Zasady z Buenos Aires, które mają obowiązywać w całym Kościele, nie obowiązują w diecezji Papieża. Zamieszania ciąg dalszy!

Fot. Flickr
Papież uznał, że interpretacja „Amoris laetitia" opublikowana przez biskupów regionu Buenos Aires obowiązywać ma w całym Kościele, jest bowiem „autentycznym nauczaniem”. Kłopot polega na tym, że nie obowiązuje ona w diecezji Rzymu, której papież jest biskupem. Rzymska interpretacja też zresztą została przez Ojca świętego zatwierdzona.




Niemożliwe? A jednak, jak pokazuje Sandro Magister na swoim blogu, tak właśnie jest. W diecezji rzymskiej obowiązuje bowiem wyjaśnienie opublikowane, za pełną akceptacją papieża 19 września 2016 roku przez kardynała wikariusza diecezji Agostino Vallini. Oba dokumenty są ze sobą sprzeczne, nie sposób więc uznać, że oba są tak samo obowiązujący.

 

Na czym polega różnica? Według interpretacji diecezji rzymskiej jedyne na co w istocie zezwala „Amoris laetitia” jest… sytuacja, w której małżonkowie żyjący w ponownym związku są pewni w swoim sumieniu nieważności poprzedniego, ale nie są w stanie tego kanonicznie udowodnić. W takiej sytuacji, na forum wewnętrznym i za zgodą spowiednika, można ewentualnie dopuścić osoby w takim związku do spowiedzi do Komunii. Ale i taka możliwość obwarowana jest licznymi zastrzeżeniami, i wcale nie musi prowadzić do Komunii świętej.

 

Kard. Vallini podkreśla, że - idąc za wskazaniem przypisu 351 - trzeba otwierać się na pokutujących i szukających zrozumienia, okazując im matczyne oblicze Kościoła, zachęcając ich do pójścia drogą Chrystusa i Ewangelii. Nie oznacza to jednak wcale, że osoby takie muszą dojść do Eucharystii, że na końcu drogi rozeznania i wchodzenia w Kościół muszą otrzymać one Komunię świętą. Może się tak stać, jeśli ich droga będzie długa, szczera, a oni sami będą próbować żyć w czystości, ale zagrażać to będzie stabilności ich nowego związku. Wszystko to jednak tylko w sytuacji, gdy mają oni…. wewnętrzną pewność nieważności pierwszego związku.

 

Decyzja taka musi być jednak podejmowana w długiej współpracy ze spowiednikiem czy kierownikiem duchowym, który prowadzi takie osoby, i to przez długi okres czasu. I to właśnie spowiednik, po modlitwie, weryfikacji, zachowując świadomość swojej ogromnej odpowiedzialności, może - jeśli uzna to za istotny krok w postępie duchowym - zgodzić się na spowiedź czy Komunię dla takiej osoby. Musi się ona jednak dokonywać dyskretnie, tak by nie wywołać zgorszenia, albo by nie stwarzać wrażenia, że chrześcijański ideał się zmienił.

 

Zasady te, nawet jeśli i z nimi można dyskutować, są jednak zdecydowanie bliższe nauczaniu i Tradycji Kościoła, niż te proponowane przez biskupów Buenos Aires. Biskupi argentyńscy znacząco poszerzyli bowiem możliwość dopuszczenia do Komunii osób rozwiedzionych w nowych związkach.  „W innych bardziej skomplikowanych okolicznościach i kiedy nie można było stwierdzić nieważności małżeństwa, wyżej wymieniona opcja może nie być wykonalna. Niemniej jednak jest nadal możliwa droga rozeznawania. Jeśli dochodzi się do rozpoznania, że w konkretnym przypadku istnieją okoliczności łagodzące odpowiedzialność i winę (por. AL 301-302), szczególnie jeśli bierze się pod uwagę dobro dzieci z nowego związku, Amoris Laetitia otwiera możliwość przystąpienia do sakramentów: pojednania i Eucharystii (por. AL przypisy 336 i 351). One dzięki sile łaski przyczyniają się do dalszego dojrzewania i wzrostu takich osób” - można przeczytać w kluczowym punkcie 6 ich oświadczenia. 

 

Co to oznacza? Otóż po pierwsze wydaje się, że ten punkt dotyczy nie tylko osób, których nieważności małżeństwa z jakichś powodów nie da się udowodnić, ale także innych „bardziej skomplikowanych okoliczności”. Jakby tego było mało nie mam tam mowy o szczegółowych warunkach, ale po prostu o otwarciu drogi do sakramentów pojednania i Eucharystii. Oczywiście, przy dużej dozie dobrej woli można próbować oba te dokumenty jakoś pogodzić, ale… na drodze do tego stoi autointerpretacja dokumentu dokonana przez biskupów Buenos Aires, którzy podczas publicznego nabożeństwa w katedrze zaprosili kilkanaście par w ponownych związkach do Komunii świętej. Trudno nie dostrzec, że to już jest promowanie nowego ideału małżeństwa, i nie może być przy tym mowy o długotrwałym rozeznawaniu. Efekt jest taki, że postaw rzymskiej i argentyńskiej nie da się pogodzić.

 

W takiej sytuacji, jak wskazuje Sandro Magister, trudno nie zadać pytania, która z owych interpretacji jest bliższa papieżowi Franciszkowi? Na korzyść argentyńskiej wskazywać może fakt, że została ona opublikowana w „Acta Apostolicae Sedis” z osobistą aprobatą papieża i wskazaniem za pomocą reskryptu, że jest to „autentyczne nauczanie”, ale o tym, że bliższa papieżowi jest interpretacja rzymska świadczy, nie mniej istotny fakt, że obowiązuje ona w papieskiej diecezji, została zaakceptowana przez Franciszka, a po publikacji argentyńskiego oświadczenia w AAC nic się nie zmieniło. 

 

Jednym słowem zamieszanie trwa dalej.

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

21:05 19 grudnia 2017







Video
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie