„Dożyliśmy czasów, w których na salonach wstyd jest nie mieć za sobą aborcji (…) A prawdziwa elita musi mieć tych aborcji kilka – mówi była posłanka SLD Aleksandra Jakubowska w rozmowie z Robertem Mazurkiem.

Aleksandra Jakubowska, czołowa lewicowa działaczka, niegdyś walcząca o prawa kobiet, w tym o dostęp do aborcji, diametralnie zmieniła swoje poglądy. Dziś o aborcję nie walczy. Na tę zmianę wpływ miało jej osobiste doświadczenie: „Doceniłam wartość życia, gdy się okazało, że sama mam niepełnosprawne dziecko. Teraz myślę, że każde życie – a może takie jeszcze bardziej – jest czymś najcenniejszym i trzeba robić absolutnie wszystko, by je uratować” – mówi Aleksandra Jakubowska w „Plusie Minusie”. Jednocześnie krytykuje język, jakim posługują się zwolenniczki aborcji: „Ja mówię „dziecko”, bo to jest dziecko. Nikt mi nie wmówi, że po połączeniu plemnika z jajkiem powstaje zygota, z której nie wiadomo co może wyrosnąć. Wiadomo co wyrośnie – człowiek”. Krytykuje także sposób, w jaki rodzinom z chorymi dziećmi chce pomagać rząd Beaty Szydło. Jendorazowa pomoc z tytułu urodzenia chorego dziecka doczekała się bowiem ‘określenia „trumienikowe”: „To jakiś koszmar, obrzydliwe, pełne pogardy określenie. Nie wyobrażam sobie, by jakakolwiek kobieta mogła tak mówić”. 

 

Była polityk nie zostawia suchej nitki na proaborcyjnych celebrytkach: „Jak widzę te celebrytki – zamożne i wykształcone światowe kobiety opowiadające o aborcjach, to mam jedno pytanie: „Babo, jak Ty w tę ciążę zaszłaś?”. (…) „Jeśli nie jesteś pewna, czy możesz pójść tego dnia z facetem do łóżka, to wypij szklankę wody”.

 

Jakubowska opowiada o tym, że na jej postawę wpływ miały narodziny syna, który – jak się okazało – jest osobą niepełnosprawną: „Piotr ma 34 lata, 186 cm i do końca naszego życia będzie mieszkał z nami, bo jest niepełnosprawny intelektualnie. Uraz okołoporodowy, ale wtedy o tym nie wiedzieliśmy”. Diagnoza – jak niemal w każdym przypadku była szokiem: „Najpierw odrzucenie, próba podważenia diagnozy, niewiara w to, co usłyszałam. Potem obwinianie się i żal nad sobą: dlaczego mnie to spotkało, dlaczego moje dziecko, co ja takiego złego wżyciu robiłam etc. I dopiero potem przychodzi pełna akceptacja i pełne szczęście”. I z taką pełną akceptacją i pełną miłością opowiada Aleksandra Jakubowska o życiu z niepełnosprawnym dzieckiem, a obecnie już osobą dorosłą, o problemach związanych z niepełnosprawnością, o troskach dotyczących przyszłości, w której rodziców już nie będzie. 

 

W rozmowie z Robertem Mazurkiem Jakubowska podkreśla także ogromną pracę, jaką na rzecz osób niepełnosprawnych wykonują Kościół katolicki i Katolickie Stowarzyszenie Niepełnosprawnych. Odnosi się także do programu „Za życiem”, który zacznie obowiązywać po nowym roku. Zwraca uwagę nie tyle na potrzebę jednorazowej wypłaty pieniędzy, a o szereg zmian systemowych, które ułatwiłyby funkcjonowanie rodzin wychowujących niepełnosprawne dzieci: „Bardziej niż jednorazowa zapomoga potrzebna jest świadomość, że przez całe swoje życie kobieta nie zostanie bez opieki państwa. Ta kobieta musi wiedzieć, że nie zostanie sama, że państwo pomoże jej w załatwieniu żłobka, przedszkola, znalezienia właściwej szkoły”. Jeśli uda się wprowadzić oczekiwane zmiany systemowe, będzie to rewolucja – podkreśla Jakubowska. 

 

MT/ „Plus Minus”

Źródło: Plus Minus

Komentarze