POLITYKA

Co ma wspólnego aborcja i dżem truskawkowy? Spytajcie feministek, które wymyśliły kolejną żenującą akcję

Żenada goni żenadę. Tak w skrócie można określić to, co nasze feministki wyprawiają w sprawie aborcji. Teraz postanowiły uderzyć w przeciwników zabijania dzieci… dżemem truskawkowym.

Nie, na razie nie będą nim obrzucać obrońców życia, pieszczotliwie nazywanych przez nich „zygotarianami”. Ale to pewnie tylko kwestia czasu. Na razie postanowiły wykorzystać dżem inaczej. Jako że nie podobają im się plakaty organizacji pro-life obecne na ulicach polskich miast, które w sposób bardzo jednoznaczny i sugestywny pokazują prawdę o aborcji, postanowiły zainwestować w swoje, które – ich zdaniem – mają ośmieszać idee obrońców życia. Dziewuchy, a konkretnie Dziewuchy Dziewuchom Trójmiasto i Feministyczna Brygada Rewolucyjna, skrzyknęły się więc przez media społecznościowe i zbierają pieniądze na plakaty z dżemem truskawkowym w roli głównej.

 

Jak donosi feministyczny organ „Gazety Wyborczej”, czyli „Wysokie Obcasy”, dziewuchy zebrały już pieniądze na dwa plakaty wielkoformatowe – "jeden dla Gdańska i jeden dla Gdyni" – „wyśmiewające drastyczne banery organizacji anty-choice, na których widać m.in. martwe płody w różnym stopniu rozwoju”. Na swoich plakatach napisały: "Dżemu truskawkowego ze sklepu nie kupować, samemu robić!", a pod nim są zdjęcia żelowatego, czerwonego dżemu truskawkowego.

 

O co chodzi w tej akcji? Niech wyjaśnią te, które akcje wymyśliły: "Macie dosyć bezkarnych zygotarian? Naszych zawiadomień, które policja sobie olewa? Pomóżcie nam walczyć z nimi przez absurd, a potem cieszcie się ich minami, gdy staniemy naprzeciwko ich wystaw z naszym dżemem – tylko domowym!” – piszą dziewuchy na Facebooku. Faktycznie, szczęka opada do podłogi z wrażenia, a oczy wychodzą z orbit. Taką akcję wymyśliły. No brawo. Absurd totalny. Tyle że akcje bynajmniej nie uderza w obrońców życia, tylko w pomysłodawczynie. Można się oburzać na plakaty, przekonywać, że szokują. Bo i one mają szokować. Mają pokazywać, że aborcja to nie jakiś tam „zabieg”, tylko działanie, w wyniku którego życie traci rozwijające się dziecko. A najbardziej feministki złości fakt, że przynoszą one skutek. Liczba przeciwników aborcji rośnie, a najbardziej wśród młodych osób, które nie kupują feministycznej narracji na temat aborcji.

 

Plakatami z dżemem na pewno tego trendu nie zmienią. Tak jak nie udało się przekabacić społeczeństwa takimi akcjami jak wiedźmy biegające po Warszawie z proaborcyjnymi hasłami czy Konferencja Episkopatu Polek. Do aborcji nie przekonują już ani Manify, ani Strajki kobiet. Każda kolejna feministyczna akcja to coraz większa groteska. A może w zasadzie porażka. 

 

Małgorzata Terlikowska

 

Źródło: MalyDziennik.pl

Komentarze

Zobacz także

Nikt nie przypuszczał, że przeciętna uczennica ucieknie z Niemiec i poślubi bojownika ISIS. Dziś grozi jej kara śmierci

Redakcja malydziennik

Z OSTATNIEJ CHWILI! Limuzyna Antoniego Macierewicza uczestniczyła w karambolu!

Redakcja malydziennik

Za ten wpis Palikot powinien dostać w …

Redakcja malydziennik
Ładuję....