W połowie aborcji zmieniła zdanie. Co się stało z jej dzieckiem?

LifeNews.com
Amy Mendoza miała już troje dzieci i na kolejne nie była gotowa. Kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży, miała tylko jedną myśl - dokonać aborcji. I tak zrobiła.




Kobieta w 9 tygodniu ciąży udała się do kliniki prowadzonej przez Planned Parenthood. Tam dostała środki poronne. Najpierw miała wziąć jedną tabletkę, a za jakiś czas kolejną. 

 

Po przyjęciu pierwszej dawki Amy Mendoza pożałowała swojej decyzji. Wtedy też przypomniała sobie, że widziała na Facebooku infwmację dotyczącą odwracania skutków przyjęcia środków poronnych. W klinice oczywiście kobieta była przekonywana, że nic się już nie da zrobić i powinna szybko wziąć kolejną dawkę. 

 

Ta jednak postanowiła szukać pomocy na własną rękę. Pigułki kolejnej już nie wzięła. Trafiła za to do Bella Natural Women's Care. Tam lekarze specjalizują się w odwracaniu skutków aborcji. Dzięki podaniu kobiecie zastrzyku z progesteronu udało się uratować jej dziecko. 

 

"Za każdym razem, kiedy patrzę na syna, jestem niezmiernie wdzięczna za jego życie” - mówi kobieta. 

 

Zdaniem lekarze, szanse na uratowanie dziecka, kiedy już rozpoczęła się procedura aborcji farmakologicznej wynoszą od 60 do 70 procent. Skuteczność zależy od szybkości rozpoczęcia leczenia po zażyciu przez kobietę środka poronnego. 

 

Więcej informacji na temat tego, jak odwrócić skutki rozpoczętej aborcji znaleźć można na stronie AbortionPillReversal.com



Autor: gb

Źródło: LifeNews.com/MałyDziennik

8:35 13 października 2017







Video
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie