CYWILIZACJA

Boisz się, że spadnie ci korona z głowy, kiedy pomożesz matce z wózkiem? Bez obaw, gwarantuję, że nie spadnie

W końcu trzeba powiedzieć DOŚĆ! Matka to też człowiek i również ma prawo podróżować komunikacją miejską. Ma też prawo prosić o pomoc. I liczyć choć na odrobinę życzliwości.

Nie zgadzam się na takie traktowanie. Nie zgadzam się na obrzucanie matek obelgami, tylko dlatego, że są matkami i czasem potrzebują pomocy. Nie robimy tego specjalnie, ani złośliwie. Nie chcemy też nikogo wykorzystać. Prosimy o pomoc. Nie często nam się to zdarza, ale są takie sytuacje, w których same nie potrafimy sobie poradzić i dobrze by było, by ktoś jednak wykazał się odrobiną dobrej woli.

 

A taką sytuacją jest wsiadanie z wózkiem do pojazdów komunikacji miejskiej czy też wysiadanie z nich. Ostatnio na forum kierowców, które przytacza portal gazeta.pl, pojawiły się – delikatnie mówiąc – dość niemiłe, żeby nie powiedzieć wulgarne i prostackie wpisy pod adresem kobiet podróżujących autobusem czy tramwajem z dzieckiem w wózku: „A jeśli chodzi o dzisiejsze mamuśki to bym wszystkie kopnął w d*** bo za dużo żądają i wymyślają. Chcą aby dla nich cale miasto zmienić to chcą niskie krawężniki windy", "Wystarczy czytać rozkład jazdy a tam jest ładnie opisane, jaki podjedzie i się dostosować, a jeśli nie to nie narzeka i jedzie tym co przyjedzie albo na piechotę". Miło, prawda? Empatia aż kipi

 

Przy okazji tej dyskusji, tak jak i przy wielu innych podobnych, znów można się było dowiedzieć, że mama z dzieckiem to roszczeniowa „mamuśka”, która ma czelność domagać się na przykład rozłożenia rampy, żeby mogła wjechać do pojazdu wózkiem. Bo przecież nasze mamy śmigały z wózkiem w starych jelczach czy ikarusach po schodach i nie marudziły. Jasne, nasze mamy także całymi dniami prały nasze pieluchy, bo o pampersach nikomu się nie śniło. Nasze mamy nie miały pralek automatycznych, tylko Franie. Nasze mamy nie miały wielu sprzętów, które dziś młodym mamom ułatwiają życie i bez których tego życia już sobie nie wyobrażamy. Ale nie o to chodzi. Pewnie wtedy też niejedna matka siarczyście zaklęła pod nosem, kiedy musiała wtaszczyć sama wózek po schodkach, a za sobą słyszała charakterystyczne wzdychania współpasażerów, czemu to tak wolno idzie, albo jeszcze gorzej – popędzanie.

 

Wózek z dzieckiem parę ładnych kilogramów waży. Nie każda kobieta po porodzie może dźwigać.Czy to oznacza, że ma siedzieć zamknięta w czterech ścianach? Przecież to paranoja. To, że ktoś jest matką, nie oznacza, że ma zakaz podróży komunikacją miejską. A czasem, proszę mi uwierzyć, naprawdę trudno bez rampy wjechać do autobusu i to wcale nie dlatego, że trzeba podnieść wózek czy nawet wyczyniać z nim różne akrobacje. Bywa, że kierowca tak się zatrzyma na przystanku, że samodzielne wychodzenie z wózkiem naraża dziecko na niebezpieczeństwo wypadnięcia. Pół biedy, jeśli to większe dziecko przypięte szelkami w spacerówce. Gorzej, jeśli to niemowlę w gondoli. Kto będzie wówczas winien? Pewnie matka, bo przecież mogła przewidzieć, że nikt jej nie pomoże. Coraz to bardzie oczywiste.

 

Smutne to, kiedy trzeba upominać się o najzwyklejszą ludzką życzliwość. O to, by kobiecie w ciąży czy z dzieckiem na ręku ustąpić miejsce (nie dalej jak wczoraj byłam świadkiem sceny, kiedy do tramwaju weszła młoda kobieta z około dwuletnim dzieckiem na ręku. Miejsca okupowane były głównie przez młodych ludzi zatopionych w swoich smatrfonach i dopiero po zwróceniu uwagi, ktoś łaskawie się podniósł, niestety sama stałam, więc miejsca ustąpić nie mogłam). O to, by kobiecie z wózkiem pomóc ten wózek wnieść czy wynieść (wbrew pozorom w Warszawie nie wszystkie tramwaje są niskopodłogowe). O to, by matkę z dzieckiem czy kobietę w ciąży przepuścić w kolejce. Przecież ona wcale nie musi chcieć z tego przywileju skorzystać, ale już sama propozycja to wyraz naszej życzliwości. Nie trzeba dużo.

 

Bo może to nie jest wcale problem roszczeniowych mamusiek, tylko problem znacznie szerszy. Zauważyliście, że często na przystankach autobusowych czy tramwajowych wokół matki z wózkiem niczym wokół trędowatego robi się dziwnie pusto? Ja zauważyłam i doświadczyłam. I nie było to miłe. Naprawdę nikt nie może pomóc? Korona z głowy komuś spadnie? 

Źródło: Mały Dziennik

Komentarze

Zobacz także

UWAGA! Oto lista produktów, które zagrażają naszemu zdrowiu. Zawierają aspartam!

Redakcja malydziennik

Tak muzułmanie zajmują Europę: od teraz w Danii będzie modelka w HIDŻABIE

Redakcja malydziennik

Charlie nie żyje. Pokój jego duszy!

Ładuję....