Terlikowski: Pokusa „taniego miłosierdzia” i Boża sprawiedliwość

Koniec Roku Miłosierdzia to dobry moment, by przypomnieć, że nauczanie Kościoła się nie zmieniło. Bóg jest miłosierny, ale jest też sprawiedliwy. A do tego miłosierdzie nie oznacza nieustannego powtarzania: nic się nie stało, kochani, nic się nie stało.




Rok Miłosierdzia i nauczanie papieża służy części apologetów i komentatorów do głoszenia swego rodzaju „taniego miłosierdzia”, miłosierdzia, które w istocie jest uznaniem, że nic się nie stało, że cokolwiek zrobimy, to Bóg i tak musi nam to wybaczyć, a katolicy i inni ludzie mają obowiązek, jak najszybciej o tym zapomnieć, bo inaczej okaże się, że nie potrafią wybaczać, są legalistami i faryzeuszami. I tak publicyści na łamach katolickich portali oznajmiają, że jedyną katolicką postawą wobec aborcji dziecka jest uznanie, że nic się nie stało, i udawanie, że wszystko jest w porządku. Tyle że coś jednak się stało. Zginął człowiek, świat został pozbawiony niepowtarzalnej istoty ludzkiej, a plan Boży wobec niej, wobec jej bliskich, wobec świata został zniszczony. Oczywiście Bóg może wybaczyć, ale jeśli grzesznik się do Niego zwróci, poprosi o wybaczenie, pokaja. A jakby tego było mało Boże wybaczenie w niczym nie zmienia tego, że sprawiedliwość także zostaje zachowana. Miłosierdzie nie jest sprzeczne ze sprawiedliwością, ani sprawiedliwość z miłosierdzia.

 

Niestety pod piórem części komentatorów miłosierdzie zmieniło się w „tanie miłosierdzie”, coś na kształt „taniej łaski”, o jakiej w odniesieniu do luteranizmu pisał kilkadziesiąt lat temu Dietrich Bonhoeffer. Tania łaska była postawą, w której obojętne stawało się życie człowieka, bo przecież zbawieni jesteśmy przez łaskę. Tanie miłosierdzie – to analogicznie postawa, w której znika grzech, sprawiedliwość, także ta ludzka, a wszystko zostaje zastąpione miałkim powtarzaniem, że wszystko jest już przebaczone, że żaden czyn ludzki nie może być osądzony, i że sprawiedliwość to w istocie brak miłosierdzia. Każda z tych tez to bzdura, bowiem miłosierdzie nie sprawia, że czyny tracą swoje znaczenie, że ich nie ma, a jedynie, że Bóg może je – jeśli człowiek się do Niego o to zwróci – wybaczyć. To wybaczenie ma jednak konkretną cenę: jest nią Męka i śmierć Jezusa Chrystusa, a nie tanie zapewnianie, że przecież wszystko jedno, co zrobiliśmy.

 

Miłosierdzie, o czym przypomina niezmiernie mocno św. Jan Paweł II w encyklice „Dives in misericordia”, nie wyklucza też sprawiedliwości. „Chrystus tak bardzo nalega na konieczność przebaczania drugiemu, że Piotrowi pytającemu, do ilu razy winien jest przebaczyć bliźniemu, wskazuje symboliczną cyfrę: „siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18, 22), chcąc przez to powiedzieć, że powinien umieć przebaczać każdemu za każdym razem. Oczywiście, że to tak szczodrze wymagane przebaczenie nie niweczy obiektywnych wymagań sprawiedliwości. Właściwie rozumiana sprawiedliwość stanowi poniekąd cel przebaczenia. W żadnym miejscu orędzia ewangelicznego ani przebaczenie, ani też miłosierdzie jako jego źródło, nie oznacza pobłażliwości wobec zła, wobec zgorszenia, wobec krzywdy czy zniewagi wyrządzonej. W każdym wypadku naprawienie tego zła, naprawienie zgorszenia, wyrównanie krzywdy, zadośćuczynienie za zniewagę, jest warunkiem przebaczenia” - wskazuje św. Jan Paweł II.

 

Warto o tym pamiętać, by nie budować w ludziach wizji Boga, która jest obiektywnie nieprawdziwa. Oczywiście, Bóg kocha nas do szaleństwa, chce nam wybaczać, chce okazywać miłosierdzie, ale… po pierwsze my musimy tego chcieć, bowiem Bóg tak bardzo szanuje naszą wolność, że nie może nam wybaczyć, jeśli my wybaczenia nie chcemy. A po drugie, to przebaczenie nie niweczy sprawiedliwości, nie sprawia, że Bóg przestaje być sprawiedliwy, ani nie wyklucza słusznej kary, zadośćuczynienia z życia społecznego.

 

I wreszcie kwestia ostatnia. Tak lekkie, miękkie, tanie podejście do grzechu (określane – niesłusznie – mianem miłosierdzia) nie tylko jest fałszywe moralnie, ale przede wszystkim niweczy znaczenie Męki Pańskiej. Jeśli grzech nie jest niczym poważnym, jeśli nie istnieje sprawiedliwość, to trudno nie zadać pytania, po co w ogóle był Krzyż? Za co cierpiał Jezus, skoro przebaczenie, miłosierdzie jest tak tanie, a grzech nic poważnego w istocie nie znaczy?

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło:

18:01 13 listopada 2016







Video
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie