CYWILIZACJA

„Klątwa”, czyli nuda do wyrzygania. Z obrzydzenia dla tchórzostwa rzekomych artystów

Kpina z księży, oskarżanie ich o pedofilie, wieszanie papieża – nie wymaga w Polsce, ani nigdzie na świecie – odwagi. Artyści szczycący się tym, że w dusznej atmosferze Polski odważyli się na takie przekraczanie, są śmieszni i żałośni, a z transgresją nie mają nic wspólnego.

Lewaccy krytycy zachłystują się nowym, rzekomo wybitnym dziełem sztuki Oliviera Frljicia „Klątwa”, które wystawione zostało w warszawskim Teatrze Powszechnym. Dlaczego? Bo powiesił pomnik Jana Pawła II na szubienicy i napisał na nim „obrońca pedofili”, bo jego aktorzy opowiadają ze sceny, jak to rzekomo byli molestowani przez księży, bo do kobiet widzów pada ze sceny pytanie, która miała aborcję (czytaj, która zabiła swoje dziecko), a gdy trzy się do zabójstwa przyznają otrzymują oklaski. I właśnie takie coś okrzyknięte jest rewolucyjnym przedstawieniem. Dlaczego? Bo przeprowadza atak na Kościół, na księży i na przeciwników aborcji.

 

Tyle, że to w teatrze żadna rewolucja. Plucie na św. Jana Pawła II, na księży, na polskość, a także wychwalanie aborcji to w polskiej sztuce i kulturze absolutny standard. Nie trzeba odwagi, by to robić, bo na tym trzepie się kasę, jak na mało czym. Zachodnie fundacje, mecenasi sztuki, a także nasi miejscowi strachliwi włodarze miast zawsze chętnie dosypią grosza, jeśli tylko na warsztat weźmie się jeden z wyżej wymienionych tematów. Rewolucji także nie ma w tym żadnej, bo to zwyczajne kopiowanie wzorców z Zachodu. Tam, takie „rewolucje”, z wieszaniem papieży, chwaleniem aborcji robiono od lat. Wszystko już zatem było. 

 

Gdyby rzekomo odważni artyści chcieli rzeczywiście zrobić coś nowego, coś rewolucyjnego, coś, co byłoby rewolucją w polskim teatrze, to zamiast szaletowej sztuki „Klątwa” zaczęliby szukać realnie odmiennej przestrzeni wyrazu. I zajęli nie wieszaniem papieża, ale pokazaniem św. Maksymiliana M. Kolbego (to Michał Kondrat kręcąc film na jego temat pokazuje coś rzeczywiście nowego), bł. Marceliny Darowskiej czy kard. Stefana Wyszyńskiego. Gdyby chcieli zmierzyć się z tematami trudnymi, to zrobiliby film o narodowcach, często przedwojennych antysemitach, którzy w czasie wojny ratowali Żydów, albo spróbowali uchwycić fenomen polskiej wiary.

 

A jeśli chcieliby koniecznie zająć się czymś negatywnym, to zamiast drążyć wciąż na nowo problem pedofili w Kościele, zajęliby się pedofilią wśród reżyserów (sztuka o dość obrzydliwej ucieczce od odpowiedzialności Romana Polańskiego czeka na odważnego młodego reżysera), albo problemem homoseksualnego lobby w polskim teatrze, o którym szczerze i bardzo mocno mówiła Joanna Szczepkowska, ale o którym mówią także liczni aktorzy, którzy wolą nie ujawniać swoich nazwisk. Panowie i panie odważni zróbcie sztukę o tym, jak ładni chłopcy, często nastoletni, są uwodzeni przez uznanych reżyserów, i jak potem popełniają samobójstwa, i o tym, jak ładni aktorzy robią kariery przez łóżka… To byłby akt odwagi, prawdziwa transgresja, przełom i rewolucja.

 

Zajmowanie się Kościołem i papieżem dowodzi zaś jedynie, że cienkie, tchórzliwe z was Bolki… Kpina z Kościoła, obrażanie papieża nic nie kosztuje i niczym nie grozi. I doskonale o tym wiecie. Szum medialny może wam jedynie napełnić kieszenie kasą i uczynić z was medialnych męczenników, co pomoże w dalszej karierze. Rzekoma rewolucja to zatem zwyczajna komercha i karierowiczostwo. Nudne do wyrzygania.

 

Tomasz P. Terlikowski

Źródło: Maly Dziennik

Komentarze

Zobacz także

To realne zagrożenie dla 45 milionów osób. I jak tu nie mówić o znakach APOKALIPSY?

Redakcja malydziennik

5 TYSIĘCY złotych MANDATU albo PRZYZNANIE SIĘ do winy i zero konsekwencji. Zobacz, kiedy możesz skorzystać z tej ULGI

Ale odlot! Zakazali używania słowa „dziewczęta”…. w szkole dla dziewcząt

Redakcja malydziennik
Ładuję....