RELIGIA

Czy Benedykt XVI nawrócił Fidela Castro? Poznaj odpowiedź!

Śmierć Fidela Castro nie jest oczywiście szczególnym powodem do wspomnień dla chrześcijan i tych, którzy uważają się za przedstawicieli wolnego świata – cokolwiek to dzisiaj znaczy. Z pewnością jest to jakiś rodzaj symbolicznego końca historii, którą znamy pod mianem rewolucji kubańskiej. Warto jednak wrócić do innych wspomnień, choćby tych, które pozostawił w swoich “ostatnich rozmowach” Papież Benedykt XVI.

Papież wspomina zarówno zmarłego Fidela Castro, jak i jego brata Raula. Dowiadujemy się z nich choćby, że wizyta na Kubie w 2012 miała pewne konkretne konsekwencje religijne dla tego kraju. Papież ogólnie charakteryzuje tamten czas:

 

“Zdaję sobie sprawę z tego, że wszystko przygotował aparat państwowy: pompatyczne przyjęcie, całą oprawę, ale czuło się ze strony przywódcy państwa pewne uznanie dla papiestwa i papieża, dla Kościoła i chrześcijaństwa, co pozwalało żywić nadzieję.”

 

Ale zaraz przechodzi do sprawy konkretnej:

 

“Zaproponowałem, żeby Wielki Piątek stał się świętem. W krajach Ameryki Południowej poniekąd nie obchodzi się uroczystości Zmartwychwstania, a raczej świętuje dzień Męki. Raul Castro powiedział: „To musi zatwierdzić czynnik oficjalny. W tym roku zrobimy wyjątek, potem wniosek przejdzie przez Radę Państwa i przy tym zostaniemy”. I tak się stało. Miałem wrażenie, że zależy mu na tym, by bez większych wstrząsów odejść od sztywnej teorii marksistowskiej, zachować autorytet państwa, a jednocześnie doprowadzić do większego otwarcia na chrześcijaństwo, co spowoduje wzrost wolności.”

 

Samo spotkanie z Fidelem zaś Papież Benedykt opisał w taki sposób – krytycznie, ale z właściwą sobie delikatnością.

 

“Poniekąd poruszające. To starszy, schorowany człowiek, ale bardzo obecny duchem i żywotny. Nie wydaje mi się, żeby potrafił się uwolnić od schematów myślenia, w których wyrósł. Tego bym nie oczekiwał. Dostrzega natomiast, że wstrząsy historyczne doprowadziły do postawienia na nowo pytań, również o religię. Poprosił mnie o przesłanie mu literatury.

 

Posłałem mu Wprowadzenie w chrześcijaństwo i jeszcze kilka innych pozycji. To nie jest osoba, w wypadku której należałoby liczyć się z wielkim nawróceniem, ale dostrzegająca, że sprawy potoczyły się inaczej, że powinien całość swoich zapatrywań poddać refleksji i ocenie.”

 

Nie wiemy jak zakończyła się duchowa droga Fidela Castro, czy przesłane książki miały dla niego – choćby osobiste, jeśli nie polityczne – znaczenie. Trzeba zachować jednak chrześcijańską nadzieję właściwą perspektywie miłosierdzia. W tych kilkudziesięciu słowach Benedykta XVi jest i realizm, i szacunek, który zawsze jeśli jest szczery pozostaje wyrazem nadziei co do siły obrazu Bożego zawartego w drugim człowieku. I nie wyklucza się to nawet z najtwardszą oceną polityczną czy moralną czynów.

 

Chciałoby się by tego szacunku było więcej w polskim życiu publicznym, w którym rzeczywiste różnice polityczne bywają po prostu nikłe w porównaniu do tych jakie stały pomiędzy Papieżem a El Commendante.

 

Tomasz Rowiński

 

Źródło:

Komentarze

Zobacz także

Ojciec Rydzyk ostrzega: trwa "rewolucja anty-Kościoła" i "nowy sposób inwazji marksizmu i neomarksizmu"

Redakcja malydziennik

Jak modlić się za umierającego? Poznaj OBJAWIONY sposób!

Redakcja malydziennik

On zawsze ratował Polskę i Polaków. I nawet komunistom nie udało się zniszczyć jego ciała!

Ładuję....