Na długiej liście badań prowadzonych przez Japończyków znalazły się między innymi:

  • eksperymenty z działaniem wysokich i niskich temperatur
  • testowanie na żywym organizmie miotaczy ognia, fosgenu i promieniowania radioaktywnego
  • wiwisekcje bez znieczulenia
  • wtłaczanie do żył powietrza lub zwierzęcego moczu
  • wyjmowanie serca żywemu człowiekowi, aby sprawdzić po jakim czasie nastąpi zgon
  • doświadczenia z użyciem gazu musztardowego
  • odcinanie kończyn i przyszywanie ich do pleców
  • wycinanie płodów żywym kobietom

Jeden z ocalałych  więźniów, którego słowa przytacza Hal Gold w książce „Jednostka 731. Okrutne eksperymenty w japońskich laboratoriach wojskowych. Relacje świadków”, wspominał:

„Zarzucono metodę zarażania chorobą weneryczną poprzez zastrzyk, a badacze zaczęli zmuszać więźniów, by odbywali między sobą stosunki seksualne… (…) Gdy doszło do zarażania zdrowego partnera lub partnerki, obserwowano dokładnie rozwój choroby, aby ustalić na przykład stopień jej zaawansowania po pierwszym, drugim i kolejnych tygodniach. Zamiast samych oględzin zewnętrznych oznak choroby (…) badacze byli zdolni stosować wiwisekcję, aby sprawdzić, w jakim stopniu choroba wpłynęła na poszczególne organy wewnętrzne”

.

Shiro Ishii
Ofiara eksperymentu z odmrażaniem dłoni w Jednostce 731 / Fot. Domena publiczna

O intensywności prac w kompleksie świadczy najlepiej fakt, że w ciągu kilku lat wyprodukowano w niej miliardy bakterii. „Ilość broni chemicznej i bakteriologicznej, wyprodukowanej przez jednostkę 731 wystarczyłaby do wyeliminowania ludzkości” – piszą dr Yue-him Tam i Yan-jun Yang w książce „Jednostka 731, laboratorium diabła”.

Amerykanie ukrywają zbrodniarzy

Pod koniec wojny Japończycy zabrali wszystkie akta z wynikami badań i wysadzili w powietrze filie Jednostki 731.

Ishii przyszedł do nas niosąc dużą świecę i powiedział: „Wysyłam was wszystkich do domu. Jak już tam dotrzecie, jeśli któreś z was wyda tajemnicę Jednostki 731, znajdę was, choćbym miał w tym celu przeczesać po korzenie każdą kępę trawy”. Jego twarz przybrała przerażający, diaboliczny wyraz. Trzęsły mi się nogi. Zresztą nie tylko mnie – wszystkim.

– wspominała cytowana przez Hal Gold pielęgniarka Akama Masako, która zatrudniła się w jednostce tuż przed zakończeniem II wojny światowej.

W całej historii tego diabolicznego laboratorium intryguje najbardziej to, że poza pokazowym procesem 25 Japończyków przeprowadzonym w Chabarowsku przez Sowietów, żaden z czołowych naukowców kompleksu nie poniósł kary za swoje zbrodnie. Większość z nich – w tym sam Shiro Ishii – była chroniona przez Amerykanów w zamian za przekazanie wyników badań.

Potomkowie i krewni pomordowanych więźniów od lat bezskutecznie domagają się odszkodowań od japońskiego rządu. Jednak Tokio – choć przyznaje, że w czasie wojny zabito w Jednostce 731 tysiące Chińczyków – nie zamierza spełniać tych próśb.

Oficjalna linia obrony jest taka, że zbrodni dokonało nie państwo, lecz podwładni faszystowskich militarystów. Dodatkowo laboratorium działało poza wiedzą ówczesnego cesarza Hirohito.  Szacuje się, że w latach istnienia Jednostki 731 zginęło od 12 tys. do 20 tys. ludzi.

Komentarze