CYWILIZACJA

Kiedy muzyka może wpędzić człowieka w szpony szatana? ZOBACZ!

Muzyka może się wydawać czymś, co nie powinno wpędzać w stan zniewolenia i opętania. Jednak Zły nie zna się na żartach. Flirt z Szatanem nazywa się paktem. Świadomym bądź nie. Ten flirt nigdy nie ma dobrego zakończenia… – pisze Grzegorz Kasjaniuk w miesięczniku "Egzorcysta".

Cyrograf nie zawsze musi być świadomym wyborem. Wejście w pakt ze Złym może być również nieświadome. Jest to jednak zawsze poprzedzone konkretnym działaniem ze strony człowieka: przyzwoleniem, niby nic nie znaczącymi poczynaniami i obojętnością na stałą obecność Złego w życiu. W konsekwencji Szatan może uznać człowieka za swoją własność. Gdy następuje modlitewna walka o człowieka, demon nie chce oddać go Bogu.

Muzyka i kult

Otwarciem furtki dla demonów może być już samo słuchanie i delektowanie się muzyką satanistyczną. Dla złych duchów wystarczające jest wsłuchiwanie się w bluźnierstwa, akceptacja okultystycznego przekazu, kolekcjonowanie płyt muzycznych z satanistyczną zawartością. Usprawiedliwianie tej praktyki tzw. artystycznym performance to kolejny wybieg demona. Oznacza ono akceptację zła pod pozorem sztuki. Dotyczy to nie tylko chrześcijan, którzy są fanami tej stylistyki muzycznej, ale także osób kontestujących religię, stawiających siebie w centrum świata, w miejsce Boga. Na końcu dotyka to także tych, którzy deklarują się jako sataniści. Dla Szatana nie ma rozgraniczeń. „Letni” chrześcijanin, ateista czy satanista kroczą u niego tą samą drogą. Prowadzi ona ku otchłani pozbawionej zbawienia. Celem Złego jest zagłada człowieka, a motorem, który go napędza, nienawiść. To idealnie odzwierciedla świadectwo znanego mi fana muzyki, który stwierdził, że powoli grzązł w bagnie. Pozbawił się przez to jakiejkolwiek możliwości oceny swego zachowania, religijności oraz moralności. Mówił:

Urodziłem się w katolickiej rodzinie. Praktykowałem wszystko, co powinien robić prosty chrześcijanin. Gdy miałem 16 lat, Zły przypuścił silny atak. Otóż spodobała mi się muzyka o charakterze rockowym. Na początku zaczynało się od „lekkich” piosenek. Z czasem coraz bardziej podobała mi się mocniejsza muzyka. Najgorsza w tym wszystkim była nieświadomość i brak wiary, że może to być coś złego. Wpadłem po uszy. Godzinami faszerowałem się takim złem. Można by rzec: esencja nienawiści. Punktem kulminacyjnym był black metal, który najbardziej mi się podobał. Podobnie było z rozmaitymi odmianami metalu, które wyraźnie wskazywały na satanistyczne zabarwienie. Oczywiście to wszystko było otwarciem furtki, a raczej całej bramy na zło. Demony nie czekały. Jak to mają w naturze, włażą z buciorami i nie pytają się, czy zaproszenie jest aktualne. Te grzechy bardzo niszczą człowieka.

Tego człowieka uratowała modlitwa, zawierzenie się Jezusowi. Stoczył długą walkę. Była potrzebna modlitwa o uwolnienie.

Jak to się dzieje, że muzyka może zniewolić ducha? Black metal jest kultem, który został zespolony z gatunkiem muzycznym powstałym na potrzeby manifestowania swoich przekonań, stylu życia. Black metal to podgatunek heavy metalu. Ma niezwykle oddanych czcicieli i fanów.

 
 
Fragment artykułu pochodzący z Miesięcznika Egzorcysta nr 54
Źródło: Miesięcznik "Egzorcysta"

Komentarze

Zobacz także

Niemiec wystawił na aukcji kradziony obraz. Okazało się, że to polskie arcydzieło sztuki!

Redakcja malydziennik

Rak płuc to wyrok? Eksperci przekonują, że niekoniecznie

Redakcja malydziennik

Półnaga feministka chciała sprofanować watykańską szopkę. Femiterrorystki zapowiadają kolejne ataki

Redakcja malydziennik
Ładuję....