Sprawca wypadku ze skutkiem śmiertelnym może odpowiadać za zabójstwo. Zmienia się sposób interpretacji przepisów.

W Jeleniej Górze pędzący z prędkością 135 km/h 25-latek przejechał na pasach kobietę i mężczyznę.

Prokuratora uznała, że uczestnicząc w nielegalnym wyścigu, sprawca działał „w zamiarze ewentualnym, przewidując możliwość pozbawienia życia pokrzywdzonych i godząc się na to”. Tym samym nie powinien odpowiadać za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym (art. 177 par. 2 kodeksu karnego), lecz za zabójstwo (art. 148 par. 1 k.k.). W efekcie zamiast maksymalnej kary w wysokości 8 lat więzienia piratowi drogowemu grozi nawet dożywocie.

– Moim zdaniem przyjęcie takiej kwalifikacji jest trochę naciągane. Przecież sprawca nawet jak się ściga, to mu przez myśl nie przejdzie, że może kogoś zabić. A tutaj przyjmujemy, że nie tylko brał to pod uwagę, ale i się na to godził – mówi prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego. – Zrozumiałbym to, gdyby nie było przepisów pozwalających wymierzyć odpowiednio surową karę.

Jednak Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości, chwali prokuratorów, którzy uczestników tragicznie zakończonych rajdów traktują jak zabójców.

– Samochód jest tak jak nóż, można zawieźć dziecko do szkoły, ale i zabić całą rodzinę. Dlatego trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Jeśli ktoś pędzi przez miasto 180 km/h, jest żywą torpedą, która w każdej chwili może zabić. Dlatego należy traktować takie osoby jak zabójców w zamiarze ewentualnym – uważa Marcin Warchoł.

Źródło: Gazeta Prawna

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/tragedia-w-kolo-lodzi-wypadek-autobusu-z-dziecmi-mnostwo-rannych/