RELIGIA

Bóg stał się zarodkiem, embrionem, noworodkiem. Prawda dogmatu chalcedońskiego!

Lubię święta Bożego Narodzenia. A powodów jest wiele. Od przyziemnych, egzystencjalnych, aż do głęboko religijnych, by nie powiedzieć doktrynalnych.

Za co uwielbiam więc Boże Narodzenie? Po pierwsze uwielbiam ubieranie choinki, razem, rodzinnie. Tłukące się bombki nie mogą zniszczyć wielkiej radości bycia razem i dekorowania świątecznego drzewka.

 

Po drugie niesamowite jest przyglądanie się dzieciom, które – głęboko jeszcze przekonane, że prezenty przynosi św. Mikołaj – z taką radością na niego oczekują. To wspaniała lekcja, także dla nas, bo uczy bezinteresowanego dawania, które jest przecież tak ważne. A potem kolędy i wreszcie wspólna pasterka, a potem kolejny dzień świętowania, budowania liturgii domowej przy stole. 

 

To wszystko jest ważne i piękne, ale dla mnie, jeszcze ważniejsze jest to, że w Boże Narodzenie o wiele mocniej dociera do mnie prawda najważniejsze, ale i najpiękniejszego dogmatu Kościoła, czyli dogmatu chalcedońskiego. 

 

Co on głosi? Otóż, że Jezus Chrystus był w pełni Bogiem, ale i w pełni człowiekiem, i że obie natury występowały w jednej osobie bez pomieszania i pomniejszenia. Doskonale to widać, gdy rozważamy właśnie niemowlęctwo Jezusa. On nie tylko całkowicie powierzył się w ręce swoich rodziców, ale i stał się całkowicie niemowlęciem (tak jak wcześniej był zarodkiem, płodem i embrionem), a to oznacza, że musiał uczyć się mówić, chodzić, czytać, że rodzice naprawdę Go wychowywali. Nie urodził się jako malutki dorosły, ale dorastał w rodzinie, choć cały czas był w pełni Bogiem. Warto o tym, choć przez moment, w te święta pomyśleć.

 

Tomasz P. Terlikowski

Źródło:

Komentarze

Zobacz także

Zmarł prałat Opus Dei biskup Javier Echevarria

Redakcja malydziennik

ZOBACZ jakie cuda dzieją się za wstawiennictwem Czarnej Madonny! NIESAMOWITE!

Redakcja malydziennik

Oto najbardziej znany syn imigrantów. "Też mogłem być wśród odrzuconych"

Redakcja malydziennik
Ładuję....