Czy psychopatia, tak od wieków fascynująca filozofów i pisarzy, jest właściwa tylko ludziom? Czy zwierzęta mogą być dotknięte tym schorzeniem? Jeśli uznamy, że jest to choroba ciała, a nie ducha (a każda choroba cielesna dotyka cielesności, a nie duchowości, to nie ma powodów, by to całkowicie wykluczyć.

W istocie jest to oczywiście pytanie filozoficzne, a nie czysto biologiczne, ale biologowie czy neurobiologowie i neuronaukowcy mają na ten temat niemało do powiedzenia. Jednym z nich jest filozof i neuronaukowiec, a także blogger Andrew Vierra, który podkreśla, że jeśli psychopatie zacząć definiować wyłącznie po objawach behawioralnych, to nie ma powodów, by diagnozę tego typu rezerwować jedynie dla ludzi.

„Behawioralna diagnoza psychopatii ma przynajmniej jeden, bardzo interesującą konsekwencję, można zacząć ją stosować także dla zwierząt nie będących człowiekiem, a także dla istot poza-ziemskich” – zaznacza uczony.

I nie są to słowa na wyrost. Już teraz na Stanowym Uniwersytecie Georgii prowadzone są badania nad szympansami, jako modelem psychopatii. Aby zdiagnozować szympansa jako psychopatę stosuje się trzy cechy: brak zahamowań, złośliwość zachowań wobec innych i wreszcie bezczelność. Odpowiednie natężenie i skorelowanie tych trzech cech pozwala na behawioralne uznanie szympansa za psychopatę. Oczywiście psychopatia taka oznacza, co innego, niż w przypadku człowieka, ale… może stać się pewnym bezhawioralnym modelem.

Tego typu filozoficzne rozważania uświadamiają, że choć człowiek swoje biologiczne wyposażenie, swoją „zwierzęcość” przeżywa inaczej, niż pozostałe zwierzęta, to pozostaje jednak zakorzeniony głęboko w animalnej, zwierzęcej naturze. I nie zawsze może się od tego uwolnić.

Tomasz P. Terlikowski

Współczesne niewolnictwo i handel ludźmi w Wielkiej Brytanii są znacznie powszechniejsze niż wcześniej sądziliśmy – podała Narodowa Agencja ds. Przestępczości (NCA). Obecnie w Wielkiej Brytanii prowadzonych jest ok. 300 operacji policyjnych przeciwko handlarzom ludzi – informuje „Rzeczpospolita”.

Ofiary współczesnego niewolnictwa najczęściej pochodzą z Albanii, Nigerii, Wietnamu, Rumunii i Polski. Zdarzają się jednak również ofiary z Wielkiej Brytanii. Jak podaje BBC, handlarze ludźmi znajdują je najczęściej w internecie. Oferują im pracę, naukę albo nawet miłość. 

 

Współcześni niewolnicy mają być spotykani w branży spożywczej, rybołówstwie, rolnictwie, budownictwie a nawet w myjniach samochodowych. Najczęściej jednak ofiary handlu ludźmi trafiają do seksbiznesu. Są także wykorzystywane jako robotnicy przymusowi, albo służący. Mieszkańcy Wielkiej Brytanii codziennie mijają na ulicach ofiary tego procederu, mimo że nie są tego świadomi.

 

Odpowiedzialne za współczesne niewolnictwo mają być gangi międzynarodowe, które odkryły, że mogą zyskać na tym więcej niż na handlu narkotykami.

 

Źródło: rp.pl

Po I wojnie światowej Niemcy przeżywały kryzys. Potraciły kolonie, miały ograniczony dostęp do surowców naturalnych mając jednocześnie spora populację. Potrzebne było coś co rozpędzi niemiecka gospodarkę. Złotym sposobem okazał się rynek farmakologiczny. Dzięki niemu już w połowie lat 20 Niemcy zostali światowymi liderami w dziedzinie farmaceutyki.

Pierwsza połowa XX wieku to był istny raj dla lubiących eksperymenty z lekami. Specyfiki zawierające kokainę czy różnego rodzaju opiaty można było kupić dosłownie wszędzie i to bez recepty. W roku 1937 na niemieckim rynku pojawiła sie cudowna tabletka pobudzająca "pervitin" produkowana przez koncern Temmler. Reklamowana była jako doskonały stymulant dla kierowców, policjantów, studentów i gospodyń domowych! Niewielka dawka specyfiku eliminowała senność, polepszała nastrój, dodawała wigoru i odwagi. Produkt z miejsca stał się hitem. Co zawierał? Coś co w dzisiejszych czasach nazywamy metamfetaminą. 

Ten specyfik szybko został zauważony przez nazistowską armię. Pierwsze testy przeprowadzali na studentach akademii wojskowej. Rezultaty badań były bardzo zadowalające. 

Między kwietniem a grudniem 1939 roku Wehrmacht i Luftwaffe zamówiły w sumie 29 mln pigułek z narkotykiem. Trwały przygotowania do inwazji na Europę. Przerażająca skuteczność niemieckiej maszyny wojennej w Polsce przekonała Hitlera, że chemiczne wspomaganie jest nieodzowną częścią Blitzkriegu. 

Fabryka Temmlera zaczęła produkować 800 tysięcy tabletek dziennie więcej w czasie gdy III Rzesza szykowała inwazję na Francję. Tylko między kwietniem a lipcem armia i lotnictwo otrzymali z zakładów farmakologicznych 35 mln tabletek pervitinu. Bez potrzeby snu nazistowska armia pokonała załozona trasę w zaledwie 3 dni! Szaleńcze tempo ofensywy pozwoliło im wymanewrować aliantów i ominąć ich umocnienia, dzięki czemu chwilę później to Francuzi i Brytyjczycy musieli się cofać.

‚Bez narkotyków ta inwazja byłaby niemożliwa. Dzięki stymulantom [Niemcy] mogli nie spać przez trzy dni i trzy noce. Rommel i inni dowódcy dywizji pancernych byli na haju, a bez czołgów atak nie miałby szans powodzenia”- uważa Norman Ohler, autor głośnej książki o narkotykach w nazistowskim wojsku ”Der Totale Rausch”.

Po udanej kampanii francuskiej pervitin znalazł się na stałym wyposażeniu apteczek pilotów bombardujących Wielką Brytanię i zastępów szturmujących Związek Radziecki. Jednak nie wyglądało to tak różowo jak mogło się wydawać Fuhrerowi.

Ciągłe zażywanie narkotyków powodowało podupadanie na zdrowiu żołnierzy. Regularne spożycie specyfiku powodowało budowanie odporności organizmu na działanie metamfetaminy przez co należało zwiekszyć dawkę to z kolei prowadziło do zmian neurologicznych i uzależnienia. Żołnierze miewali napady agresji, paniki lub nawet psychozy a także zawały serca stawały się coraz częstsze. 

Dowództwo celowo ślepło na rosnące uzależnienie w szeregach armii, ale ostatecznie wielu żołnierzy trafiało do szpitali psychiatrycznych. Niektórych kastrowano na mocy tzw. ”prawa sterylizacyjnego”. 

"Czysta

FUHRER NA RAUSZU

NSDAP "chroniło" Hitlera bardzo starannie ukrywając jego stan zdrowia. Na początku lat 30 wódz cierpiał na schorzenia, które uniemozliwiały mu normalne funkcjonowanie. Wzdęcia i skurcze żołądka doprowadzały go niekiedy na skraj fizycznego i psychicznego wyczerpania. Wtedy właśnie Hitlerowi został polecony pewien medyk-cudotwórca z Berlina. 

Theodor Morrell, przez wielu nazywany szarlatanem, stosował na pewno niekonwencjonalne metody "leczenia". Pacjentom podawał tajemnicze witaminowo-bakteryjne ”koktajle”, zalecał absurdalne dawki syntetyków i ochoczo eksperymentował z hormonami. Popularnośc zdobył dzięki wielkim sukcesom jakie odniósł w leczenie kiły, zwłasza u elit niemieckiej stolicy. W 1936 r. po przebadaniu Hitlera od razu zalecił jeden ze swoich cudownych koktajli oraz terapię opartą na potężnych dawkach tabletek zawierających strychninę (jeden ze składników trutki na szczury). Terapia Morella przynosiła wodzowi ulgę dlatego Theodor od tamtej pory stał już u boku Fuhrera. 

Dyktator żył i funkcjonował na pełnych obrotach. Oczekiwał natychmiastowych skutków leczenia. Przyjmował pigułki, zwierzęce hormony, amfetaminę, metamfetaminę, kokainę – to była codziennośc wielkiego wodza.

1941 rok. Klęska planu podpicia ZSRR. Hitler mocno podupadł na zdrowiu. Z notatek Morella wiemy, że wódz przyjmował od 120 do 140 tabletek tygodniowo oraz otrzymywał 10 dozylnich zastrzyków. Amerykański wywiad wojskowy wyliczył że Fuhrer w tym czasie przyjmował 74 różne medykamenty.

"Theodor

Theodor Morell, osobisty lekarz Adolfa Hitlera fot. Wikimedia Commons

W 1944 roku, profesor farmakologii, Gerhard Orzechowski stworzył nowy specyfik w formie gumy do żucia. Był to mix kokainy, oksydonu i metamfetaminy. Oczywiście testy przeprowadzano w pierwszej kolejności na więźniach obozów koncentracyjnych.

Byli oni zmuszani do odbywania katorżniczych spacerów przez całą dobę z dodatkowym 20-kilogramowym obciążeniem. Świadkowie tych wydarzeń twierdzą, że rekordziści byli w stanie pokonać dystans nawet 90-ciu kilometrów! Niestety wielu padało ze zmęczenia.

Druga faza testów obejmowała podawanie specyfiku sternikom jednoosobowych łodzi podwodnych. Byli oni wysyłali na samobójcze misje w pobliże brytyjskiego wybrzeża. Narkotyk pozwalał wytrzymywać im kilka dni bez snu, jednak w efekcie wycieńczenie organizmu i osłabiona koncentracja prowadziły do nieefektywnego i często zgubnego działania eliminując ich skuteczność.  

Nazistom nie udało się już dalej udoskonalać tego "wynalazku".

Źródło: historia.wp.pl, historia.focus.pl, Tajemnice III Rzeszy

Coraz częściej słyszy się o systemach przejmowania danych i włamywania się do komputerów czy telefonów. Co zrobić, żeby mieć pewność, że nasze poufne dane są bezpieczne? ZOBACZ!

Należy tylko wpisać poniższe kody na klawiaturze telefonu czy smartfona:

"AdTech

Kod: *#21#

Tym kodem możecie sprawdzić czy Wasze wiadomości, połączenia i inne poufne dane są przekazywane. Jeśli tak jest, to numer, na który przekazywane są dane zostanie wyświetlony po wpisaniu tego kodu.

Funkcja ta jest najczęściej wykorzystywana przez ostrożnych rodziców do monitorowania połączeń przychodzących i wychodzących z danego telefonu.

Ale też może być bardzo niebezpieczna, jeśli dostanie się w ręce przestępców – po jej aktywowaniu będą oni znać np. Wasz adres, listę przyjaciół, codzienne zwyczaje ofiary, czy nawet informacje finansowe!

"AdTech

Kod: *#62#

Wybierając ten kod dowiesz się gdzie przekazywane są połączenia w przypadku, gdy macie wyłączony telefon lub jesteście poza zasięgiem sieci. Standardowe ustawienie operatora to przekierowanie na numer poczty głosowej.

Jeśli jednak ktoś majstrował przy Waszym telefonie, może się tu pokazać inny numer.

Kod: ##002#

To jest uniwersalny kod do wyłączania przekazywania połączeń z twojego telefonu, np. na pocztę głosową. Dobrym pomysłem wydaje się użycie tej funkcji, gdy planujemy wyjazd za granicę. Dzięki temu żadne dodatkowe opłaty roamingowe nie zostaną naliczone za przekazywanie połączeń.

Kod: *#06#

Za pomocą tego kodu będziesz w stanie sprawdzić numer IMEI. Numer ten jest używany przez sieć GSM do identyfikowania konkretnego urządzenia. IMEI podaje szczegółowe dane dotyczące modelu i parametrów technicznych urządzenia.

W przypadku zagubienia lub kradzieży, mając numer IMEI operator jest w stanie określić jego położenie nawet w przypadku, gdy włożona jest inna karta SIM.

Źródło: Facebook

Adriana Lima, światowej sławy modelka, Aniołek Victoria’s Secret, znana jest nie tylko z wybiegów, ale także ze swoich konserwatywnych poglądów. Broni życia i zachęca do tego, by wytrwać w czystości do ślubu.

Adriana Lima jest katoliczką, która odważnie mówi o swojej wierze i poglądach związanych z ochroną życia czy czystością przedmałżeńską.

„Seks jest po ślubie … Mężczyzna musi uszanować, że to jest to mój wybór. Jeśli go nie szanuje, to oznacza, że nie szanuje także mnie”

– wielokrotnie mówiła w wywiadach. Modelka pozostała wierna swoim słowom – i jak zapewnia – z seksem czekała do czasu aż w wieku 27 lat wyszła za mąż za  koszykarza NBA Marko Jarića.

Czytaj także: Koniec teorii spiskowych? Francuzi przebadali zęby Hitlera. Wyniki dowiodły, że…

Lima chętnie sięga także po Pismo Święte, przed występami na wybiegu się modli. Siłę dają jej dwie córki. „Moje dziewczynki są moją siłą, inspiracją dla mnie” – pisała na Twitterze. – Jestem dumna i szczęśliwa, że jestem Waszą mamą. Kocham Was”.

Źródło: LifeNews.com

Działo się to w Polsce w czasie II wojny światowej. Ciągle trzeba o tym mówić, szczególnie młodzieży, co czynili Niemcy w Polsce w czasie II wojny. Jakiej ruinie uległa cała Polska; spalone wioski, miasta, zniszczone fabryki.

Ile milionów ludzi zginęło w Polsce w czasie wojny (35 mln Polaków było w 1939r. – 23 mln W 1945r.). Ludzie ginęli na frontach wojny, podczas bombardowań miast i wsi, ginęli w obozach koncentracyjnych, więzieniach, byli rozstrzeliwani, wieszani na ulicach, ginęli od mrozu, głodu w obozach śmierci.

Czytaj także: Szokujące wyznanie MORDERCY. Tego nikt się nie spodziewał!

Pojawienie się żołnierzy niemieckich w jakiejś miejscowości oznaczało śmierć nawet wielu mieszkańców. Bardzo często żołnierze niemieccy, którzy przyjechali do jakiejś miejscowości strzelali do napotkanych na ulicy ludzi tak jak do zwierząt w lesie. Są w Polsce miejscowości, parafie, które straciły nawet do 60 – 80% mieszkańców.

JEST TYLKO JEDNA PARAFIA W POLSCE, KTÓREJ MIESZKAŃCY NIE ZAZNALI W/W NIESZCZĘŚĆ I TRAGEDII

Nikt z tej parafii nie zginął w czasie wojny!
Wszyscy żołnierze powrócili z wojny do swoich rodzin!
Przez cały czas wojny, żaden Niemiec nie przekroczył granicy tej parafii!

TO JEST CUD! Jak to się stało, że ta parafia doznała tego cudu?

Parafia ta nazywa się Garnek. Leży w centrum Polski, około 70 km od Warszawy. W 1939r. liczyła 7 tys. mieszkańców. Dnia 1.IX. 1939r. gdy Niemcy zaatakowały Polskę w parafii w/w proboszczem był bardzo mądry i pobożny kapłan. W tym tragicznym dniu w tamtejszym kościele zgromadziło się trochę ludzi na Mszy świętej – był to pierwszy piątek miesiąca.

Proboszcz do zgromadzonych w kościele ludzi powiedział wtedy takie słowa: „Dziś Niemcy pod wodzą Hitlera zaatakowały Polskę. Hitler to człowiek opętany przez szatana. Hitler wyrządzi straszliwe zło Polsce i całej Europie. Zginą miliony ludzi, Europa ulegnie wielkiemu zniszczeniu. Czy jest jakiś ratunek?

Czy możemy uniknąć śmierci, uratować nasze domy, gospodarstwa, zakłady pracy ? Tak, jest ratunek ! Tym ratunkiem jest różaniec przed wystawionym w monstrancji Najświętszym Sakramentem ! Od dzisiaj, aż do końca wojny, (nie wiemy ile będzie trwać ta wojna), każdego dnia w naszym kościele będzie odmawiany Różaniec przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Zapraszam wszystkich każdego dnia na to nabożeństwo”.

Cud w nieludzkich czasach

Wojna trwała 6 lat, Różaniec w kościele trwał 6 lat. Proboszcz podał ludziom godz. nabożeństwa. Na to nabożeństwo ludzie zaczęli przychodzić. Odmawiali cząstkę Różańca (5 tajemnic) po Różańcu proboszcz udzielał błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Początkowo ludzi było niewiele, ale w miarę upływu wojny przychodziło coraz więcej. Kościół codziennie był zapełniony ludźmi. Gdy spostrzeżono, jaka jest potęga tego nabożeństwa, tzn. że nikt z tej parafii nie zginął (w innych zginęło już wielu), na Różaniec codziennie gromadziło się tyle ludzi, że kościół nie mógł wszystkich pomieścić!

Nie było w Polsce miejscowości, do której by nie dotarli żołnierze niemieccy w czasie wojny. Nawet do najdalej położonych wiosek, 300 –400 km od Warszawy. Docierali nawet do tych wiosek, które nie miały szosy (dojeżdżali końmi), a ta parafia jest w centrum Polski, tak blisko Warszawy. A więc: JAK WIELKA JEST POTĘGA MODLITWY RÓŻAŃCOWEJ W KOŚCIELE PRZED WYSTAWIONYM NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENTEM!

Siła wiary 

Z tej parafii przed IX 1939r. wielu młodych mężczyzn zostało zmobilizowanych do wojska. Jedni walczyli (we wrześniu 1939r). z Niemcami, inni z Rosjanami. Nikt z nich nie zginął na froncie! Część z nich wróciła do domów po ustaniu walk, część dostała się do niewoli. Jedni byli w obozach niemieckich, inni w rosyjskich, również na dalekiej Syberii. Wszyscy powrócili do swoich rodzin ! A więc cudowną opieką w/w modlitwy zostali otoczeni żołnierze z tej parafii, którzy byli nawet kilkanaście tys. km od niej (Syberia).

Jak to wszystko zrozumieć? Jak to wszystko wytłumaczyć? Można stwierdzić z całą pewnością, że Różaniec w kościele przed wystawionym w monstrancji Najświętszym Sakramentem jest wielką potęgą. Okazał się silniejszy, niż wszystkie bomby, czołgi, armaty, karabiny maszynowe itp. Silniejszy niż cała potęga hitlerowskich Niemiec.

Czy tylko w czasie wojny? A czy dziś nie ma już tej samej mocy, potęgi, skuteczności w innych dziedzinach ludzkiej egzystencji? Wstępną informację podał +ks.Bp Zbigniew Kraszewski na spotkaniu Kapłańskiego Ruchu Maryjnego.

„Różaniec to Credo, które stało się modlitwą” (bł.John Henry Newman).

Źródło: adonai.pl

Dwie brytyjskie pisarki, Victoria Clark i Melissa Scott, spojrzały na problem w Kolacjach dyktatorów –przewodniku o złym smaku dla zabawienia tyranów. Książka zawiera ulubione przepisy dyktatorów z całego świata.

Według tej książki Nikita Chruszczow, były przywódca sowiecki, podobno powiedział o swoim poprzedniku Józefie Stalinie (1878 – 1953): „Nie sądzę, by istniał przywódca odpowiedzialny za swoje własne obowiązki, który stracił więcej czasu niż Stalin przy stole, tylko po to, aby jeść i pić”. Dla komunistycznego przywódcy przekąska była równoznaczna z siedzeniem przez sześć godzin i smakowaniem posiłków przygotowanych przez dziadka Władimira Putina, Spiridona Putina, który był jego kucharzem.Te niekończące się posiłki, przy akompaniamencie zabaw alkoholowych, pieśni, tańców i anegdot, jednej nudniejszej od drugiej, mogły być prawdziwą torturą dla gości.

Hitler był wegetarianinem, bardziej poruszonym losem zwierząt niż ludzi. Nie spożywał ani mięsa, ani ryb.Jadał tylko świeże produkty. Stawiał sobie bariery dietetyczne, by ograniczać swoje przewlekłe problemy z wzdęciami i zaparciami. Mimo to podaje się, że kilkakrotnie w latach trzydziestych był w stanie zjeść młodego gołębia nadziewanego ozorkiem, wątróbką i pistacjami.Brytyjski szef kuchni, który obsługiwał go w hotelu w Hamburgu, potwierdził jego apetyt na małe ptaki.Kolejna rażącą cechą diety dyktatora był strach przed otruciem.Hitler zatrudniał 15 degustatorów, a potrawy podawano na jego stół dopiero 45 minut po przetestowaniu, aby upewnić się, że nikt nie padł tymczasem martwy.

CAŁOŚĆ TUTAJ >>>

Szczecińscy radni chcą uporać się z problemem honorowych obywatelstw miasta przyznanych w PRL. Otrzymał je wtedy m.in. Nikita Chruszczow, Obok niego na liście honorowych obywateli figuruje Adolf Hitler, wyróżniony przez niemieckich radnych.

W PRL tytułem honorowego obywatela Szczecina oprócz I sekretarza KC KPZR Nikity Chruszczowa, wyróżniono także m.in. I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułkę i Konstantego Rokossowskiego. Z kolei Adolfa Hitlera i Hermanna Goeringa uhonorowali tym tytułem jeszcze niemieccy radni miejscy.

Czytaj także: MOCNE słowa niemieckiego historyka! „Od początku wojny Polacy…”

Temat honorowych obywateli miasta przyznanych w PRL oraz niemieckim Szczecinie funkcjonuje od lat, a organizacje pozarządowe wzywają do jego uregulowania od długiego czasu – powiedział PAP wiceprezydent Szczecina Krzysztof Soska. Dlatego prezydent miasta powołał zespół złożony z radnych wszystkich klubów, aby zaproponował rozwiązanie tej sytuacji – dodał Soska, który przewodniczy pracom zespołu.

„Radni wypracowali już projekt uchwały w formie stanowiska rady miasta. Jeżeli chodzi o honorowych obywateli niemieckiego Szczecina, to odcinamy się od tych decyzji i nie uznajemy za istniejące we współczesnej Polsce, ponieważ były przyjmowane w zupełnie innym porządku prawnym” – poinformował Soska. „Uznajemy też za nieważne wszystkie honorowe obywatelstwa, które były przyznane pomiędzy 1946 a 1990 r., czyli początkiem samorządu w Polsce”

– dodał.

Jak podał, zgodnie z projektem uchwały za honorowych obywateli miasta będą uznawane jedynie osoby, którym rada miasta przyznała ten tytuł po 1990 r.

„Większość radnych jest zdania, że takie osoby jak Bierut, Gomułka, Rokossowski, czy Chruszczow nie zasługują na to, żeby być honorowymi obywatelami Szczecina. Stąd działania radnych” – wyjaśnił członek zespołu Rafał Niburski (PiS). Zaznaczył, że to także ukłon w stronę środowisk, które od lat domagały się, by rada miasta ostatecznie odcięła się od tego uchwałą.

Dodał, że wśród radnych, pracujących nad projektem uchwały panuje zgoda, uchwała powinna zostać przyjęta przez radę miasta bez problemów.

Tytuł honorowego obywatela Szczecina po 1990 r. otrzymali: Jan Paweł II, dr hab. Leszek Michał Sagan, prof. Aleksander Wolszczan, Władysław Bartoszewski, abp Kazimierz Majdański, Lech Wałęsa, historyk prof. Gerard Labuda, jezuita o. Hubert Czuma, pisarka Joanna Kulmowa, fotograf Krystyna Łyczywek oraz wieloletni szef Polskiej Żeglugi Morskiej Ryszard Karger. (PAP)

Źródło: PAP

„Wraz ze zdrowym ziarnem powiało po nas tumanem plewy i pośladu; z jasnym płomieniem wszechludzkiej jakoby sprawiedliwości, przyszły i kłęby ciemnego, kopcącego dymu; z lekkim tchnieniem wolności przybyły i fale trującego powietrza i ciążą nad nami boleśnie. W sercach nieład uczuć, w umysłach pojęć zamęt” – mówił nasz wybitny rodak Ignacy Jan Paderewski.

Poniżej fragment wzniosłego przemówienia kompozytora. 

„Uczą nas szacunku do obcych, a pogardy dla swoich. Każą nam miłować wszystkich, choćby ludożercę, a nienawidzić ojców i braci, za to, że nie gorzej, lecz inaczej tylko myślą. Chcą nas wyzuć zupełnie z rasowego instynktu, cały pokoleń dorobek i dobytek oddać na pastwę nieokreślonej przyszłości, na łup chaosowi, którego potworne kształty lada godzina ukazać się mogą ponad tonią czasu.

W odwieczną budowę świątyni narodu, której potężne wrogów ramiona zburzyć nie zdołały, biją dziś już młoty bratnią kierowane ręką: dla nowych gmachów pono naszych tylko gruzów potrzeba, jak gdyby owych budowniczych na własną nie stać było cegłę.

Czytaj także: STRASZNE! Egzekucja słonicy. Powiesili ją na szubienicy, ponieważ…

Nad białoskrzydlnym, niezmazanym, najczcigodniejszym Ojczyzny symbolem kraczą kruki i wrony, chichocą obce a złowrogie puszczyki, urągają mu nawet swojskie, zacietrzewione orlęta. „Precz z Polską” – wołają – „niech żyje ludzkość!”. Jak gdyby życie ludzkości ze śmierci narodów powstać mogło!…”

Ignacy Jan Paderewski

Fragment przemówienia we Lwowie (1910) z okazji 100-lecia urodzin Fryderyka Chopina, za: Ignacy J. Paderewski, Myśli o Polsce i Polonii (Paris: Editions Dembiński, 1992): s. 63.