Boże Narodzenie w piekle. Jak wyglądała WIGILIA w AUSCHWITZ?

Chociaż za obchodzenie Wigilii Bożego Narodzenia więźniowie mogli zostać surowo ukarani, w barakach potajemnie śpiewano kolędy. 

Pierwsza wigilia w Auschwitz sprawiała pozory normalności. Więźniom zezwolono na ubieranie drzewek w blokach obozowych, a dzięki wstawiennictwu arcybiskupa Adama Sapiechy komendant Rudolf Hoess zgodził się na przesłanie więźniom ok. 6 tys. niedużych paczek żywnościowych. Mylił się jednak ten, kto przypuszczał, że na czas świąt oprawcy postanowią okazać człowieczeństwo.

Czytaj także: SZOKUJĄCE słowa niemieckiego historyka! „Od początku wojny Polacy byli…”

24 grudnia 1940 r. na placu apelowym stanęła duża choinka przystrojona elektrycznymi lampkami. Nieopodal drzewka Niemcy ustawili stosy martwych ciał, a zastępca Hoessa Karl Fritzsch oznajmił bezceremonialnie, że jest to prezent od załogi obozowej dla pozostałych przy życiu więźniów… Następnie oświadczył, że śpiewanie polskich kolęd jest surowo zabronione.

– W blokach zezwolono na ustawienie choinek. Jedną ogromną choinkę ustawiono przed placem apelowym, obok obozowej kuchni. Parę dni wcześniej jeden z kapów stojąc na podwyższeniu, przeprowadzał naukę śpiewu niemieckiej kolędy „Stille Nacht, heilige Nacht”.  (…) Na lewym skrzydle ułożono ciała zmarłych, które znalazły się akurat w pobliżu oświetlonej choinki. Następnie na podaną komendę wszyscy więźniowie musieli śpiewać kolędę „Stille Nacht, heilige Nacht” – wspominał po latach jeden z byłych więźniów Auschwitz, Karol Świętorzecki.

Pierwsze ofiary Birkenau

Równie dramatyczna była Wigilia w 1941 r. W tym czasie sowieccy jeńcy budowali przeznaczony dla nich podobóz Birkenau. Miejsce to, wznoszone od października 1941 r., stało się jednak ostatecznie – jak dobrze wiemy z historii – obozem zagłady dla tysięcy więźniów różnej narodowości. Ponurą ironią losu jest fakt, że jednymi z pierwszych ofiar Birkenau byli właśnie przymusowi robotnicy, zaangażowani w jego powstanie. A ich masowa egzekucja odbyła się właśnie w Boże Narodzenie, kiedy to Niemcy rozstrzelali 300 najbardziej wycieńczonych więźniów.

Kolejne 42 osoby zamarzły na śmierć w trakcie apelu, który zarządzono zaraz po uroczystej kolacji dla esesmanów. Pomimo siarczystego mrozu strażnicy kazali stać licho odzianym więźniom na placu i słuchać wygłoszonego w języku niemieckim orędzia papieża Piusa XII.

Mimo tych strasznych wydarzeń do kilku bloków przemycono choinki i śpiewano „Bóg się rodzi”. Na czubku jednego z drzewek umieszczono nawet figurkę białego orła, wyciętą z brukwi przez rotmistrza Witolda Pileckiego.  Ponadto przebywający w bloku 18A ksiądz katolicki odprawiał komunię świętą, zastępując hostię kawałkami chleba.

Podobne do pierwszej obozowej Wigilii były także święta w 1942 r. Niemcy kazali wówczas więźniarkom z bloku kobiecego ustawić pod choinką ciała zabitych wcześniej mężczyzn. – W obozie męskim w dzień wigilijny zebrano komando mężczyzn i kazano im przenosić w połach marynarek ziemię, kto zbyt mało jej nazbierał, był zabijany strzałem. Ułożono wtedy cały stos zwłok pod choinką – opisywała ten dzień była więźniarka Krystyna Aleksandrowicz. 

Koniec „makabrycznych” prezentów

Zmiana w podejściu strażników do obozowych Wigilii nastąpiła dopiero w listopadzie 1943 r., gdy Arthur Liebehenchel zastąpił Hoessa na stanowisku komendanta. Odtąd przekazywano więźniom paczki świąteczne od ich rodzin i wydano zgodę na dzielenie się opłatkiem. Można też było jawnie organizować wieczory świąteczne w blokach i śpiewać kolędy w narodowych językach. Rok później Boże Narodzenie obchodzono także w bloku śmierci. Strażnicy nie robili też problemów, gdy na choince pojawiły się małe polskie flagi. Jedna z więźniarek przebrała się nawet za świętego Mikołaja i rozdawała drobne prezenty dzieciom przebywającym w obozowym szpitalu.

Przez chwilę można było odnieść nawet wrażenie, że w obozie panuje dobra atmosfera, a to straszliwe piekło na Ziemi zaczyna nabierać cech normalności. Można było, gdyby nie fakt, że do czasu wyzwolenia Auschwitz ludzie wciąż byli zabijani przez esesmanów… Dla tysięcy więźniów, którym udało się przetrwać, dzień wolności nastał jednak już po miesiącu od zorganizowania ostatniej Wigilii w obozie.

Fot. Bundesarchiv, B 285 Bild-04413 / Stanislaw Mucha / CC-BY-SA 3.0

Komentarze




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.