CYWILIZACJA

Burmistrz na dopaminie, czyli samorządowcy nie bierzcie przykładu z Ryszarda P.

Burmistrz Mikołowa się zakochał. Zakochał się w asystentce i świata poza nią nie widzi. A że ma żonę, postanowił uciąć komentarze i spekulacje i o swojej nowej miłości poinformować na portalu społecznościowym.

Do tej pory burmistrz dzielił się z mami miasta sprawami dotyczącymi miejscowości, którą zarządza. To w końcu miło, kiedy szanuje się mieszkańców, a jednym z przejawów tego szacunku jest informowanie ich o tym, co się w mieście dzieje. Portale społecznościowe są doskonałym narzędziem do tego. I dopóki służą przekazywaniu służbowych informacji, świetnie. Sprawy prywatne lepiej zostawić dla siebie. Ale co w sytuacji, kiedy sprawy prywatne tak bardzo splatają się ze służbowymi, że rodzą plotki, komentarze, pewnie mało przychylne, zważywszy na okoliczności całej sprawy? Można udać, że sprawy nie ma, albo można poinformować o niej cały świat

 

Nie pierwsza to pewnie miejscowość, w której burmistrz zakochuje się w swojej asystentce. Nie jest to sytuacja komfortowa, ale serce nie sługa. Firmowe romanse do niczego dobrego jednak nie prowadzą, tym bardziej, kiedy jest to związek między pracodawcą a podwładną, a na dodatek jedna ze stron, albo i dwie mają swoje życie osobiste już ułożone, czyli inaczej mówiąc mają męża lub żonę. Sytuacja taka zakrawa na obyczajowy skandal. W urzędzie gadają, na ulicy gadają, a jeśli to niewielka miejscowość to i plotki szybko do współmałżonka dojdą. I tragedia gotowa.

 

Burmistrz Mikołowa jednak poszedł krok dalej i zagrał w otwarte karty. O swoim romansie poinformował wyborców na portalu społecznościowym: „Związałem swoje życie prywatne z asystentką Aleksandrą Czech. Pociąga to za sobą konieczność dokonania kolejnych i poważnych zmian w naszym dotychczasowym życiu, a także dopracowania wielu szczegółów. Zapewniam, że swoją pracę zawodową nadal wykonuję najlepiej jak potrafię i służę Państwu z pełnym oddaniem i zaangażowaniem, co mogą Państwo zauważyć każdego dnia”.

 

Zakochany burmistrz zapewnia, że nie tylko swoją pracę wykonuje najlepiej jak potrafi, ale dzięki obecności asystentki potrafi pracować jeszcze lepiej i efektywniej – o czym poinformował w wywiadzie dla „Dziennika Zachodniego”. Z jednej strony jestem po uszy zakochany i chciałbym przebywać z Aleksandrą non stop, a będąc biologiem z wykształcenia wiem, że biochemia zakochania dodaje mi niesamowitej energii do pracy i życia, dopamina w mózgu i adrenalina we krwi daje mi siły i zapał do przenoszenia gór, co też super działa na mój zapał do pracy”.

 

Motyle w brzuchu niewątpliwie dodają panu burmistrzowi poweru, przynajmniej jeśli chodzi o wywiady. Z mieszkańcami na temat swoich życiowych wyborów, mimo że ich w swoje życie wtajemniczył, dyskutować nie chce: „Proszę wybaczyć ale z uwagi na fakt, że zaistniała sytuacja i temat jest zarówno dla mnie jak i w szczególności dla osób mi bliskich bardzo trudny NIE BĘDĘ PODEJMOWAŁ DYSKUSJI ANI PRZYJMOWAŁ KOMENTARZY”.

 

Sytuacja jest niezwykle niezręczna i dla mnie zupełnie niezrozumiała, a zachowanie pana burmistrza to nie przejaw odwagi, a zwykłe szczeniactwo. Zachowanie co najmniej infantylne i nieodpowiedzialne. Od osoby piastującej urząd burmistrza oczekuje się jednak pewnej powagi. Jeśli ktoś, kto rządzi miastem, nie potrafi dotrzymać danej żonie obietnicy, a o swojej zdradzie – jak nastolatek – informuje przez Facebook, to jaką mają pewność wyborcy, że i ich nie zawiedzie. W tym przypadku nie trzeba rzucać się w wir pracy i udowadniać, jak romans dodaje skrzydeł, tylko trzeba odejść. A przynajmniej zamilknąć, bo romans biurowy to nie jest powód do dumy. A już na pewno nie jest nim zostawienie żony i związanie się z podwładną

 

Małgorzata Terlikowska

 

Źródło: Mały Dziennik

Komentarze

Zobacz także

Pornobiznes znowu wyszedł na polskie ulice. POWIEDZ DOŚĆ!

Redakcja malydziennik

Alfie jest wojownikiem, a my się nie poddamy! Czy Alfie podzieli los Charliego Garda?

Redakcja malydziennik

Tylko w Wielkiej Brytanii zabito 2.5 miliona dzieci…

Redakcja malydziennik
Ładuję....