RELIGIA

Czy to odpowiedź Franciszka na „Dubia” kardynałów? „Uczeni w Prawie znali całą teologię moralną tamtych czasów”

Poranne kazania papieża Franciszka pełne są odniesień do debat, jakie toczą się w Kościele. I niejednokrotnie już wyczytywano z nich stosunek papieża do różnych kwestii (choćby do Medjugorie). Trudno nie zadać pytania, czy dzisiejszych słów na temat „uczonych w Piśmie” nie należy traktować podobnie, jako odniesienia do „Dubia” czterech kardynałów.

Nic nie zostało powiedziane wprost. Ale w dzisiejszym kazaniu padły zdania, które – w bardzo podobnej formie – padały wcześniej w odniesieniu do kardynałów z ust najbliższych współpracowników papieskich i obrońców „Amoris laetitia”. Papież mówił o uczonych w Piśmie, którzy znali teologię i dogmatykę, ale nie mieli wiary. „Uczeni w Prawie wiedzieli wszystko, znali całą dogmatykę tamtych czasów, całą teologię moralną tamtych czasów, wszystko. Ale nie mieli wiary, ponieważ ich serce oddaliło się od Boga. Można albo oddalić się, albo mieć wolę wyjścia na spotkanie. I to jest ta łaska, o którą dziś prosimy: «Boże, Ojcze nasz, wzbudź w nas pragnienie wyjścia naprzeciw Twojego Syna», z dobrymi uczynkami. Wyjść na spotkanie Jezusa. Dlatego pamiętajmy o łasce, o którą prosiliśmy, abyśmy czuwali w modlitwie, byli czynni w miłości  i radośni w uwielbieniu. A w ten sposób spotkamy Pana i będziemy mieli wspaniałą niespodziankę” – podkreślał papież. 

 

Wcześniej Franciszek zauważył, że powinniśmy pragnąć spotkać Jezusa. A wtedy On nam pomoże. Wiele razy „widzi nas, jak oddalamy się od Niego, i czeka na nas, jak Ojciec na syna marnotrawnego”. „Spotkanie z Panem – podkreślił Franciszek – to jest bardzo ważna sprawa”. I dodał, że „zawsze uderzało go szczególnie, kiedy Papież Benedykt mówił, że wiara to nie jest teoria ani filozofia czy jakaś idea, to jest spotkanie. Spotkanie z Jezusem”. „Inaczej – kontynuował Franciszek – jeżeli nie doświadczyłeś Bożego miłosierdzia, możesz znać Credo na pamięć, ale nie mieć wiary”.

  

Słów tych nie da się oczywiście wprost odnieść do sporu, jaki obecnie dzieli Kościół. Ale warto przypomnieć, że Ojciec święty niejednokrotnie używał w swoich wypowiedziach odniesień do faryzeuszy, uczonych w Piśmie, rygorystów. I zazwyczaj nie było wątpliwości, że określeń tych używa na określenie swoich polemistów. Czy tak jest również tym razem? 

 

Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie warto zacytować inne słowa z tej samej homilii. One są całkowicie jednoznaczne i cudownie prawdziwe. „W modlitwie na rozpoczęcie Mszy liturgia ukazuje nam trzy postawy: czuwanie na modlitwie, czynną miłość i radość w wielbieniu. To znaczy muszę się modlić, czuwając; muszę być czynny w miłości – miłości braterskiej, a to nie tylko dawać jałmużnę, ale też tolerować tych, którzy są uciążliwi, znosić w domu dzieci, które zbytnio hałasują, albo męża czy żonę, kiedy są jakieś trudności, albo teściową… nie wiem kogo jeszcze… ale znosić, tolerować. Zawsze miłość, ale czynna. I wreszcie radość w wielbieniu Pana: «Z radością głoszący chwałę». Tak powinniśmy przeżywać naszą drogę, pragnienie spotkania Pana. Aby dobrze Go spotkać. Nie stać w miejscu. I wtedy Go spotkamy” – mówił Ojciec Święty.

 

Tomasz P. Terlikowski

Źródło:

Komentarze

Zobacz także

Dzień bez aborcji. W Rosji uczcili zamordowanych przez Heroda!

Redakcja malydziennik

Biskup zobaczył i zapłakał… Muzułmańscy terroryści zamienili piękną katedrę w kupę gruzu

Redakcja malydziennik

Arcybiskup nie zgadza się z tytułowaniem Benedykta XVI „papieżem-emerytem”. W Watykanie nie są zadowoleni z…

Ładuję....