Wszyscy rodzimy się, by umrzeć, a nasze życie jest także cierpieniem. Czy to znaczy, że można nas zabić?

Nie ma wątpliwości, że dziś zetrą się w Polsce dwie cywilizacje. Między nimi nie ma i nie może być kompromisu. Warto o tym pamiętać.




Różnice między nimi ujawnia nawet język. On ma znaczenie, i pokazuje on stosunek do innych i najsłabszych. Jedni mówią „donoszenie uszkodzonych płodów”, inni mówią „życie niepełnosprawnych dzieci”. Tych języków i tych postrzegań rzeczywistości nie da się pogodzić, tu nie ma kompromisu.

 

Nie ma go także na poziomie argumentacji. Jedna strona bowiem nieustannie powtarza, że nie można skazywać kobiet na rodzenie dzieci, które umrą. Tyle tylko, że tak się składa, że kobiety rodzą dzieci, które umrą. Każde z nich. Jeśli istnieje jakieś pytanie to tylko kiedy, a nie czy. Z punktu widzenia racjonalnego argument, że powinno się umożliwić szybsze zabicie dziecka, które umrze jest słaby. 

 

Jeszcze słabszy jest argument z cierpienia. Jak można skazywać ludzi na cierpienie. I znowu tak się składa, że życie każdego z nas związane jest z cierpieniem, jego elementem jest cierpienie, ale nikt nie wnioskuje z tego, że można zabijać tych, którzy są nieszczęśliwi i cierpią.

 

I na koniec nieustannie powtarza się, że argumentem na rzecz aborcji eugenicznej ma być rzekomo niska jakość niepełnosprawnych dzieci. To porozmawiajmy o faktach. Tak się składa, że większość aborcji eugenicznych dotyka dzieci z Zespołem Downa. I to rzekomo ich jakość życia ma skłaniać ludzi do usprawiedliwiania ich zabicia. Kłopot z owym współczuciem jest taki, że ludzie z Zespołem Downa są szczęśliwi. 99 procent z nich uważa swoje życie za szcześliwe. 97 procent lubi siebie takimi jakimi są. 96 procentom podoba się to, jak wyglądają. Zabijania ich nie da się więc usprawiedliwić litością, a wynika ono jedynie z nienawiści do inności. 

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

16:16 10 stycznia 2018







Video
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie