Terlikowska: „Wyborcza” gra świętokradczą spowiedzią

Media
Dla „Gazety Wyborczej” nie ma żadnej świętości, oprócz niej samej. By osiągnąć własne cele, gotowa jest zbrukać nawet sakrament.




Spowiedź dla jaj. Tak można opisać zakończenie tekstu na temat ONR-u, który ukazał się w „Dużym Formacie”. Reporterka na cztery miesiące przeniknęła do struktur tej prawicowej organizacji i opisała jej działanie. Jej prawo. Tyle że posunęła się o krok za daleko. O duży krok. Tekst kończy się bowiem... opisem spowiedzi. Sakramentu, do którego dziennikarka przystąpiła raczej nie z intencją wyznania własnych grzechów i otrzymania rozgrzeszenia, ale po to, by zdyskredytować spowiednika, w tym przypadku sympatyka Obozu Radykalno-Narodowego. Taki był bowiem cel tej „spowiedzi”. Jeśli byłby inny, raczej nie publikowałaby ona ani listy swoich grzechów, ani nauki, jaką otrzymała od księdza. Spowiedź to w końcu intymna rozmowa człowieka z Panem Bogiem. I nikt, oprócz niej samej, nie powinien być zainteresowany listą grzechów reporterki „Gazety Wyborczej”. To sprawa między nią a Bogiem, nie trzeba w to mieszać czytelników. Każdy z nas ma wystarczająco dużo własnych grzechów, znajomość cudzych do niczego nikomu potrzebna nie jest.

Tyle że spowiedź ta miała zupełnie inny cel niż pojednanie z Panem Bogiem. A i ten, a nie inny ksiądz został wybrany nieprzypadkowo. W zasadzie tylko po to, by mogła go penitentka w swoim piśmie obsmarować. Padło na kapłana z Bractwa św. Piusa X ks. Łukasza Szydłowskiego. „– Chciałabym się wyspowiadać – mówię. – Teraz? Przystępuję do spowiedzi w samochodzie księdza. Otwieram modlitewnik Bractwa Piusa X. – Pobłogosław mnie ojcze, bo zgrzeszyłam... – zaczynam od tych słów. Ksiądz błogosławi. – Zgrzeszyłam myślą, w organizacji nacjonalistycznej, do której należę, ratujemy dusze grzeszników przed piekłem. Odmawiamy za nich różaniec. Planujemy też akcje w terenie wymierzone przeciwko antymoralności chrześcijańskiej. Jeden z kolegów podał przykład, żeby lekarzowi, który zabija dzieci, porysować samochód i zostawić list z ostrzeżeniem. Za wszystkie grzechy szczerze żałuję i postanawiam się poprawić. Proszę o naukę i zbawienną pokutę – mówię”. Referuje swoje „grzechy” dziennikarka. W świetle reportażu jej słowa o szczerym żalu i postanowieniu poprawy są puste i pozbawione znaczenia. Bo ani w tym szczerego żalu, ani postanowienia poprawy. Za to jest szukanie haka na kapłana. Zaraz po opisie swojego wyznania upublicznia naukę, jaką otrzymała.. „To nie jest grzech – poucza. – Jeśli zniszczysz cudzą rzecz, jej właściciel się wystraszy i nie zabija już dziecka, to znaczy, że się nawrócił i dostąpi zbawienia. Lekarz powinien zostać uświadomiony, że czekają go kara i potępienie. Nie można jednak skrzywdzić drugiego człowieka. Jego rzeczy tak, ale nie samego człowieka. Nie jest grzechem też, gdy życzymy grzesznikowi choroby, żeby się dzięki niej nawrócił. Czy takie akcje mają jednak sens? Czy lekarz faktycznie nawróci się ze strachu? Trzeba też przeprowadzić je rozsądnie – poucza ksiądz”. Czy faktycznie to są słowa księdza, czy fantazja reporterki – nie wiadomo. Wiadomo jedynie, że ma zszokować. I zapewne niejednego czytelnika „Dużego Formatu” zszokowało. Cel został osiągnięty.

Tyle że tu nie słowa kapłana są szokujące, a samo potraktowanie sakramentu. Nie wiem, czy dziennikarka „Dużego Formatu” jest praktykującą katoliczką, regularnie przystępującą do sakramentu pokuty. Jeśli tak, to powinna znać i rozumieć wagę tego sakramentu. A wtedy raczej dla jaj by się nie „spowiadała”. Nawet pewnie przez myśl by jej nie przeszło, by upubliczniać to, co powinno pozostać w konfesjonale. Jeśli zaś w celu upokorzenia innego człowieka wypowiedziała formułki, które dla niej nic nie znaczą, a do tego wszystko opisała w gazecie, to mamy do czynienia z wyjątkowym, nawet jak na standardy „Gazety Wyborczej” lekceważeniem rzeczy ważnych dla ludzi wierzących. A spoglądając na sprawę z punktu widzenia wiary, mamy do czynienie ze znieważeniem sakramentu, czyli inaczej mówiąc ze świętokradztwem. Czy rzeczywiście warto ryzykować sprawy wieczne, żeby zadowolić redaktorów „GW”?



Autor: Małgorzata Terlikowska

Źródło: Mały Dziennik

22:45 7 listopada 2016







Video
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie