To nie żart. Ten kardynał mówi, że Bóg czasem wzywa ludzi do grzechu śmiertelnego, i że czas skończyć z ogólnymi zasadami moralnymi

fot. Facebook
To jeden z najbardziej postępowych kardynałów w Kościele, a jednocześnie jeden z tych, których w amerykańskim Kościele uważa się za najbardziej profranciszkowych. I to własnie on zapewnia, że Amoris laetitia jest niczym innym jak „rewolucyjną zmianą hermeneutyczną”, próbą wymuszenia „zmiany paradygmatu” w praktyce Kościoła.




Kard. Blase Cupich podkreśla, że poprzez adhortację, a także interpretujący ją list do biskupów Buenos Aires papież Franciszek „zaproponował drogę naprzód” w kwestii udzielania Komunii świętej rozwodnikom w ponownych związkach. Jeszcze istotniejsze, zdaniem Cupicha, jest to, że papież Franciszek nakazał publikację swojego listu i interpretacji biskupów Buenos Aires w Acta Apostolice Sedes. - Teraz od całego Kościoła zależy odpowiedź w duchu pełnej miłości i skutecznej kolegialności z biskupem Rzymu - mówił kardynał. 

 

Cupich przekonywał także w rozmowie z „National Catholic Reporter”, że tradycyjne nauczanie Kościoła i praktyka duszpasterska w sprawie cudzołóstwa czy konieczności żalu za grzechy i postanowienia poprawy są niewystarczające. Jego zdaniem czasem „głos Boży” mówi ludziom, by pozostawali w sytuacjach, które nie spełniają „moralnego ideału”. Tłumacząc to na język normalny, zdaniem kardynała, czasem „głos Boży” mówi ludziom, że mają trwać w grzechu i to śmiertelnym. Jak dotąd Kościół nauczał, że głos namawiający ludzi do takiego postępowania nie jest głosem Bożym, a szatańskim.

 

Ale to nie wszystko. Kardynał przekonuje, że Amoris laetitia odrzuca „autorytarny i paternalistyczny sposób postępowania z ludźmi, który opiera się na prawie, który pretenduje do posiadania wszystkich odpowiedzi czy proste recepty na skomplikowane problemy, który udaje, że zasady ogólne prowadzą do jasnych rozstrzygnięć, czy który przekonuje, że zasady naszej tradycji mogą być łatwo zastosowane do konkretnych wyzwań stojących przed parami i rodzinami”. Jednym słowem kardynał oznajmia, że dwa tysiące lat nauczania Kościoła, zakorzenione w jasnych słowach Jezusa Chrystusa należy wyrzucić na śmietnik, no są „autorytarne i paternalistyczne”, a do tego opierają się na ogólnych zasadach.

 

Kard. Cupich zaznaczał, że wszystko, co mówi jest „doktrynalnym rozwojem”, który prowadzi Franciszek. Na czym ma on polegać? Na „spojrzeniu na nauczanie Kościoła o małżeństwie i rodzinie przez pryzmat Bożego miłosierdzia”, a także przez odrzucenie ogólnych zasad. - To zmiana paradygmatu - zapewnia kardynał i ostrzega, że ci, którzy tego nie akceptują są winni „najgorszego sposobu rozmywania Ewangelii”. Co ma zastąpić zasady ogólne? Rozeznawanie. Niestety kardynał nie wyjaśnia w oparciu o co mamy rozeznawać, jeśli uznajemy, że zasady ogólne są przejawem „autorytarnego i paternalistycznego” postępowania z ludźmi. 

 

Jeśli poważnie potraktować te opinie kardynała, to trzeba powiedzieć, że Kościół przez dwa tysiące lat się mylił, że nauczanie o grzechu można i trzeba wyrzucić na śmietnik, a Kościół zamiast głosić Ewangelię powinien zająć się… pochwalaniem grzechu. Tyle, że to nie ma nic wspólnego z Bozym Miłosierdziem, a jest jego zdradą. Wystarczy przeczytać Pismo Święte czy „Dzienniczek” św. Faustyny, żeby to wiedzieć. Niestety, najwyraźniej kardynał ma „ciekawsze” lektury. 

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: LifeSiteNews.com/MalyDziennik.pl

10:16 10 lutego 2018






Popularne

Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie