– Powinniśmy być wyczuleni na znaki apostazji, czyli odstępstwa od wiary, które będą poprzedzać nadejście naszego Pana. Nie ma wątpliwości, że obecnie widzimy je na niemal każdym kroku – powiedział w wywiadzie dla programu „Warto Rozmawiać” kard. Raymond Leo Burke.

 

Amerykański hierarcha został zapytany, czy napięcie, które obserwujemy dzisiaj w Kościele nie przywodzi nam na myśl 675. art. Katechizmu Kościoła Katolickiego: „Przed przyjściem Chrystusa Kościół ma przejść przez końcową próbę, która zachwieje wiarą wielu wierzących. Prześladowanie, które towarzyszy jego pielgrzymce przez ziemię, odsłoni tajemnicę bezbożności pod postacią oszukańczej religii, dającej ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy. Największym oszustwem religijnym jest oszustwo Antychrysta, czyli oszustwo pseudomesjanizmu, w którym człowiek uwielbia samego siebie zamiast Boga i Jego Mesjasza, który przyszedł w ciele”.

– Na świecie w ogóle, jak również w krajach chrześcijańskich mamy do czynienia z otwartą rebelią przeciwko Prawu, które Bóg zapisał w ludzkich sercach i w samej naturze – ocenił kard. Burke. Dodał, że te błędne poglądy przeniknęły także do Kościoła Katolickiego i wydaje się, iż „sam Kościół nie wie, jak odpowiedzieć na tę sytuację”.

– Namawiam wszystkich do uważnego przeczytania artykułu 675 KKK, aby zainspirował Was do jeszcze bardziej gorliwego życia w pełni w wiary katolickiej na okoliczności wszechobecnej apostazji – dodał hierarcha.

Kard. Burke odniósł się również do pogłębiającego się kryzysu w Kościele, jaki spowodowały m.in. interpretacje adhortacji  Amoris laetitia. Hierarcha wraz z trzema innymi kardynałami – Walterem Brandmüllerem, Carlem Caffarą oraz Joachimem Meisnerem skierował do ojca świętego pismo z prośbą o wyjaśnienie wątpliwości wynikających wprost z papieskiego dokumentu. – Dubia stawiają pytanie: jak to możliwe, co wydaje się sugerować Amoris laetitia, że w niektórych przypadkach osoby, które żyją w nieuporządkowanych związkach małżeńskich mogą przyjmować sakramenty? Czy wciąż Kościół uważa, że są uczynki same w sobie złe? Innymi słowy: czy osoba, która je popełnia jest wyłączona z przyjmowania sakramentów? – pytał kard. Raymond Leo Burke.

– Musimy rozumieć, że jeśli jest możliwe, aby sakramenty przyjmowały osoby żyjące publicznie w cudzołóstwie, to musi być również możliwe przyjmowanie sakramentów przez osoby, które publicznie popełniają inne ciężkie grzechy – podkreślił amerykański hierarcha.

– To po prostu niemożliwe, żeby z jednej strony mówić, że życie jak w małżeństwie z kimś, kto nie jest twoim małżonkiem jest zawsze i wszędzie moralnie niewłaściwe, a jednak ktoś wyjątkowo możesz otrzymać sakramenty. Jeżeli wprowadza się taką praktykę, to zaprzecza to prawdziwości wiary. To jest fundamentalna zasada logiki. Nie można w tym samym czasie czegoś przestrzegać i nie przestrzegać. Co się stanie, jeśli będzie się ludziom mówić, że w niektórych „wyjątkowych” wypadkach można przyjmować sakramenty? Bardzo prędko stanie się to powszechną praktyką, co widać za zachodnią granicą Polski  – podkreślił hierarcha.

xmd/tvp