Polscy Quslingowie

W 1940 r. Krzeptowski i jego towarzysze zarządzili na terenie powiatu nowotarskiego powszechny spis ludności. Spośród 150 tys. osób 27 tys. (18 proc.) podpisało „góralskie volskslity” , deklarując tym samym przynależność do „narodu góralskiego”. Do wielu ludzi niespecjalnie przemawiała jednak retoryka członków Komitetu Góralskiego, toteż ich „współpraca” z Krzeptowskim ograniczyła się wyłącznie do podpisania kenkarty. Naturalnie jakaś część z tych osób – jeśli nie większość – zrobiła to tylko z obawy przed represjami ze strony okupanta.

Kompletną porażką zakończyły się natomiast próby sformowania góralskiej dywizji SS. Zamiast 10 tys. ochotników, których spodziewali się Niemcy oraz prowadzący akcje agitacyjne Krzeptowski i jego współpracownik  Józef Cukier, przed komisją poborową zjawiło się jedynie 300 osób.

Wizyta Hansa Franka w Zakopanem w listopadzie 1939 r. Wikimedia Commons

Wśród górali nie brakowało również tych, którzy jawnie oskarżali Krzeptowskiego o zdradę. W 1941 r. zawiązano przeciwko niemu i jego protektorom góralski ruch oporu – Konfederację Tatrzańską. „Honor nakazuje, by Goralenvolk został zdławiony przez samych Podhalan” – miał powiedzieć przywódca opozycjonistów, poeta Augustyn Suski. Zarówno on, jak i wielu jemu podobnych, zapłacilo za swoją szlachetną postawę życiem.

Skrucha kolaboranta

Nikłe poparcie dla Goralenvolku oraz żałosne wyniki poborów do góralskiej dywizji SS skompromitowały Krzeptowskiego w oczach Niemców. W kwietniu 1943 r. Wyższy Dowódca SS i Policji w Generalnym Gubernatorstwie, Friedrich Wilhelm Krüger, raportował szefowi Głównego Urzędu SS:

„Górale w żaden sposób nie różnią się od Polaków, a po trwających 3,5 roku obserwacjach należy stwierdzić, iż są nawet jeszcze gorsi”.

Odtąd lider Goralenvolku – nazywany jeszcze do  niedawna przez okupanta „góralskim księciem” – musiał ukrywać się przed gestapo oraz egzekutorami z AK. Uciekł w góry, potem próbował – z marnym skutkiem – wstąpić do słowackiej partyzantki, która wznieciła powstanie przeciwko faszystowskiej władzy. Na jego nieszczęście wśród powstańców znalazł się Polak, który go rozpoznał.

Wacław Krzeptowski

Wacław Krzeptowski na Wawelu z wizytą u Hansa Franka, z okazji rocznicy urodzin Adolfa Hitlera 20.04.1940 r. Wikimedia Commons (NAC)

Po trwającej kilka miesięcy ucieczce Krzeptowski wpadł w końcu w ręce oddziału AK „Kurniawa”.  W chwili pojmania upadły „góralski książę” ukląkł przed dowódcą plutonu, por. Tadeuszem Studzińskim, aby błagać go o szybką śmierć.

– Kulę mi dajcie – wydusił załamanym głosem.

– Kula to śmierć honorowa. Zdrajcy na nią nie zasługują – usłyszał w odpowiedzi.

20 stycznia 1945 r. Krzeptowski zawisł na pobliskim świerku. W testamencie napisał:

„Przekazuję cały swój majątek (…) na rzecz oddziału partyzanckiego Kurniawa grupy Chełm AK, z własnej nieprzymuszonej woli, jako jedyne zadośćuczynienie dla narodu polskiego”.

Niespełna dwa lata później, w grudniu 1946 r., odbył się w PRL-u proces pozostałych przywódców Goralenvolku. Sąd skazał Józefa Cukra na 15 lat, Stanisława Mula i Antoniego Kęska na 5 lat oraz Antoniego Tomalę na 3 lata więzienia. „Tak skończyły się sny o potędze domorosłych Führerów, którzy sprzedali się za niemieckie kartki żywnościowe” – podsumowała ostatni akt historii o Goralenvolku Polska Kronika Filmowa.

Komentarze