POLITYKA

Kiedy dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy…

Celebryci, dyżurni komentatorzy i gazotowyborczy księża nagle wzruszyli się losem wirtualnych dziesięciu sierot z Aleppo. Zaczęli apelować, pouczać, moralizować. Szkoda tylko, że na temat, który jest jedną wielką medialną manipulacją.

Zalęknione, wystraszone, bez mamy i taty. Dzieci wojny z Aleppo, których nie chce katolicka Polska. Polska niewrażliwa, nieczuła na ludzką krzywdę, nieempatyczna. Poszła ta Polska do kościoła w niedzielę i usłyszała, że trzeba się chlebem dzielić, że bezdomnego do domu przyjąć. I jeszcze dobrze nie wyszła z mszy, już o tych słowach zapomniała. I zapomniała też, ze trzeba pomagać, bo biedne dzieci, bo sieroty, bo chore… Gdybym opierała się wyłącznie na relacjach medialnych bardzo określonych mediów i czarnomarszowych celebrytów (ci mają w sprawie uchodźców zawsze najwięcej do powiedzenia, wówczas nawet metraż ich mieszkania im nie przeszkadza), doszłabym do wniosku, że żyjemy w jakimś strasznym kraju, który zamyka drzwi i okna przed pukającymi do nich dziećmi. Tylko że to wszystko jedno wielkie kłamstwo, momentalnie wykorzystane przez „moralne autorytety” do rozgrywania politycznych wojenek. 

 

Na okazję „odmowy przyjęcia 10 sierot z Aleppo” „Gazeta Wyborcza” przepytała już chyba wszystkich świętych, zamieściła uliczną sondę, jak to niedobry jest rząd, który nie wzrusza się sierotkami. Spytała także księży, którzy przy okazji poużywali sobie na wyborcach PiS. Ks. Alfred Wierzbicki z KUL mówił wprost: "Górę bierze niestety antyuchodźczy pryncypializm. »Nie« i zawsze »nie«, nawet kiedy chodzi o bezbronne, dotknięte chorobą dzieci". W podobnym tonie wypowiada się ks. Kazimierz Sowa: "Cały czas mam nadzieję, że ludzie, którzy w Polsce deklarują głębokie przywiązanie do wiary i Kościoła, zrozumieją, że chodzi o czyny, nie słowa".

 

 

Temat sierot z Aleppo i reakcja polskiego rządu nie daje spać Agacie Młynarskiej: "Historia dzieci z Aleppo, które miały przyjechać do Polski, nie daje mi spokoju. (…) Jako Kawaler Orderu Uśmiechu, jako mama i babcia, chcę Wam wszystkim powiedzieć, że to, co się stało, nie powinno dać nikomu z nas spokojnego snu". Podnosi ciśnienie Karolinie Korwin-Piotrowskiej: „G**no was obchodzą inni. Nie tylko jesteście głupi, ksenofobiczni, nietolerancyjni, zawistni i pozbawieni wyobraźni. Jesteście ZŁYMI LUDŹMI"”. Złości Maję Ostaszewską, która na Facebooku histerycznie zaapelowała do premier Beaty Szydło: „Czy naprawdę uważa Pani że te dzieci są i mogą być zagrożeniem?!?!?!?! Czego pytam???? Dla kogo??????? Pytam jako obywatelka tego kraju, jako matka która patrzy w oczy dzieci z Syrii i znajduje w nich te samą ufność i niewinność jaką widzę w oczach moich dzieci…. Apeluję o człowieczeństwo… W naszej historii doświadczyliśmy tak wiele cierpienia. W czasie wojny i po niej tylu obywateli zostało uchodźcami, szukającymi pomocy. Powtarzamy często „Pamiętamy… Pamiętamy…” ale czy na pewno??? Powinniśmy mieć otwarte serca… Dlaczego je zamykamy??”.

 

Tyle tylko, że wcale tych serc nie zamykamy. Jak zapewnia premier Beata Szydło z Polski płyną pieniądze na pomoc humanitarną dla ofiar Z Syrii, i to nie małe pieniądze: "W ubiegłym roku (na ten cel) były przeznaczone bardzo duże środki finansowe, w tym roku jeszcze zwiększyliśmy pomoc i będziemy ją zwiększać konsekwentnie w kolejnych latach" – mówiła premier podczas konferencji prasowej. Ogólnie na pomoc humanitarną polski rząd przeznacza 4,5 mln euro. „3 mln euro to jest kwota, którą będziemy przeznaczać na pomoc Syrii w ramach funduszu, który będzie utworzony w związku z konferencją w Londynie. Natomiast 1,5 mln euro to pieniądze, które będą zagospodarowane na pomoc uchodźcom w państwach ościennych. Nie będzie to tylko pomoc finansowa, ale również rzeczowa” – tłumaczył rzecznik rządu. Do tego trzeba także zaliczyć działalność Caritas, Polskiej Akcji Humanitarnej i innych organizacji niosących pomoc Syryjczykom w ich kraju. A także tysiące zwykłych ludzi, którzy dzieła te wspierają swoimi pieniędzmi, ale nie obnoszą się z tym, nie wklejają potwierdzenia przelewów na portale społecznościowe, nie rozpowiadają jacy są hojni na prawo i lewo. Tylko robią to w cichości serca, a nie w sposób obłudny, pod publiczkę: „Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa,aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie” (M6 6,2-4).

Małgorzata Terlikowska

 

Źródło: Mały Dziennik

Komentarze

Zobacz także

Odwołano alarm bombowy

Redakcja malydziennik

STRZAŁY w Berlinie! Ogień otworzono w szpitalu

Redakcja malydziennik

No to Schenpfowie się zdziwią: wkrótce mają dostać nakaz zwrotu 400.000 zł wyłudzonego świadczenia!

Redakcja malydziennik
Ładuję....