POLITYKA

Ale WSTYD! Były poseł i dziekan wydziału prawa UJK kłamcą lustracyjnym!

Dziekan Wydziału Prawa, Administracji i Zarządzania Uniwersytetu Jana Kochanowskiego (UJK) w Kielcach i b. poseł SLD Wojciech Saletra, złożył nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne – orzekł w poniedziałek kielecki sąd okręgowy. Orzeczenie jest nieprawomocne.

Sąd orzekł wobec naukowca utratę biernego prawa wyborczego i zakaz pełnienia funkcji publicznych przez cztery lata. Saletra ma też zapłacić część kosztów sądowych, w kwocie 5 tys. zł.

 

Sąd zgodził się na podawanie danych osobowych lustrowanego.

 

Prokurator pionu lustracyjnego Instytutu Pamięci Narodowej zarzucił Saletrze, że w 2008 r. – kiedy pełnił funkcję wicedyrektora Instytutu Nauk Politycznych kieleckiej uczelni – zataił w złożonym wówczas oświadczeniu lustracyjnym, iż w latach 1984-87 był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, o pseudonimie "Tadeusz".

 

Sąd w aktach sprawy miał teczkę pracy i personalną "Tadeusza". Wynika z niej – wg IPN – że lustrowany podpisał zobowiązanie do współpracy, sporządził też 17 informacji dla funkcjonariuszy, z czego 12 własnoręcznie. Prokurator Instytutu uznał, że kontakty lustrowanego z SB były bezpośrednie, świadome, tajne i cykliczne, a funkcjonariusze pozyskiwali je operacyjnie – co wypełnia warunki stwierdzenia "kłamstwa lustracyjnego".

 

Obrona wykazywała, że współpraca Saletry z SB była fikcją, a niemal wszystkie notatki sporządzali sami funkcjonariusze, a chodzić miało o polepszanie statystyk, aby mogli wykazać się przez swoimi przełożonymi.

 

Według sądu, Saletra w październiku 2008 r. złożył niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Jak uzasadniała sędzia Bogna Kuczyńska, materiał dowodowy – przedstawiony przez prokuratora i uzupełniony w sądzie – pozwolił na takie rozstrzygniecie "w sposób niebudzący wątpliwości".

 

Sąd ustalił, że w toku współpracy lustrowanego z SB, która miała miejsce przez ok. 2 lata, sporządził on – oprócz zobowiązania o współpracy – także 12 pisemnych informacji. Według sądu, jedna z nich jest na tyle ogólna, że nie może stanowić podstawy ustaleń o współpracy. W całości sąd podzielił opinię biegłego, który badał dokumenty i "w sposób kategoryczny i niebudzący wątpliwości" określił, które zostały własnoręcznie sporządzone przez Saletrę.

 

"Jest niewątpliwe, że lustrowany wiedział, że ma do czynienia ze Służbą Bezpieczeństwa – wynika to z jego wyjaśnień, także ze zobowiązania do współpracy. Na pewno przekazywał informacje Służbie Bezpieczeństwa. Była to współpraca zmaterializowana, tajna" – uzasadniała sędzia.

 

Saletra nie chciał rozmawiać w sądzie z dziennikarzami. Jego pełnomocnik, mecenas Damian Sucholewski, zapowiedział złożenie apelacji.

 

Naukowiec na początku procesu oświadczył, że jego oświadczenie jest prawdziwe i podkreślił, że nie był tajnym współpracownikiem SB.

 

Zarazem przyznał przed sądem, że w czerwcu 1984 r. podpisał zobowiązanie, ale według niego było ono innej treści niż to, które znajduje się w dokumentach. Jak wyjaśniał, podpisał je, bo obawiał się o rodzinę, i nie chciał ciągłych wizyt funkcjonariuszy, którzy chcieli od niego donosów. "Nie zamierzałem przekazywać żadnych informacji. Myślałem, że to zobowiązanie które podpisałem, będzie wystarczające dla obrony mojej rodziny. Nie były to tajne spotkania" – dodał.

 

Jak mówił Saletra, jeden z funkcjonariuszy SB próbował na nim wymuszać przekazywanie informacji ze środowiska szkoły, w której wówczas pracował. Dodał, że dla spokoju napisał informacje ogólne, które "chyba" pochodziły z gazety. "Nie miałem zamiaru nikomu szkodzić" – podkreślił na pierwszej rozprawie.

 

61-letni Saletra jest historykiem. W latach 80. pracował w jednej z kieleckich szkół średnich i w Wyższej Szkole Pedagogicznej (poprzednik UJK) w Kielcach.

 

W 2007 r., uzyskał habilitację z nauk humanistycznych. Specjalizuje się w zakresie historii administracji oraz historii politycznej i wojskowości. W 2008 r. objął stanowisko profesora nadzwyczajnego na Uniwersytecie Humanistyczno-Przyrodniczym Jana Kochanowskiego w Kielcach (poprzednik UJK). Został wówczas też wicedyrektorem ds. naukowych w Instytucie Nauk Politycznych na tej uczelni, a w 2012 r. wybrano go dziekanem Wydziału Zarządzania i Administracji UJK (przekształconego w 2015 r. w Wydział Prawa, Administracji i Zarządzania). W 2016 r. Saletra uzyskał reelekcję.

 

Saletra w 1979 r. wstąpił do PZPR. W latach 1990–1993 pełnił funkcję przewodniczącego Socjaldemokracji RP w Kielcach. W wyborach w 1991 r. uzyskał mandat posła na Sejm I kadencji – został wybrany w okręgu kieleckim z listy SLD. W latach 1994-1998 był radnym miejskim w Kielcach. (PAP)

 

Źródło: PAP

Komentarze

Zobacz także

Gdzie zostaną wrzuceni potępieni? Jak jest ich przyszłość? POZNAJ ODPOWIEDŹ PAPIEŻA!

Redakcja malydziennik

UWAGA! Facebook usunął wydarzenie Marsz Niepodległości 2017

Redakcja malydziennik

Od budowy Nord Stream mogą nas ocalić Duńczycy. Też nie zgadzają się na rosyjski dyktat w Europie!

Redakcja malydziennik
Ładuję....