RELIGIA

Co się stanie jeśli levebryści nie wrócą?

Nie lubię używać określenia levebryści, ponieważ przez samych członków Bractwa Kapłańskiego św Piusa X (FSSPX) jest ono odbierane jako pejoratywne. Zresztą takie właśnie było przez lata. Zostańmy zatem przy piusowcach, z nadzieją, że już wkrótce stanie się to powszechnie używana nazwa tego zgromadzenia funkcjonującego w łonie Kościoła juz bez żadnych zastrzeżeń.

Co jednak się stanie jeśli nie wrócą? Trzeba zapytać gdzie mają wracać – bo czy już nie wrócili? Na ile odeszli? Na pewno już w znacznej mierze wrócili – poczynając od zdjęcia ekskomunik, który to gest Benedykta XVI musiał wynikać głębokiego i szczerego pragnienia biskupów związanych z Bractwem pogodzić się z papieżem pomimo wcześniejszego “nielegalnego” przyjęcia sakry. Ważnego, ale niegodnie przyjętego z rąk. abp Marcela Lefebvre’a. Na pewno wrócili w chwili kiedy Papież Franciszek razem z rozpoczęciem Roku Miłosierdzia przyznał kapłanom Bractwa jurysdykcję – czyli prawo – by mogli w zgodzie z Kościołem spowiadać. Prawo to zostało wydłużone poza rok miłosierdzia jako znak zaufania. Dziś coraz mocniej słychać, że uregulowanie statusu kanonicznego Bractwa jest kwestią kilku miesięcy, że brakuje już tylko pieczęci Papieża na dokumentach, ale że Papież już zgodził się na przyznanie szerokiej autonomii zgromadzeniu, porównywalnej prawnie do sytuacji Opus Dei, bezpośrednio podlegającemu Ojcu Świętemu. Chodzi o prałaturę personalną. Kto wie może to będzie nawet ordynariat?

 

Trudno się dziwić temu dążeniu do autonomii. Jedną z obaw Bractwa było to, że uregulowanie sytuacji kanonicznej na zwykłych zasadach dla zgromadzeń zakończy się indywidualnymi działaniami biskupów likwidujących domy Bractwa znajdujące się na terenie ich diecezji. Mimo tej niechęci jaką część światowego episkopatu żywi do piusowców, tu także możemy mówić o powrocie – w wyobraźni katolików miała miejsce długa podróż jeśli chodzi o wyobrażenia czym jest to zgromadzenie. Od schizmatyków i heretyków – co nigdy nie było prawdziwe – do jednego z symboli otwartej polityki kościelnej Franciszka. Przynajmniej w deklaracjach.

 

Jedno jest pewne – powrót jeśli się wydarzy będzie oznaczał, że nawet daleko posunięty krytycyzm wobec powszechnych interpretacji dokumentów Soboru Watykańskiego II jest akceptowalny w Kościele. Nie zgadzam się ze stanowiskiem Bractwa w licznych spornych kwestiach teologicznych – podobnie jak i nie zgadzam się z licznymi stanowiskami, które krytykują. Jedno jest ważne – choć wyciszona za tego pontyfikatu – dyskusja o recepcji nauczania soborowego musi w Kościele trwać i piusowcy są tego w pewnej mierze gwarantem.

 

Trzeba dodać, że także wewnętrzna dynamika życia Bractwa skłania do zamknięcia sprawy ostatecznego pojednania. Niedługo kończy się druga i ostatnia kadencja bp Fellay, jako przełożonego zgromadzenia. Jest prawdopodobne, że będący w opozycji do zgody z Rzymem zechcą przejąć władzę i zmienić kurs w jakim zmierza Bractwo Kapłańskie św. Piusa X dzisiaj. To właśnie może się stać jeśli lefebryści nie wrócą. Wtedy będzie można mieć wątpliwości, czy wrócą kiedykolwiek. A ich przywiązanie do liturgii, do wiary, tradycji i katolickiego życia jest Kościołowi potrzebne i to bardzo.

 

Tomasz Rowiński

 

Autor jest publicystą Christianitas.

 

Źródło: MalyDziennik.pl

Komentarze

Zobacz także

KONIECZNIE ZOBACZ, jak usłyszeć … Boga!

Uwaga! Duch Święty na Przystanku Woodstock

PAPIEŻ zdecydował: „Ojcze nasz” w nowej formie

Redakcja malydziennik
Ładuję....