CYWILIZACJA

Dziecko przegrywa z pieskiem i kotkiem. Trend „child-free” się niestety umacnia

Dziecko przegrywa z psami i kotami. Do takiej smutnej refleksji doszli Amerykanie, analizując statystyki rządowe. Dzieci ubywa, za to przybywa małych piesków i kotków, które mają wypełnić pustkę po dziecku.

Dziecko to obowiązki. Dziecko to uwiązanie, Dziecko to zmiana stylu życia. Dziecko to odpowiedzialność. Dziecko to nie zabawka. Dziecko to… Dopisać można do tego całą litanię, która skutecznie może zniechęcić do posiadania dzieci. Po co więc się męczyć, po co tracić najlepszy czas swojego życia na zmienianie pieluch i gotowanie papek, skoro można czas ten przeznaczyć na pracę i zabawę. Do takich wniosków doszli młodzi Amerykanie i otwarcie deklarują, że chcą być pokoleniem „child-free”. Nie chcą brać na siebie odpowiedzialności, nie chcą zmieniać swojego stylu życia, nie chcą dzieci, bo te są po prostu mało estetyczne. Wolą się bawić.

 

Całego życia jednak zabawą wypełnić się nie da. W pewnym momencie trzeba wrócić do pustego domu. A pustka bywa przytłaczająca. I w chwilach szczerości nie ukrywają tego także zwolennicy mody „child-free”. Co więc wypełnia im pustkę? Pieski i kotki. Amerykańskie statystyki rządowe, jak informuje portal LifeNews.com, nie pozostawiają złudzeń. Tzw. millennalsi rezygnują z posiadania dzieci. Za to chętnie inwestują w małe domowe zwierzątka. Dane Centers for Disease Control and Prevention pokazują, że w ostatnich latach wyraźnie spadła liczba niemowląt urodzonych przez kobiety między 15. a 29. rokiem życia. Za to diametralnie wzrosła liczba małych psów w gospodarstwach domowych. Widać to także w przypadku celebrytek, które wszędzie zabierają ze sobą swoje pieski i nawet na moment się z nimi nie rozstają. Pieski często tak wystylizowane, by ich wygląd współgrał ze stylizacją właścicielki. Nie mają dzieci, niańczą więc czworonogi.

 

„Zwierzęta stają się zamiennikiem dzieci" – nie ma wątpliwości cytowany przez LifeNews prof. Jean Twenge, psycholog z Uniwersytetu Stanowego San Diego. Jego obserwacje potwierdzają młodzi ludzi. „Szczerze mówiąc, przy zwierzątkach jest mniej pracy”. Są mniej absorbujące niż dzieci, można je same zostawić w domu, oddać na przechowanie do hotelu. Nie trzeba inwestować w ich rozwój, dobre szkoły. Same plusy. Za to można się nimi opiekować prawie jak dziećmi, głaskać, przytulać, czesać i kolorowo ubierać.

 

Właściciele domowych zwierzątek zaczynają być też pożądaną klientelą. To z myślą o nich w Stanach powstają specjalne bary, które są przygotowane na odwiedziny czworonogów. Na pieski czy kotki czekają tam specjalne podkłady na wypadek, gdyby zwierzę musiało załatwić potrzebę fizjologiczną, a nawet specjalne place zabaw, gdzie pieski mogą się wybiegać. Miejsca te oczywiście są otwarte dla wszystkich zwierząt. Jedynymi gośćmi, którzy wstępu do tych przybytków nie mają, są oczywiście dzieci. Bo to miejsca „child-free”.

 

Smutna to rzeczywistość, z której wyrzuca się dzieci. Bo to rzeczywistość bez przyszłości. Tam bowiem, gdzie dzieci się nie rodzą, tam nie ma nadziei. Nie przywrócą jej atrapy w postaci zwierząt, które zajmują miejsce dzieci. To prosta droga do samozagłady.

 

Co więc można zrobić? Pokazywać piękno rodzinnego życia i piękno rodzicielstwa swoim własnym przykładem. To zadanie, jakie staje dziś szczególnie przed rodzinami wielodzietnymi. To my mamy być świadkami tego, że dzieci to nie ciężar, ani kula u nogi. To my mamy pokazywać, że istotą rodzicielstwa nie jest rezygnacja z siebie, że ono nam niczego nie odbiera. Ono nam daje. Nie tylko zmęczenie i brak snu, jak się powszechnie sądzi, ale przede wszystkim sens naszego życia. Ono nam daje radość i niesamowite bogactwo – uczuć, relacji, miłości, oddania i służby drugiemu człowiekowi. I to jest piękne. I naprawdę nie trzeba się tego bać. Pies czy kot – jak najbardziej, ale nie zamiast dziecka. Bo to tylko nędzna namiastka.

 

Małgorzata Terlikowska  

Źródło: Mały Dziennik

Komentarze

Zobacz także

UWAŻAJ na tego CICHEGO ZABÓJCĘ. O mały włos, a w Warszawie doszłoby do tragedii

„Myślałam, że go chronię” – szokujące wyznanie matki ukrywającej przed synem chorobę

Redakcja malydziennik

Akcja saperów w Szczecinie! Odkryto ważącą 100 kg bombę z czasów II wojny światowej

Adam Gaafar
Ładuję....