Henryk Sienkiewicz przedstawił w „Krzyżakach” poglądy na współczesną mu politykę władz Cesarstwa Niemieckiego wobec Polaków. Ta metoda opowiadania o historii musiała w pewnym stopniu naruszać ustalenia historyków – mówi PAP prof. Henryk Samsonowicz z Instytutu Historycznego UW.

PAP: Skąd wzięła się czarna legenda Zakonu Krzyżackiego utrwalona w powieści Henryka Sienkiewicza?

Prof. Henryk Samsonowicz: Miała ona swoje podstawy. U jej fundamentów leżały wydarzenia historyczne, które pozwalały na traktowanie Zakonu Krzyżackiego jako wroga dla Królestwa Polskiego, jednoczącego się po okresie rozbicia dzielnicowego. Stosunki z odradzającą się Polską nie były najlepsze. Należy również pamiętać, że czasy bitwy pod Grunwaldem przypadały na najważniejszy w naszej historii okres kształtowania się unii polsko-litewskiej.

Przyjęcie chrztu przez Litwę stawiało pod znakiem zapytania istnienie państwa krzyżackiego. Rycerze zakonni przez cały okres funkcjonowania swojego państwa nie byli sprzymierzeńcami Polski, choć stosunki pomiędzy Malborkiem a Krakowem w niektórych momentach układały się poprawnie. Bez wątpienia jednak w skali polityki europejskiej interesy Polski oraz Zakonu były wzajemne sprzeczne. Racją bytu państwa zakonnego miała być obrona chrześcijan przed pogańską Litwą. Unia Polski zawarta z Litwą i sojusz wzmacniający oba państwa był więc dla Krzyżaków niemal wyrokiem śmierci, szczególnie przy założeniu, że jako jedyni w tym regionie mieli prawo nawracania na chrześcijaństwo.

PAP: Jak w tamtej epoce oceniano Zakon Krzyżacki?

 

Pamiętajmy, że Krzyżacy stanowili międzynarodową wspólnotę walczącą między innymi z zagrożeniem ze strony świata muzułmańskiego. Dlatego opinie na temat Zakonu były bardzo różne. Wiele czasu zajęło przebicie się polskiego głosu na temat Krzyżaków do opinii europejskiej. Stało się to dopiero, gdy staliśmy się jedną z poważniejszych sił ówczesnej Europy i zyskaliśmy głos na zjazdach, takich jak sobór w Konstancji w latach 1414-1418, podczas którego polskich interesów bronił Paweł Włodkowic.

PAP: Z jakich źródeł czerpał wiedzę Henryk Sienkiewicz pisząc „Krzyżaków”?

Dla Sienkiewicza najważniejszym źródłem inspiracji i wiedzy były prace Jana Długosza. Nasz wielki i bardzo zasłużony dla polskiej świadomości zbiorowej historyk nie lubił Krzyżaków i dał temu wyraz w okresie obserwowanej na własne oczy wojny trzynastoletniej. Zapisał wówczas swoją radość z odzyskania Pomorza i wyraził nadzieję, że dożyje czasu powrotu do Korony innych ziem straconych w okresie rozbicia dzielnicowego, takich jak Śląsk i Ziemia Słupska.

PAP: Sienkiewicz przedstawił państwo Zakonu Krzyżackiego jako niezwykle opresyjne, twarde wobec swoich poddanych. Każde najmniejsze przewinienie jest w nim surowo karane. Czy jednak na takich zasadach nie działało każde ówczesne państwo europejskie?

To prawda, choć państwo krzyżackie w niektórych przypadkach było bardziej surowe wobec swoich mieszkańców odmiennej wiary, niż inne kraje w tym czasie. Sienkiewicz wykorzystał posiadaną wiedzę na temat stosunków wewnętrznych w państwie krzyżackim, aby poprzez ich plastyczny opis pokazać swoje poglądy na współczesną mu politykę władz Cesarstwa Niemieckiego wobec Polaków w zaborze niemieckim. Wszystkie ówczesne polskie ugrupowania polityczne w trzech zaborach widziały zagrożenie jakim dla Polaków była polityka niemiecka. Musimy pamiętać, że Sienkiewicz pisał w określonym czasie politycznym. Ta metoda opowiadania o historii musiała w pewnym stopniu naruszać ustalenia historyków, choć oczywiście w dużym stopniu opierała się na faktach z epoki konfliktu z Krzyżakami, takich jak agresja zakonu wobec państwa Polskiego. Świadectwem tego było między innymi zagrabienie przez Krzyżaków Pomorza Gdańskiego.

PAP: Na tle konfliktu polsko-litewsko-krzyżackiego Sienkiewicz zarysował panoramę kultury rycerskiej, szczególnie rozwiniętej w państwie krzyżackim. Czy na jej tle polska kultura rycerska była nieco peryferyjna?

Była nieco peryferyjna, ale jednocześnie wielu polskich rycerzy stawało się wówczas sztandarowymi postaciami kultury europejskiej tego okresu. Wśród nich można wymienić m.in. Zawiszę Czarnego, biorącego udział w bitwie pod Grunwaldem. Część Europy, w której leżało Królestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie, była w wielu sferach obszarem dość peryferyjnym w porównaniu do południowej czy zachodniej części kontynentu. Ważne dla wyjaśnienia ówczesnej pozycji tych ziem jest pochodzące z przełomu XIV i XV wieku malowidło „Pochód narodów Europy do Krzyża” na ścianie kościoła Saint-Pierre-le-Jeune w Strasburgu. Przedstawia trzynastu konnych rycerzy symbolizujących różne kraje ówczesnej Europy, od Aragonii po Polskę.

Za nimi kroczy dwóch pieszych wojowników reprezentujących Orient, czyli Kościół wschodni i Litwę. Ostatni z konnych, podpisany jako „Polonia” odwraca się do nich i spogląda na pochód państw zagrożonych przez siły tureckie. Obie te postacie podążają w pochodzie narodów chrześcijańskich, ale nie są jeszcze pełnoprawnymi uczestnikami tej wspólnoty. Tak właśnie było w czasach Grunwaldu opisywanych przez Sienkiewicza. Dodajmy, że w bitwie grunwaldzkiej brały udział litewskie pułki smoleńskie, które doskonale sprawdziły się w tej bitwie i były chrześcijańskie, choć prawosławne, czyli należące do „orientu”.

PAP: Jak Litwini postrzegają wielką wojnę z Zakonem Krzyżackim i bitwę pod Grunwaldem?

Mają swoją wizję różniącą się od naszej. Krzyżacy byli w okresie poprzedzającym Grunwald śmiertelnym zagrożeniem dla bytu ich państwa oraz tożsamości kulturowej i politycznej. Bitwa ta jest więc uważana za wielkie zwycięstwo i bardzo ważne osiągnięcie państwa litewskiego. Jako główny wódz wielonarodowej armii widziany jest książę Witold, nazywany na Litwie Wielkim. Bez wątpienia był to w tym czasie najwybitniejszy władca tej części Europy, a być może całej przeżywającej kryzys zachodniej części kontynentu, w okresie wojny stuletniej i nowych problemów gospodarczych. Świeżo ochrzczona Litwa za jego panowania włączała się do wielkiej polityki i życia gospodarczego kontynentu.

PAP: Jaka jest największa nauka z lektury „Krzyżaków” o rodzącej się unii Polski i Litwy?

Może nie z lektury „Krzyżaków”, lecz z wydarzeń, które poprzedziły powstanie wyjątkowego organizmu politycznego i kulturalnego – Rzeczypospolitej Obojga Narodów, poprzedniczki dzisiejszej Unii Europejskiej.

 

Rozmawiał Michał Szukała (PAP)

Źródło: PAP

Młode Polki były porywane z ulic i wsadzane do burdeli dla wojska. Odurzone narkotykami i alkoholem szybko się „zużywały”. Wtedy wysyłano je do Auschwitz – pisze Cezary Gmyz w „Historia DO Rzeczy”.

Według obiegowej opinii wojenna przemoc seksualna była domeną Armii Czerwonej, gwałcącej masowo niemieckie i polskie kobiety w trakcie „wyzwolenia” w latach 1944–1945. A także wojsk japońskich, które na okupowanym Dalekim Wschodzie zorganizowały sieć domów publicznych, w których umieszczono koreańskie i chińskie niewolnice. Odkryte w ostatnim czasie dokumenty świadczą jednak o tym, że podczas II wojny światowej gwałcili także Niemcy. I to na skalę masową.

Czytaj także: CIA ujawnia nieznane zdjęcie Hitlera! To dowód, że przeżył wojnę? [FOTO]

Do niedawna temat seksualnego wykorzystywania polskich kobiet i dziewcząt przez brunatnego okupanta był tematem tabu. Pora jednak, aby wreszcie zdjąć z niego zasłonę milczenia. Seksualne niewolnictwo na terenach podbitej Polski zostało bowiem zorganizowane z iście niemiecką skrupulatnością i dokładnością. Gwałcili wszyscy – zarówno żołnierze Wehrmachtu, jak i esesmani.

Do pierwszych aktów przemocy seksualnej doszło już w czasie wojny polsko-niemieckiej we wrześniu 1939 r. Na przykład 27 września trzej niemieccy szeregowcy dopuścili się w Busku-Zdroju gwałtu na matce i córce z żydowskiej rodziny Kaufmanów. Ponieważ Niemcy jesienią 1939 r. usiłowali wmówić światu, że prowadzą wojnę w sposób cywilizowany, sprawców tego gwałtu osądzono. Jednak nie za skrzywdzenie obu kobiet, ale za… złamanie ustaw norymberskich zakazujących Aryjczykom kontaktów seksualnych z Żydówkami. Już tydzień później gwałciciele z Buska-Zdroju, podobnie jak inni zbrodniarze z 1939 r., zostali zresztą objęci przez Hitlera amnestią.

Gwałty na Polkach

Jeszcze przed rozpoczęciem wojny, 22 sierpnia 1939 r., niemiecki przywódca jasno wyłożył swoim generałom to, jak mają prowadzić wojnę z Polską. – Nie miejcie litości. Bądźcie brutalni. Słuszność jest po stronie silniejszego. Działajcie z największym okrucieństwem – mówił podczas narady w Berchtesgaden. Obecni skwapliwie zastosowali się do jego poleceń.

W efekcie gwałty na polskich kobietach podczas kampanii wrześniowej nie były czymś wyjątkowym, lecz okrutną codziennością. Wywoływało to zgorszenie nawet wśród części niemieckich oficerów. Na przykład gen. Johannes von Blaskowitz od października 1939 r. do lutego 1940 r. składał memoriały na ręce głównodowodzącego Walthera von Brauchitscha, w których protestował przeciwko „masowym gwałtom, rabunkom i mordom” dokonywanym przez rzekomo rycerskich żołnierzy Wehrmachtu.

Kiedy treść memoriałów dotarła do Hitlera, ten wpadł we wściekłość. 30 października przyznał bowiem von Blaskowitzowi Krzyż Rycerski Żelaznego Krzyża i powierzył mu dowództwo wojskowe w okupowanej Polsce. A teraz okazało się, że generał go „zawiódł”. W rezultacie 14 maja 1940 r. von Blaskowitz został odwołany z dowództwa i popadł w niełaskę. Historia ta skończyła się ponuro. Po wojnie von Blaskowitz miał stanąć przed trybunałem norymberskim m.in. jako odpowiedzialny za zbrodnie dokonane podczas kampanii w Polsce. W rezultacie 5 lutego 1948 r. odebrał sobie życie.

Ofiary do burdeli

Memoriały niemieckiego generała nie przyniosły żadnych rezultatów. Sytuacja kobiet w okupowanej Polsce była dramatyczna. Najgorszy los spotkał te Polki, które mieszkały na terenach wcielonych do Rzeszy, a więc na Śląsku, Pomorzu czy w Wielkopolsce. Wyjęte spod prawa stały się obiektem seksualnej agresji ze strony przedstawicieli „rasy panów”. Co więcej, za wymuszone kontakty seksualne i gwałty ponosiły straszliwe konsekwencje. To one, a nie oprawcy, były karane za złamanie ustaw o czystości rasy.

W archiwum IPN odziedziczonym po Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich zachował się odpis zarządzenia Heinricha Himmlera wydanego 21 czerwca 1941 r., a więc w przededniu ataku Niemiec na Związek Sowiecki. „W ciągu roku 1940 – pisał szef SS – miały miejsce niezliczone kontakty seksualne między Niemcami a Polkami, choć moje zarządzenia sprzeciwiające się takim praktykom były znane”. Co ciekawe, od „kontaktów” tych – chodzi oczywiście o gwałty – nie stronili nawet esesmani, a więc podwładni Himmlera.

Co groziło Polkom zmuszonym do seksu z Niemcami, wiemy z innego dokumentu zachowanego w IPN. To instrukcje, które wysłano 30 kwietnia 1941 r. do Sicherheitsdienst (Służby Bezpieczeństwa Rzeszy) w Łodzi. „Polki, które utrzymują stosunki seksualne z Niemcami, będą wysyłane do obozów koncentracyjnych lub burdeli” – czytamy w dokumencie podpisanym przez Hauptsturmführera SS dr. Burcharda. Nie miało przy tym żadnego znaczenia to, czy do kontaktu seksualnego doszło dobrowolnie czy też pod przymusem.

Wstrząsająca relacja

O tym, że Polki padały ofiarami przemocy seksualnej ze strony Niemców, świadczy przechowywane w IPN zeznanie Heleny Z., która w październiku 1940 r. została zatrudniona jako służąca w gospodzie Roberta Dietricha w Altwerder (Grabów nad Prosną w Wielkopolsce).

„W marcu 1941 r., daty nie pamiętam, pani Dietrich nie było w domu – opowiadała Polka. – Po zamknięciu interesu poszłam do kuchni, aby położyć się spać. Chcę zaznaczyć, że kuchnia służyła mi za sypialnię, gdzie miałam łóżko. Klucz do kuchni miał zaś pan Dietrich. Kiedy byłam już w łóżku, przyszedł pan Dietrich na »spóźnioną kolację«. Powiedział, że powinnam mu zdjąć kalosze. Był podpity.

Zawsze musiałam zdejmować mu kalosze, więc niczego w dalszym ciągu nie podejrzewałam. Wstałam z łóżka, tak jak się położyłam, a więc w koszuli i w spodniach. Dietrich zapalił światło, usiadł na krześle i wyciągnął nogi. Kiedy się uporałam z kaloszami, Dietrich wyłączył światło, chwycił mnie oboma rękami za piersi i próbował zmusić do stosunku. Opierałam się i płakałam, ale Dietrich był silniejszy i musiałam mu w końcu ulec. Po stosunku dostałam boleści. Także trochę krwawiłam. Przedtem nie miałam żadnych stosunków seksualnych z Dietrichem. Nigdy bym nie odbyła z nim stosunku seksualnego, gdyby nie to, że zostałam do tego zmuszona przez Dietricha”.

Zeznanie to pochodzi ze śledztwa niemieckiego. Polka została bowiem oskarżona o nielegalny seks z Niemcem. Nie wiadomo, jak ostatecznie skończyła się jej sprawa. Można jednak przypuszczać, że zgodnie z zaleceniami dr. Burcharda wylądowała albo w obozie koncentracyjnym, albo w domu publicznym.

>>>CZYTAJ DALEJ<<<

Źródło: Historia do Rzeczy

Decyzją prezydenta Donalda Trumpa odtajniono wiele dokumentów dotyczących śmierci prezydenta Kennedy’ego. Wśród nich była także notatka informatora CIA twierdząca, że Adolf Hitler żył po wojnie w 1955 roku w Kolumbii.

Dokumenty ujawnione z archiwum CIA pokazują, że w 1955 roku wciąż dociekano, czy Adolf Hitler nie przeżył wojny i nie żył w Ameryce Południowej. Jeden z informatorów wywiadu amerykańskiego doniósł, że Hitler rzeczywiście przeżył wojnę.

Źródło CIA „Cimelody-3” doniosło, że spotkało Adolfa Hitlera w połowie lat .50 w mieście Tunja. Hitler miał być widziany w trakcie pracy dla „Residencias Coloniales”. Miano się do niego zwracać „der Fuhrer”, a także hailować. Dyktator miał się ukrywać pod pseudonimem „Adolf Schritteimayor”. Źródło dowiedziało się tego od byłego byłego funkcjonariusza SS, który nawet zrobił zdjęcie z rzekomym Hitlerem, które jest ilustracją artykułu.

Dokument trafił do Waszyngtonu w 1955 roku. Nie uznano go jednak za prawdziwy, a wręcz „fantastyczny”. Gdyby Adolf Hitler żył, miałby wtedy 66 lat.

Źródło: mirror.co.uk

W opinii księdza  Marka Dziewieckiego, kapłana diecezji radomskiej, adiunkta UKSW i eksperta MEN z zakresu przedmiotu Wychowanie do życia w rodzinie, „- Jeśli nie wierzysz w Boga, nie masz żadnych intelektualnych nawet możliwości, żeby wierzyć w miłość”.

Ksiądz Marek w 2013 roku w Pabianicach przekonywał, że ateiści nie są zdolni do miłości: „Kiedy ktoś z nastolatków albo z dorosłych mówi „proszę księdza, ja nie wierzę w Boga”, mówię: ojoj, żal mi ciebie chłopcze czy dziewczyno czy dorosły człowieku. Dlaczego? Bo nie wierzysz w miłość, to ani rodziny nie założysz ani przyjaciół nie będziesz miał”.

Innym razem ksiądz Marek opowiedział, co mówi kiedy ktoś się broni stwierdzeniem, że niektórzy ateiści też kochają: „- Ale wtedy jest pytanie dlaczego? Jeżeli oni wierzą, że jesteśmy zwierzętami, tylko wyżej wyewoluowanymi i w świecie materii miłość nie ma sensu, bo jest walka o byt, a nie bycie darem dla innych, więc jeżeli jakiś ateista kocha, to pytam: dlaczego? Przecież to jest bez sensu z twojej perspektywy, człowieku. Bo robisz coś wbrew naturze. W naturze wszystko co żyje chce walczyć o siebie. A miłość mówi: jestem darem dla ciebie. Absolutnie anty-natura, anty-materia”.

Ksiądz stwierdził też: „- Bóg się objawia, że jest miłością i ten, kto nie wierzy w Boga nie może nawet zacząć myśleć o miłości, a co dopiero zacząć kochać”.

W swoich wystąpieniach ksiądz postawił też tezę, że: „”nikt w historii ludzkości nie skrzywdził tak ludzi jak ateiści”, „to jest jedyna grupa, która nigdy nie przeprasza” oraz, że „jeśli jesteś wrażliwy na krzywdę człowieka, nigdy nie będziesz ateistą”.

Tak więc czytelniku, jeśli jesteś ateistą, nie masz szans na miłość. Zaprzeczysz?

Źródło: Gazeta.pl

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/twierdza-ze-ziemia-jest-plaska-teraz-zdobeda-dowody/

 

W Polsce powstaje nowa służba o uprawnieniach zbliżonych do policji. 1 stycznia weszła w życie nowelizacja Ustawy o Inspekcji Ochrony Środowiska, przewidująca szerokie zmiany w funkcjonowaniu Inspekcji Ochrony Środowiska. „Mamy wreszcie oręż do walki w postaci uprawnień – powiedział  Główny Inspektor Ochrony Środowiska Paweł Ciećko.

Nowa ustawa zmienia podejście do kontroli oraz monitoringu środowiska. „Inspekcja ochrony środowiska to nie tylko kontrola, interwencje, dbanie o podmioty gospodarcze, ale szeroko pojęte badanie środowiska w sposób ciągły i permanentny” – powiedział na konferencji prasowej Ciećko.

Inspektorzy ochrony środowiska uzyskali nowe kompetencje. W związku z tym na regulacje płac pracowników inspektoratów zostało przyznane 80 mln zł i zostało stworzonych 600 nowych etatów inspektorskich w skali kraju.

Nowe uprawnienia inspektorów pozwalają im na wstęp przeprowadzenia bez uprzedzenia o każdej porze dnia i nocy kontroli przestrzegania przepisów i decyzji administracyjnych w zakresie ochrony środowiska, a w przypadku kontroli planowej po okazaniu zawiadomienia o kontroli.

Inspekcja pracuje 24 godziny na dobę i wszelkie inne służby są zobowiązane do udzielenia jej pomocy.

Inspekcja nie będzie się zajmowała drobnymi, „sąsiedzkimi” zgłoszeniami ale będzie kontrolować szeroko pojętą działalność gospodarczą oraz spoób korzystania ze środowiska przez podmioty gospodarcze.

Źródło: Polsat News

Fot. Warszawa Wyborcza

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/szokujace-morduja-chore-krowy-im-mieso-trafia-na-nasze-stoly/

Dziennikarz Superwizjera TVN odkrył bestialskie metody uboju krów w Polsce. Chore zwierzęta bez wymaganych sanitarnych procedur trafiają do ubojni a tam ich mięso jest uzdatniane i sprzedawane. Trafia na nasze stoły.

Reporter odkrył, że do zwykłych ubojni trafiają niezwykłe transporty zwierząt. Pod osłoną nocy przyjeżdżają ciężarówki wypełnione chorymi krowami. Z wyczerpania i chorób nie mogą stać, leżą więc w ciasnocie. Aby je wydostać z ciężarówek, stosuje się elektryczne wyciągarki.

„Maszyna powoli przez długie minuty wciąga bezwładne zwierzęta, jedno po drugim w głąb rzeźni. Większość krów jest tak wycieńczona, że nie wydaje żadnych dźwięków. (…) Wśród zabijanych zwierząt są także krowy ciężarne” – opisuje dziennikarz TVN.

Dziennikarz podjął interwencję. Starał się ścigać kierowców ciężarówek, ale ci gdy się zorientowali, że są nagrywani – uciekali. Dziennikarz wezwał policję i ta zatrzymała niektóre transporty.

Skupujący nielegalnie „leżące” krowy handlarze oferują od kilkuset do tysiąca złotych za sztukę – bez zabijania ich zgodnie z procedurą i bez badań. To praktyka, która – jak ujawnił „Superwizjer”, ma miejsce w całej Polsce.

Okazuje się, że praktyka ta jest powszechna. Rolnik kiedy orientuje się, że ma chora krowę, której leczenie może być kosztowne, dzwoni do odpowiedniego zakładu i informuj, że ma „leżącą” krowę. Tu dostaje za nią dobre pieniądze i oszczędza na weterynarzu oraz pozbywa się kłopotu.

„O tym, co dzieje się w firmie w nocy, świadczyły jednak cuchnące i sine połacie wołowiny pozostawione przez brygadę zajmującą się ubojem” – słyszymy w materiale. Dziennikarz TVN opisał też, jak kazano mu oczyszczać mięso z ropni, tak, żeby wyglądało na świeże.

Źródło: Strajk. eu, naTemat

Fot. Strajk,eu

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/naukowcy-opracowali-nowe-zasady-zywienia-sa-wazne-nowosci/

Naukowcy ogłosili podczas IV Narodowego Kongresu Żywieniowego w Warszawie nowe zasady niezbędne dla zachowania dobrego zdrowia. Obok odpowiedniej diety bardzo ważne sen i aktywność fizyczna.

W czasie konferencji naukowcy z Instytutu Żywności i Żywienia zaproponowali nową tzw. piramidę żywienia. Nowe zasady dotyczą dzieci i młodzieży w wieku 4 – 18 lat.

Według specjalistów kluczowe jest zwiększenie aktywności fizycznej. Bez tego elementu nie uda się przeciwdziałać pladze otyłości wśród dzieci. Przypomnijmy, że obecnie polskie dzieci są w czołówce europejskiej, jeśli chodzi o otyłość. W Polsce z nadwagą lub otyłością zmaga się co piąty uczeń.

Drugim kluczowym elementem jest odpowiednia jakość i ilość snu. Okazuje się, że niedobór snu wpływa na ryzyko otyłości. Dzieciom w wieku 6-12 lat zaleca się sen trwający co najmniej 10 godzin na dobę.

Naukowcy uznali, że zła jakość i ilość snu oraz siedzący tryb życia w połączeniu ze spożywaniem zbyt dużej ilości kalorii wprost przyczynia się do występowania otyłości.

Według zaleceń piramidy zdrowego żywienia, dzieci i nastolatki powinny spożywać pięć posiłków dziennie o stałych porach, najlepiej co 3-4 godziny. Po każdym posiłku należy pamiętać o dokładnym umyciu zębów. Aż 90 proc. dzieci w Polsce ma próchnicę.

Szczególnie ważne jest spożywanie owoców i warzyw w ilości co najmniej 400 gramów dziennie. Obecnie w Polsce dzieci i młodzież spożywają około 70% tej normy.

W drugiej kolejności ważne są produkty pełnoziarniste. Bardzo ważne jest spożywanie nabiału i najlepiej jeśli są to naturalne kefiry, jogurty czy maślanka.

Zalecane są też chude mięso, ryby, jaja, nasiona roślin strączkowych. Jaja można jeść kilka razy w tygodniu. Najlepiej jeśli posiłki nie są smażone ale duszone lub gotowane.

Szczególnie niebezpieczne dla zdrowia młodych Polaków jest spożywanie dużych ilości napojów słodzonych. Należy wypijać nie więcej niż szklankę soku owocowego dziennie.

Prawdziwą plagą bardzo niebezpieczną dla zdrowia jest żywienie się w fast foodach. Najlepiej zupełnie z nich zrezygnować.

Dobry i wystarczająco długi sen, aktywność fizyczna i dobrze dobrana dieta to najlepsze sposoby aby zapobiegać większości chorób.

Źródło: Nauka w Polsce

Fot. Pixabay

ZOBACZ TEŻ: https://malydziennik.pl/skandal-na-74-obchodach-wyzwolenia-obozu-koncentracyjnego-auschwitz-faszysci-wzywaja-do-usuniecia-zydow/

 

 

 

Zwolenników hipotezy, że Ziemia jest płaska przybywa. Teraz aby udowodnić swoją tezę i zamknąć usta niedowiarkom, wypłyną w rejs i …dopłyną do krawędzi planety.

Rejs, który zaplanowano na 2020 rok organizuje Międzynarodowa Konferencja Płaskiej Ziemi. Rejs ma być całkowicie poważny i zorganizowany z rozmachem. Na statku badawczym jego uczestnicy będą mogli korzystać z basenów i restauracji oraz innych atrakcji jak np. sztuczna fala.

Specjaliści głównego obiegu mówią, że płaskoziemcy mogą mieć poważny problem techniczny. Chodzi o nawigację. Otóż nawigacja została stworzona przy założeniu, że Ziemia jest…okrągła. Na przykład System GPS bazuje na 24 satelitach, które… orbitują wokół Ziemi.

Istnieje wiele dowodów na kulistość Ziemi, jednak spora grupa ludzi wierzy, że Ziemia jest płaska.

Z niecierpliwością czekamy na wyniki ekspedycji.

Źródło: Wp.pl

Fot. Olabloga

Zobacz też: https://malydziennik.pl/niemcy-deportuja-cudzoziemcow-dotyczy-to-glownie-polakow/

Czym jest dar prorokowania? Co się z nim wiąże? Czym jest charyzmat
uzdrawiania? Ojciec Tomasz Gauszka OP odpowiada na …

 

– To nie jest tak, że Bóg mówi, idź głoś, idź działaj, wszystko będzie
dobrze. Bierz gitarę do ręki i wszystko będzie super. Bóg mówi jedną
rzecz: jeżeli idziesz na misję, ja ciebie nie zostawiam samego. W każdej
misji, jaką człowiek podejmuje Bóg daje bardzo konkretne dary. Jeżeli
człowiek nie idzie na misję, niech się nie dziwi,że darów nie otrzymuje
– mówił o. Gałuszka.

– Skoro zbliżamy się do światła jakim jest Bóg, to również coraz więcej
widzimy – dodawał.

 

ZOBACZ: