CYWILIZACJA

Chemiczny terroryzm – nowe zagrożenie dla Europy i świata!

Wykorzystywanie broni chemicznej w wojnie konwencjonalnej jest coraz mniej prawdopodobne; dziś największe wyzwanie stanowi dla nas chemiczny terroryzm – mówi PAP Ahmet Uzumcu, dyrektor generalny Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW).

 

Uzumcu podkreśla też, że w Polsce będzie działało jedno z sieci laboratoriów, które badają dla OPCW próbki zebrane z innych państw członkowskich. "Polska dysponuje ogromnym potencjałem eksperckim w dziedzinie chemii i to może stanowić dobry punkt wyjścia dla dalszych wspólnych przedsięwzięć. Wraz z przedstawicielami polskiego rządu, m.in. ministrem spraw zagranicznych, będziemy rozważać możliwości takiej współpracy" – dodaje.

 

PAP: Pełni pan swoją funkcję od sześciu lat, a więc jest pan na półmetku swojej drugiej i ostatniej kadencji. Jak z tej perspektywy wyglądają największe sukcesy, postępy dokonane w kwestii eliminacji broni chemicznej?

 

Ahmet Uzumcu: Osiągnięte w ostatnich 6 latach postępy w realizacji celów wyznaczonych nam ponad 20 lat temu przez konwencję o zakazie broni chemicznej uważam za znaczące. Odkąd konwencja weszła w życie w 1997 r. głównym priorytetem naszych działań było niszczenie istniejących rezerw broni chemicznej i kontrola tego procesu przez inspektorów OPCW. W tym kontekście fakt, że 93 proc. tych rezerw zostało zniszczonych, musimy uznać za gigantyczne osiągnięcie. Ten sukces został dostrzeżony m.in. przez norweski komitet noblowski, który w 2013 r. uhonorował OPCW pokojową nagrodą Nobla.

 

Oprócz uczestnictwa w procesie niszczenia światowych rezerw broni chemicznej organizacja podejmuje też oczywiście inne działania, m.in. monitoring aktywności przemysłów chemicznych pod kątem ewentualnych zagrożeń dla bezpieczeństwa. Mamy pod swoją opieką 5 tysięcy obiektów przemysłowych i każdego roku – na podstawie losowania – przeprowadzamy w nich kontrole. I wydaje mi się, że ten wypracowany przez nas mechanizm funkcjonuje efektywnie. Kilka lat temu zwiększyliśmy liczbę kontrolowanych obiektów i wydaje się, że ta obecna skala kontroli przekłada się na wzrost świadomości przedstawicieli sektora chemicznego, jeśli chodzi o potencjalne zagrożenia dla bezpieczeństwa, i gwarantuje wysoki poziom ich przejrzystości. Prowadzimy też działania promujące międzynarodową współpracę na rzecz pokojowego wykorzystywania chemii. Zgodnie z art. 10 konwencji prowadzimy wreszcie działania w zakresie ochrony państw członkowskich przed bronią chemiczną.

 

Wszystkie podejmowane przez nas działania miały jednak charakter rutynowy – do momentu kryzysu syryjskiego, kiedy to OPCW została poproszona o udział i nadzór nad procesem niszczenia syryjskich zasobów broni chemicznej. To było duże wyzwanie, na które organizacja nie była do końca przygotowana, bo nigdy wcześniej nie działała w warunkach wojny domowej. Wydaje mi się, że i z tej próby udało nam się jednak wyjść obronną ręką. Oczywiście, pomogły nam w tym współpraca z ONZ oraz wsparcie płynące z ponad 30 krajów członkowskich OPCW, w tym Polski. Doświadczenia z Syrii oznaczały dla organizacji przełom – po raz pierwszy wykorzystaliśmy szereg nowych technologii zarówno z zakresu niszczenia broni chemicznej, jak i jej monitoringu (m.in. z zastosowaniem GPS w miejscach, gdzie nasi eksperci nie mogli dotrzeć ze względu na działania wojenne).

 

PAP: A najważniejsze wyzwania na kolejne dwa lata kierowania organizacją?

 

A.U.: Bardzo ważnym celem jest to, żeby dążyć do pełnej implementacji konwencji na całym świecie. Ta konieczność wynika z natury materii, którą się zajmujemy; każda zakazana aktywność, nawet ograniczona do terytorium jednego kraju, może łatwo przyczynić się do powstania zagrożeń dla innych państw. Wydaje się jednak, że proces pozbywania się istniejących zasobów broni chemicznej będzie postępował w sposób systematyczny. Kraje posiadające największe rezerwy takiej broni – Federacja Rosyjska i USA – ukończą proces ich niszczenia w ciągu 6-7 lat.

 

Największym wyzwaniem, z którym musi sobie poradzić nasza organizacja, jest dziś "chemiczny terroryzm". Staramy się w związku z tym promować współpracę międzynarodową w tym zakresie i podejmować działania prewencyjne przeciwko temu zagrożeniu. Uwrażliwiamy też nasze kraje członkowskie na konieczność wypracowania instrumentów prawnych, umożliwiających ściganie, zaskarżenie i ukaranie przypadków produkcji czy wykorzystania tego typu broni przez jednostki czy grupy terrorystyczne. To bardzo ważny obszar naszej działalności, bo nadal 70 krajów spośród 192 nie ma żadnego tego typu ustawodawstwa.

 

Innym rozwijanym przez nas obszarem działań związanych z terroryzmem chemicznym jest współpraca ze światem nauki, mająca na celu nie tylko poprawę świadomości naukowców, ale też wpływ na podjęcie przez nich konkretnych kroków ograniczających dostęp do określonych substancji.

 

W celu wypracowania odpowiedzi na to wyzwanie współpracujemy też z innymi agendami ONZ i innymi międzynarodowymi organizacjami, takimi jak Interpol. Wspólnie z nimi pracujemy nad stworzeniem wspólnego mechanizmu reakcji na sytuacje nadzwyczajne. Równolegle, w ramach OPCW tworzymy małe zespoły ekspertów, które będą mogły być bardzo szybko, w ciągu doby, wysłane do zagrożonych krajów, aby doradzać w zakresie reakcji na ewentualny atak – leczenia ofiar, odkażania itp.

 

PAP: Wróćmy na moment do Syrii, która jest sygnatariuszem konwencji o zakazie broni chemicznej, a której władzom szereg razy udowodniono wykorzystanie broni chemicznej. Jakie warunki pana zdaniem musiałyby zostać spełnione, żeby w pełni wyeliminować tego typu przypadki?

 

A.U.: Syria przyłączyła się do OPCW i zadeklarowała, że posiada 1300 ton substancji, które mogłyby zostać wykorzystane do stworzenia broni chemicznej, np. sarinu czy gazu VX. Jedynym gotowym do użycia związkiem uznawanym za broń chemiczną, który znajdował się w syryjskim arsenale, było ponad 20 ton gazu musztardowego.

 

Od tego czasu do niedawna nie dotarliśmy do żadnych dowodów na stosowanie w Syrii tego typu gazów bojowych. Pojawiały się natomiast doniesienia o atakach z użyciem chloru, który sam w sobie nie jest bronią chemiczną i jako środek wykorzystywany na co dzień do wielu celów takich jak oczyszczanie wody nie podlega zgłaszaniu do OPCW. Chlor był jednak zarazem pierwszą substancją użytą jako broń podczas pierwszej wojny światowej (w 1915 r.). Fakt, że dziś znów mamy do czynienia z tego typu incydentami jest w najwyższym stopniu godny ubolewania.

 

W kwietniu 2014 r. ustanowiliśmy misję rozpoznawczą, która miała za zadanie zweryfikowanie tych doniesień. Ekspertom OPCW udało się przeprowadzić wywiady z ofiarami ataków, pobrać próbki i ustalić, że chlor faktycznie był wykorzystany. Ta konkluzja została później potwierdzona przez niezależne wspólne śledztwo OPCW i ONZ. Z tego ostatniego śledztwa wynikło ponadto, że podczas syryjskiego konfliktu doszło do – przypisywanego tzw. Państwu Islamskiemu (IS) – wykorzystania gazu musztardowego. Były to niewielkie ilości dość prymitywnej jakości gazu, co nie zmienia faktu, że może być on śmiercionośny.

 

Podkreślam jednak, że od momentu przystąpienia Syrii do OPCW nie udało się potwierdzić stosowania w tamtejszym konflikcie najgroźniejszych gazów, takich jak sarin.

 

PAP: Wspominał pan o tym, że 93 proc. światowych zasobów broni chemicznej zostało zniszczonych. Czy nie istnieje jednak zagrożenie, że mogłyby zostać odtworzone?

 

A.U.: Konwencja narzuca na państwa członkowskie OPCW obowiązek zgłaszania wszelkich zabronionych działań i rozwijania prawodawstwa zapobiegającego pojawianiu się nowych zagrożeń. W tej sferze polegamy więc na poszczególnych krajach członkowskich. Jestem jednak przekonany, że produkcja i wykorzystanie broni chemicznej w wojnie konwencjonalnej jest dziś bardzo mało prawdopodobne; nie spodziewamy się tego typu działań po krajach OPCW i nie mamy podstaw do tego typu podejrzeń. Broń chemiczna pozostaje jednak niebezpiecznym narzędziem, które mogą wykorzystać terroryści; może być wykorzystywana na małą skalę, by wywoływać panikę i przerażenie naszych społeczeństw. To tego rodzaju zagrożenia są dziś w centrum naszej uwagi.

 

PAP: Jak widzi pan wkład Polski w implementację zakazu broni chemicznej?

 

A.U.: Polska była i jest bardzo aktywnym państwem członkowskim OPCW – zarówno w fazie negocjacji konwencji, jak i wprowadzania jej w życie; bardzo ten jej wkład doceniamy. Od lat już znajduje się wśród czołowych uczestników procesu tworzenia projektów uchwał, bardzo aktywne we wspieraniu naszych działań było również polskie przedstawicielstwo w Hadze.

 

Jak już wspomniałem, Polska znalazła się też wśród 30 krajów, które wsparły OPCW w jej aktywnościach na terenie Syrii. Polska ma swoich przedstawicieli w szeregu ciał naszej organizacji, m.in. w naukowej radzie doradczej i w radzie doradczej ds. edukacji i popularyzacji.

 

Wreszcie, Polska jest ważnym członkiem OPCW ze względu na to, że posiada znaczny sektor chemiczny – zgłosiła nam ponad 30 obiektów przemysłowych, które od powołania OPCW ponad 30 razy były kontrolowane przez naszych inspektorów i wszystkie przebiegły niezwykle płynnie.

 

Na waszym terytorium będzie też działało jedno z sieci laboratoriów, które badają dla nas próbki zebrane z innych państw członkowskich. Uważam, że Polska dysponuje ogromnym potencjałem eksperckim w dziedzinie chemii i to może stanowić dobry punkt wyjścia dla dalszych wspólnych przedsięwzięć. Wraz z przedstawicielami polskiego rządu, m.in. ministrem spraw zagranicznych, będziemy rozważać możliwości takiej współpracy.

 

Marceli Sommer (PAP)

 

Źródło: PAP

Komentarze

Zobacz także

Bardzo niebezpiecznie w Niemczech. Sprawca zamachu wciąż na wolności – podają media

Redakcja malydziennik

Mocne ! Alfie Evans … prorokiem !

Redakcja malydziennik

Dziś brytyjski sąd znów zaczyna badać sprawę Charliego Garda. Zobacz, kiedy się okaże, CZY PRZEŻYJE

Ładuję....