HISTORIA

Dowodził brawurową akcją AK. Po wojnie współpracował z UB i wydawał kolegów!

Oddział „Wichury” kontynuował walkę do września 1945 roku, kiedy to na rozkaz przełożonych ujawnił się i złożył broń. Władze szybko złamały warunki obiecanej amnestii. Wśród aresztowanych był również Edward Wasilewski, którego bezpodstawnie oskarżono o kontynuowanie działalności konspiracyjnej. Spędził w więzieniu rok. Nawet gdy opuścił celę, nie oznaczało to końca jego dramatu.

 Pogromcy czerwonych katowni

 Rozbicie obozu w Rembertowie zdobyło wyjątkowy rozgłos, jednak podobnych ataków na komunistyczne obozy i więzienia przeprowadzono wiele. Zanim „Wichura” ruszył do swego wiekopomnego ataku, zanotowano udane akcje odbicia zatrzymanych m.in. z więzienia UB w Tarnobrzegu (15 ocalonych) i w Biłgoraju (kolejnych 65). Miała też miejsce udana ucieczka 11 oficerów AK oraz… tuzina pilnujących ich żołnierzy „ludowego” Wojska Polskiego z lubelskiego Zamku.

Czytaj także: TRZECI AGRESOR. We wrześniu 1939 r. na POLSKĘ napadło jeszcze JEDNO PAŃSTWO

W następnych miesiącach po ataku na Rembertów oddział porucznika Zygmunta Kęski „Świta” zatrzymał w rejonie Bąkowa pociąg przewożący aresztowanych – ocalono wtedy 120 osób. Kapitan Edward Heda „Szary” wziął szturmem więzienie w Kielcach (354 uwolnionych), zaś porucznik Stefan Bembiński „Harnaś” rozbił więzienie w Radomiu (292 uratowanych).

W następnym roku czerwone katownie rozbijali m.in. kapitan Stanisław Sojczyński „Warszyc” (w Radomsku – 57 ocalonych więźniów), major Józef Kuraś „Ogień” (więzienie św. Michała w Krakowie, gdzie uwolniono 64 osoby), podporucznik Stanisław Łanecki „Przelotny” (w Pułtusku – 56 uwolnionych)…

Ogółem na obszarze „Polski pojałtańskiej” partyzantom udało się rozbić cztery obozy internowanych zarządzane przez NKWD, 84 więzienia i areszty UB, liczne areszty w posterunkach MO oraz szereg konwojów z więźniami. Oswobodzono w tych akcjach ponad 5 tysięcy osób.

Zdrajca „Huragan”

 22 sierpnia 1968 roku o warszawski bruk roztrzaskało się ludzkie życie. Nazajutrz gazety poinformowały o tragicznej śmierci zasłużonego dziennikarza, pracownika redakcji tygodnika „Przyjaciółka” Edwarda Wasilewskiego.

Mówiło się, że nieszczęśnik wypadł przez okno swego mieszkania na skutek nieuwagi. Niektórzy szeptali o samobójstwie. Znajomi denata napomykali półgębkiem o postępującej u niego od lat, wyniesionej z więzienia gruźlicy, o pogłębiającym się alkoholizmie.

Towarzysze broni przypomnieli w sporządzonej klepsydrze bohaterstwo wojenne Wasilewskiego i jego odznaczenia – Krzyż Virtuti Militari, trzykrotnie przyznany Krzyż Walecznych, Krzyż Zasługi z Mieczami… Oczywiście nie mogło być mowy o upamiętnieniu akcji w Rembertowie, ale dla wielu „Wichura” pozostał legendą. Przerażająca prawda o zmarłym wyszła na jaw wiele lat później, dzięki historykom badającym archiwa bezpieki.

Po zwolnieniu z więzienia w 1947 roku „Wichura” znajdował się pod stałą obserwacją UB. Był poddawany szykanom, miał kłopoty ze znalezieniem pracy. Popadł w depresję, co skwapliwie wykorzystali werbownicy resortu. – Zobowiązuję się do współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego oraz do dochowania ścisłej tajemnicy. Materiały dostarczone do UB będę podpisywał „Huragan” – stwierdzał we własnoręcznie sporządzonym oświadczeniu we wrześniu 1950 roku.

 Okazał się wyjątkowo niebezpiecznym agentem. Początkowo rozpracowywał dawnych działaczy PSL, potem zaprzęgnięto go do gier operacyjnych wymierzonych w resztki konającego podziemia niepodległościowego. Odegrał złowrogą rolę m.in. w działaniach przeciw oddziałom partyzanckim Jana Kmiołka „Wira”, Kazimierza Kamieńskiego „Huzara”, Jana Tabortowskiego „Bruzdy”, Jana Sałapatka „Orła” i innych. Łatwo zdobywał zaufanie i przyjaźń konspiratorów, legenda wyzwoliciela obozu w Rembertowie otwierała przed nim wszystkie drzwi…

Upadły bohater

„Wystawiani” przezeń partyzanci ginęli od kul oddziałów pościgowych albo trafiali w ręce śledczych. W zamian dawny „Wichura” otrzymywał od UB znaczne gratyfikacje pieniężne, załatwiono mu też pracę w wymarzonym zawodzie dziennikarza.

Ponoć zaczął mówić i myśleć jak zagorzały komunista. Chyba jednak nie czuł się najlepiej w tym kostiumie. Zwierzchnicy z UB raportowali o pogłębiających się kłopotach z alkoholem, które niekiedy niweczyły starannie zaplanowane operacje. W 1960 roku, po 10 latach, współpracę zakończono. Podziemie było zniszczone, a znajomości „Huragana” nie przedstawiały już żadnej wartości dla jego mocodawców.

Dawny bohater wojenny, a potem zdrajca pozostał sam z ciężarem wspomnień. Prawdopodobnie nie dowiemy się nigdy, czy jego śmierć była zwykłym wypadkiem, czy może brzemię kainowej zbrodni okazało się dlań za trudne do udźwignięcia. Zginął człowiek, w życiu którego starczyło miejsca na wiele heroizmu – a potem na wiele podłości.

Fot. Transporter opancerzony „Szary Wilk” (zdjęcie ilustracyjne) / Domena publiczna

Komentarze

Zobacz także

SKANDAL! We LWOWIE maszerują dumnie z banderowskimi flagami! [WIDEO]

Adam Gaafar

Niemcy oferowali Węgrom wspólny atak na POLSKĘ. Premier odmówił z powodu HONORU

Adam Gaafar

Co by było, gdyby POLSKA pierwsza zaatakowała III RZESZĘ? ZOBACZ! [WIDEO]

Adam Gaafar
Ładuję....