Żenada roku dr. Południewskiego. O innych ludziach mówi per „istoty”. Tylko dlatego, że są chorzy!

To, co ostatnio wyrabiają aborcjoniści, przekracza wszelkie możliwe poziomy. Ostatnio, w wywiadzie dla portalu Gazeta.pl jeden z czołowych polskich aborcjonistów zaczął mówić o ludziach z Zespołem Downa, tak jakby nie byli oni… ludźmi. Dehumanizacja jest zawsze pierwszym krokiem do usprawiedliwienia ludobójstwa. I to właśnie robi dr Grzegorz Południewski.




Tak, tak. Niestety nie jest to przesada. Doktor Południewski przekonuje, że skazywanie matki na wychowanie chorego dziecka jest okrucieństwem i dyskretnie pomija fakt, że chore dzieci mają tak samo prawo do życia, jak te, które są zdrowie. A jakby tego było mało, z jego wypowiedzi wynika - i to niemal zupełnie wprost - że nie traktuje on osób z Zespołem Downa, jak ludzi.

 

- Jest ona chorobą ciężką, nieuleczalną - mówił o Zespole Downa. - Traktowanie tego typu schorzenia jako wskazanie do przerwania ciąży jest przyjęte w europejskich krajach. Nie można zmuszać matki do tego, żeby całe swoje życie poświęciła dla jednej chorej istoty tylko dlatego, że nam się wydaje, że tak ma być - oznajmił dr Grzegorz Południewski.

 

Argument z Europy trudno traktować poważnie, bo były czasy, gdy w części krajów europejskich (także tych stawianych nam za wzór) całkiem niedawno za normę uznawano zabijanie Żydów i Słowian. 

 

Ale o wiele istotniejsze jest co innego. Otóż dla dr Południewskiego chorzy na zespół Downa są tylko „istotami”. On nie mówi o nich, jako o ludziach. A jakby tego było mało są istotami, które można zabijać, bo przecież od nikogo nie można wymagać, żeby się nimi zajmował. Idąc dalej tym tropem można zadać doktorowi Południewskiego pytanie, kogo jeszcze można zabić, żeby nie skazywać jego rodziny na problemy? Chorych na Alzheimera? Cierpiących na stwardnienie rozsiane? A może także tych, którzy mają raka? Czy ich też będziemy nazywać „istotami” i uznawać, że „nie można zmuszać matki/ojca, męża/żony, córki/syna do tego, żeby całe swoje życie poświęciła dla jednej chorej istoty tylko dlatego, że nam się wydaje, że tak ma być”? Podejście doktora Południewskiego prowadzi do takich właśnie wniosków.

 

I jeszcze jedno: trudno nie zadać pytania, na ile można zaufać lekarzowi, który depersonalizuje i dehumanizuje swoich pacjentów (bo przypomnijmy ginekolog-położnik ma zawsze dwoje pacjentów)? Szczerze mówiąc ja bym się trzymał od takich ludzi z daleka. Nigdy nie wiadomo bowiem, czy nie uznają, że nasze istnienie jest dla nich ciężarem.

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

19:42 6 kwietnia 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie