POLITYKA

„Ciagle mam nocne koszmary”. Pielęgniarki zmuszane do uczestnictwa w aborcjach przerywają milczenie

Pielęgniarki walczą o swoje sumienie. Wystąpiły na konferencji prasowej i opowiedziały o tym, jak są dyskryminowane, jeśli nie chcą uczestniczyć w aborcjach, oraz szantażowane wyrzuceniem z pracy.

Podczas konferencji głos zabierały trzy pielęgniarki: Cathy DeCarlo, nowojorska pielęgniarka zmuszona do pomocy przy aborcji, Sandra Mendoza, pielęgniarka z Illinois, która straciła pracę, ponieważ nie chciała brać udziału w aborcjach, i Fe Vinoya, pielęgniarka z New Jersey, która ryzykowała swoją pracę z powodu odmowy asystowania przy aborcji. 

 

Jako pierwsza mówiła Cathy DeCarlo. Opowiadała, że karierę pielęgniarską rozpoczęła na Filipinach, zawsze chciała pomagać pacjentom i w ten sposób służyć Bogu. „Moja wiara w Boga i nauczanie Kościoła katolickiego na temat świętości każdego ludzkiego życia dodatkowo zainspirowały moją karierę w pielęgniarstwie, moim pacjentom chciałam służyć z łagodnością i szacunkiem. Wiedziałam też, że nigdy nie skrzywdzę, ani nie odbiorę życia niewinnej osobie”. 

 

W 2001 roku kobieta przeprowadziła się do Nowego Jorku. Trzy lata później zaczęła pracować w nowojorskim szpitalu, który "zapewniał" ją, że "nigdy nie będzie musiała iść na kompromis ze swoim sumieniem i brać udziału w aborcji". Ale w 2009 roku to się zmieniło.

 

„Zostałam poproszona o asystowanie przy aborcji 22-tygodniowego dziecka” – opowiada. Kiedy poprosiła o zastępstwo, jej przełożony odmówił i ostrzegł ją, że jeśli nie wykona polecenia, zostanie oskarżona o niesubordynację i poniesie karę finansową. 

 

"Nigdy nie zapomnę tego dnia, gdy patrzyłam z przerażeniem, jak doktor poćwiartował i usunął zakrwawione kończyny dziecka, a ja musiałem liczyć wszystkie kawałki" – wyznała. "Nadal męczą mnie nocne koszmary."

 

DeCarlo wezwała Kongres do uchwalenia ustawy o ochronie sumienia, "aby żadna inna pielęgniarka ani żaden pracownik służby zdrowia nie był zmuszany do przejścia przez to, czego ja doświadczyłam”.

 

Wielokrotnie nagradzana pielęgniarka, Sandra Mendoza, podkreśliła, że ​​straciła pracę w 2015 roku ze względu na"przekonania religijne, które uniemożliwiają mi odebranie życia", w tym uczestnictwo w aborcji.

 

"Jestem powołana, by chronić życie, a nie je niszczyć", powiedziała, powołując się na przysięgę Hipokratesa. „Mam nadzieję, że wszyscy możemy się zgodzić, że żaden lekarz ani pielęgniarka nie powinni być zmuszeni do aborcji z powodu ich wiary i zaangażowania w ochronę życia."

 

Inna pielęgniarka opowiadała, że została zaszantażowana: "Poproszono mnie o wybór między podążaniem za moim sumieniem lub utrzymaniem mojej pracy w celu utrzymania mojej rodziny” – mówiła Fe Vinoya

 

Źródło: LifeSiteNews.com/Mały Dziennik

Komentarze

Zobacz także

Papież APOKALIPTYCZNIE. "Jesteśmy cywilizacją, która… To się nazywa samobójstwo. Módlmy się”

Redakcja malydziennik

ZOBACZ CO SIĘ DZIEJE PRZED PROKURATURĄ gdzie TUSK zeznaje!

Redakcja malydziennik

Śmieszna akcja lewicy! Chcą powrotu do Sejmu, by odebrać PiS …

Redakcja malydziennik
Ładuję....