słońce, fala, wiatr – nierozsądny rodzic płynie z dzieckiem po uciekające kółko na falochron, miejsce szczególnie niebezpieczne, objęte zakazem kąpieli, a dodatkowo wygrodzone koralikami” – relacjonują w mediach społecznościowych ratownicy WOPR, którzy strzegą łebskich plaż.

„Kolejny raz zdążyliśmy” – podkreślili.

Niebezpieczny incydent zarejestrowali telefonami świadkowie. Widać na nich akcję służb przy falochronie w Łebie, od którego na odcinku ponad 50 m obowiązuje zakaz kąpieli.

Niebezpieczny incydent zarejestrowali telefonami świadkowie. Widać na nich akcję służb przy falochronie w Łebie, od którego na odcinku ponad 50 m obowiązuje zakaz kąpieli.

Zachowanie mężczyzny było skrajnie nieodpowiedzialne. Kiedy ratownicy zauważyli, co robi z dzieckiem, zaczęli gwizdać, nakazując powrót na brzeg. Niestety – ważniejsze było dla niego dmuchane kółko. Chwilę później zaczął tonąć, ciągnąc za sobą 8-latkę.

gh/wp.pl