Terlikowska: To straszne słowo „dziecko”

Flickr
Słowo „dziecko” dla większości ludzi ma pozytywne skojarzenia. Jak się okazuje, nie dla wszystkich. Są tacy, u których wywołuje wręcz agresję.




Gdyby zrobić uliczną sondę i zapytać przypadkowych przechodniów, z czym kojarzy im się słowo „dziecko”, niemal wszystkie, o ile nie wszystkie odpowiedzi byłyby pozytywne. Bo dziecko kojarzy się z czymś dobrym, radosnym, niewinnym. To z dzieciństwem wielu z nas wiąże najmilsze wspomnienia. Archetyp dziecka na dobre zagościł także w literaturze. Nie ma więc w tym słowie nic złego. Nie niesie ono ze sobą żadnego wartościowania. Odnosi się do pewnego okresu w życiu człowieka. I tyle. I oczywistym jest, że kobieta w ciąży czeka na narodziny dziecka. Bo w niej rozwija się dziecko. Nie słoń, nie marchewka, ale właśnie dziecko. Jak będzie gotowe do narodzin, to się urodzi. Jednym z piękniejszych widoków jest widok kobiety w ciąży głaszczącej się po brzuchu czy przesuwającej rękę, by wyczuć ruchy dziecka. I naprawdę nie ma nad czym dyskutować. W łonie kobiety rozwija się dziecko, kobieta urodzi dziecko. Nie spotkałam żadnej matki, która by mówiła, że kopie ją płód, czy że urodzi płód. Urodzi dziecko. Tymczasem w dyskusji zwolenników i przeciwników aborcji ta kwestia taka oczywista nie jest. „Płód nie jest malutkim człowieczkiem, którego wymyśliła propaganda pro-life, żadnym małym Beethowenem, Szekspirem ani małą Wisławą Szymborską. Jest płodem” - kilka lat temu w książce „Milczenie owieczek” pisała Kazimiera Szczuka. Definicja, z której nic nie wynika. Niemniej zwolennicy tak zwanego wyboru bardzo lubią się nią posługiwać. Z jakiegoś powodu słowo „dziecko” działa na ich jak płachta na byka. Czasem zamiennie używają słowa „zygota”, zapominając, że bynajmniej ten etap rozwoju człowieka nie trwa przez całą ciążę. Ale tak jest łatwiej. Bo w ten sposób można dużo prościej usprawiedliwić aborcję. Płód to coś, a nie ktoś – dla zwolenników aborcji, więc o co chodzi. Tylko ciągle nie uzyskałam odpowiedzi, w którym to momencie coś zmienia się w kogoś. Bo przecież jakoś musi się zmieniać, prawda?

 

Ostatnio na spokojnie wysłuchałam rozmowy Jacka Żakowskiego z Joanną Banasiuk z Ordo Iuris w Radiu TOK FM. Wywiadujący był bardzo nieprzyjemny i impertynencki w stosunku do swojej rozmówczyni, a kiedy usłyszał, jak Joanna Banasiuk mówiła o dzieciach w prenatalnej fazie rozwoju, zaczął pokrzykiwać i kpić, że to język ideologii pro-life. Jak się jednak okazuje, taką ideologią zostały również zakażone niektóre agorowe serwisy (Radio TOK FM na szczęście ideologii pro-life się dzielnie opiera), choćby ten e-dziecko. Weźmy pod lupę dział „Ciąża i poród”. I już na dzień dobry to ideologiczne skrzywienie: „Skoro tu jesteś, to znaczy, że za kilka miesięcy przyjdzie na świat Twoje dziecko. Serdeczne gratulacje! W przygotowanym przez nas kalendarzu ciąży tydzień po tygodniu informujemy, radzimy i towarzyszymy w kolejnych tygodniach ciąży. Dzięki kalendarzowi przebiegu ciąży dowiesz się jak przebiega ciążą, jak zmienia się Twoje ciało i jak rozwija się Twoje dziecko”. Nie twój płód, a Twoje dziecko. Autorzy ciążowego kalendarza posługują się więc zideologizowanym językiem. A tu inny przykład: Podczas wizyty kontrolnej usłyszysz bicie serca swojego dziecka! (to informacja dotycząca 18. tygodnia ciąży) Ciekawa jestem, czy red. Żakowski zamierza w jakiś sposób zainterweniować w tej kwestii. Kwestii, na którą jest bardzo wyczulony.

 

Kwestia języka ma niebagatelne znaczenie, co bardzo wyraźnie widać przy okazji dyskusji na temat obrony życia. Na zamierzone działanie mające przerwać rozwijające się życie człowieka można użyć określenia „morderstwo”, a można tak dobrać słowa, żeby wydźwięk tego czynu złagodzić. Stąd te wszystkie „zabiegi” czy „spędzenia płodu”. Można mówić „płód”, a można „dziecko na prenatalnym etapie rozwoju”. I naprawdę nie ma w tym stwierdzeniu ideologicznego skrzywienia. Skrzywienie widzę wtedy, kiedy oczywiste dla kobiet słowo „dziecko” za wszelką cenę stara się zastąpić innymi określeniami, odbierającymi rozwijającemu się dziecku człowieczeństwo. 



Autor: Małgorzata Terlikowska

Źródło: Mały Dziennik

14:01 10 listopada 2016







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie