Zobaczyłyśmy leżącego na ziemi tatę. Był martwy. Pytałam Boga, dlaczego ON w tej sytuacji milczy?

Catholicnewsagency.org
Chrześcijanie w tym afrykańskim kraju to największe ofiary. Organizacja „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” właśnie opublikowała historię 14-letniej Rejoice James z Nigerii, która była świadkiem dwóch brutalnych ataków na chrześcijan.




"Było to w czwartek nad ranem, 16 marca 2017 roku. Dokładnie była 1:30; Słyszałam, jak ludzie krzyczą: „Ogień! ogień!”. Moja matka, ojciec i moje rodzeństwo wybiegli z domu. Pasterze Fulani przybyli do naszej wioski, na miejscu zabili niektórych ludzi, innym podpalili domy. Z naszego domu zostały zgliszcza. Nie mogliśmy zrobić nic, aby zatrzymać ogień; wszystko straciliśmy. Czułam, że Bóg naprawdę milczał, a życie było niesprawiedliwe. Nikt z nas na szczęście nie był ranny”. 

 

"Kiedy tak stałam, zastanawiając się, co robić, Bóg przysłał nam pomocnika, muzułmanina, który podbiegł do nas i krzyknął: „Uciekajcie stąd, ratujcie się! Wy byliście dla mnie dobrzy i chcę się za to odwzajemnić. Uciekajcie jak najszybciej, pasterze Fulani już są w drodze, by was zabić”. Podeszłam bliżej, aby zobaczyć, kim był ten człowiek i przeżyłam szok - to był stróż z mojej szkoły”. 

 

"Więc uciekliśmy. W buszu każdy był egoistą. Byliśmy wyczerpani i absolutnie przerażeni, ale ciągle biegliśmy, a później znaleźliśmy się w Samaru Kataf, które znajduje się prawie 80 mil od miejsca naszego zamieszkania. Miałam wrażenie, że przemieściliśmy się tam w mgnieniu oka, zastanawiałam się, jak to było możliwe. Dla mnie to tajemnica, której nie potrafię wyjaśnić”. 

 

"Poszliśmy do kościoła katolickiego, gdzie przez kilka dni mogliśmy bezpiecznie przeczekać. Dostaliśmy tam jedzenie i ubrania. Później przenieśliśmy się do domu kuzyna mojego ojca. Moi rodzice nie mogli już pozwolić sobie na wysłanie mojego rodzeństwa i mnie do katolickiej szkoły, więc zacząłem uczęszczać do szkoły państwowej”.

 

"Pewnego ranka, 9 maja 2017 roku, mój dyrektor wysłał wiadomość do mojego taty, mówiąc mu, że nie powinniśmy przychodzić tego dnia do szkoły. Tego popołudnia mój tata wziął rower, aby udać się na targowisko; to był dzień targowy. Kilka godzin później widziałem ludzi krzyczących, płaczących i biegających od domu do domu. „Znów nas atakują” - krzyczały kobiety”. 

 

„Dowiedzieliśmy się, że pasterze Fulani przybyli na rynek i zabili trzech chrześcijan, a czterech innych poważnie ranili. To był odwet za zabicie taksówkarza. Zaczęłam drżeć na myśl o moim tacie, który poszedł na targ. Podobnie moja mama. Obie zastanawiałyśmy się, czy on jeszcze żyje”. 

 

"Moja matka wzięła ,mnie za rękę i pobiegłyśmy  w stronę targu. Wszędzie panował bałagan, warzywa leżały porozrzucane na ziemi, niektóre stragany zostały spalone. Byłam bardzo przestraszona; nie wiedziałam, gdzie szukać mojego taty. Potem usłyszałam głos: „Jeśli się ruszysz, zastrzelę cię". Uciekałam razem z innymi ludźmi; moja matka trzymała mnie w ramionach i biegła tak szybko, jak tylko nogi mogły ją nieść. Naraz jakaś kobieta pchnęła ją, a ona upadła i zraniła sobie nogę. Ból jej nie powstrzymał, żeby biec dalej”.

 

"Gdy miałyśmy już wracać do naszego domu, usłyszałyśmy straszne krzyki. Kiedy się odwróciłyśmy, zobaczyłyśmy leżącego na ziemi tatę. Był martwy. Jacyś mężczyźni wynieśli jego ciało z targu. Moja matka zemdlała. Kiedy odzyskała świadomość, zaczęła bardzo płakać i krzyczeć. Tuliła mnie i moje rodzeństwo, a ja znów myślałam, dlaczego Bóg milczy”. 

 

„Po pogrzebie mojego ojca pomogłam mojej mamie sprzedać pomidory”.

 

Po sześciu miesiącach udało się Rejoice James wrócić do szkoły katolickiej. Dziewczyna podkreśla, że w tej chwili ataki ustały, chrześcijanie są bezpieczniejsi: „Wciąż dziękuję Bogu, że po deszczu w naszej społeczności jest trochę słońca”.



Autor: gb

Źródło: Catholic News Agency/Mały Dziennik

11:50 29 stycznia 2018






Popularne

Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie