1. Szkic o pochodzeniu, znaczeniu i łaskach medalika albo krzyża św. Benedykta
Na podstawie wydania z 1899 r.

 

Początki praktyki wybijania medalu giną w mrokach dziejów, osnute siedemnastowieczną legendą o mnichach z Metten, którzy na ścianie swego opactwa odkryli znak krzyża w otoczeniu liter, do dziś umieszczanych na medaliku św. Benedykta. Lokalne wiedźmy z bawarskiego Nattrembergu miały twierdzić, że tylko metteńskim mnichom nie mogą zaszkodzić swymi urokami, ale nie wiedzą, dlaczego. Tą cudowną osłoną okazał się właśnie krzyż św. Benedykta, który odtąd zaczął być umieszczany na medalikach i medalionach.

Jego popularność zataczała tak szeroki kręgi, że papież Benedykt XIV zdecydował się spopularyzować tę formę pobożności, jednocześnie zatwierdzając stosowne modlitwy i formułę błogosławieństwa. W swoim brewe do medali św. Benedykta zalicza te dewocjonalia, które przedstawiają św. Benedykta z krzyżem w ręku z jednej strony, z drugiej zaś sam krzyż św. Benedykta, a w jego otoku litery: V.R.S.N.S.M.V., S.M.Q.L.I.V.B. Na pionowej belce krzyża powinny znaleźć się skróty C.S.S.M.L., na poziomej zaś — N.D.S.M.D. Wreszcie w czterech polach krzyża: C.S.P.B. Co to jednak wszystko znaczy?

W otoku zawarto formułę egzorcyzmu:Vade Retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana, Sunt Malae Quae Libas, Ipse Venena Bibas („Idź precz, szatanie, nie kuś mnie do próżności, złe jest to, co podsuwasz, sam pij swoją truciznę”). Na samym krzyżu: Crux Sacra Sit Mihi Lux („Niech Krzyż Święty będzie mi światłem”), Non Draco Sit Mihi Dux („Diabeł [dosł. ‘smok’] niech nie będzie mi wodzem”). C.S.P.B. oznacza zaś nic innego, jak Crux Sancti Patris Benedicti: „Krzyż świętego ojca Benedykta”.

Brewe papieskie nie wspomina ani o hierogramie IHS, ani o słowie PAX, a zatem żadne z tych słów nie przesądza o tym, czy rzeczywiście mamy do czynienia z medalikiem św. Benedykta z Nursji. O tych regulacjach, o początkach medalika i o łaskach, które można otrzymać, gdy ów medalik się nosi, napisał w osobnej publikacji o. Prosper Guéranger(1805–1875), odnowiciel francuskiego monastycyzmu benedyktyńskiego, a przede wszystkim opactwa w Solesmes.

Dlaczego jednak o. Prosper tak wysoko cenił medal św. Benedykta? We wstępie do swego dzieła opat Solesmes zaznacza, że Boże działanie, które staje się skuteczne przez rzeczy drobne i niepozorne, stanowi wielką tajemnicę: oto Bóg zechciał, by nic nieznaczący sam z siebie kawałek metalu stał się znakiem, który towarzyszy łaskom udzielanym wiernym. Ojciec Guéranger miał świadomość, że pobożne noszenie medalika to wyzwanie dla wielu intelektualistów i wszystkich innych, którzy przywykli zachowywać naukowy sceptycyzm: czy noszenie medalika to nie praktyka magiczna? Czy to nie upokorzenie dla człowieka rozumnego i oświeconego?

Dziełko to traktuje o jednym z takich świętych przedmiotów, uczczonym błogosławieństwem i kontrolą Kościoła oraz łączącym w sobie triumfującą moc Krzyża Świętego oraz wspomnienie jednego z najsławniejszych sług Bożych. Ktokolwiek kocha i czci Chrystusa, który nas odkupił, ktokolwiek wierzy we wstawiennictwo świętych, którzy przebywają w chwale wraz z Chrystusem, ten będzie spoglądał z szacunkiem na medalik św. Benedykta. A gdy usłyszy on opowieść o którejkolwiek z niebiańskich łask, jakich jest on narzędziem, będzie składał dzięki Bogu, że pozwolił nam posługiwać się Krzyżem Jego Syna niczym zbawienną tarczą i niezachwianie ufać w opiekę mieszkańców nieba (Przedmowa)