Terlikowska: Nie odbierajmy dzieciom wiary w Świętego Mikołaja

St. Nicholas DayYouTube.com
Wiara w Świętego Mikołaja to oszustwo, a może niekoniecznie. Przecież Święty ten istniał, działał i działa do dziś. Co więc jest złego w tym, że dzieci chcą wierzyć, że to on przynosi prezenty?



Mikołaj nam – dorosłym - już się opatrzył. Przyznajmy szczerze, trochę już nas drażni. Natknąć się można na niego na każdym niemal kroku. Obecny jest w każdym sklepie, na ulicach, pędzi na skuterze, patrzy z reklam i billboardów. Przez kilkanaście grudniowych dni niemal wyskakuje z lodówki. Gdzie się nie obejrzeć tam staruszek, nierzadko dość rubaszny, ubrany na czerwono z długą białą brodą i wypchanym, ogromnym workiem. Mikołaj, tak jak i Boże Narodzenie został skomercjalizowany. Dlatego więc przebierańcom mówię nie.

 

Świętego Mikołaja nie można więc sprowadzać do roli bogatego wujka z Ameryki. Święty Mikołaj to nie jest maszynka do spełniania życzeń, czy kupowania jak najdroższych prezentów. W końcu raz w roku przychodzi, to niech się szarpnie. Nie to jest istotą. I na to niewątpliwie należy dzieci uwrażliwić. Ale nie można w nich zabijać tej baśniowości, niezwykłości i potrzeby wiary w coś nadprzyrodzonego, w coś, co tak naprawdę trudno nawet objąć ludzkim rozumem.

 

Święty Mikołaj ma bowiem uczyć czegoś innego. Mianowicie tego, że dobro czynić należy bezinteresownie, nie oczekiwać za to wdzięczności, czy wyrazów uznania. Tak jak Mikołaj przenika pod osłoną nocy, by zostawić śpiącym dzieciom prezent (często korzysta przy tej okazji z pomocy rodziców), tak i my powinniśmy działać niezauważeni, wręcz anonimowo. Nie musimy rozgłaszać na prawo i lewo, co zrobiliśmy, bo to dopiero byłby wstyd. Mamy pomagać, nie oczekując za to słów uznania. Bo najlepszym prezentem jest radość i szczęście obdarowanego.

 

Kiedy patrzę na dzieci, które pełne emocji wyglądają Świętego Mikołaja, które szykują się na spotkanie z nim, niektóre zostawiają dla niego posiłek, zawsze mnie to wzrusza. Ta ich prawdziwa, choć przy okazji trochę naiwna wiara w to, że istnieje ktoś, kto chce im sprawić bezinteresowną radość, nie patrząc na własne korzyści, czy nie czekając na wdzięczność. Radość dzieci ze znalezionego obok łóżka czy w bucie prezentu jest niezmiernie szczera. Tak jak szczera jest ich wiara w to, że istnieje Pan Bóg, który nad nimi czuwa. Bo na dobrą sprawę ten Święty Mikołaj to nikt inny jak Bóg Ojciec, który troszczy się o swoje dzieci, pragnie ich radości, obdarowuje je licznymi darami.

 

Czy więc Święty Mikołaj może nas dziś czegoś nauczyć? Czy może być on przydatny w wychowaniu? Jak najbardziej. Uczy on bowiem nie tylko tego, jak czynić dobro, nie oglądając się na jakieś partykularne korzyści, ale także jak walczyć z własnym egoizmem, jak go przekraczać i jak otwierać się na innych. I mieć z tego ogromną radość. Bo on tam w niebie cieszy się z każdego uśmiechu dziecka, z każdego szybszego bicia serca, z każdej łzy radości, która niejedna pewnie pojawi się w oczach dzieci. Dlatego ta wiara w jego istnienie jest konieczna. Nie odbierajmy jej dzieciom. Bo to dla ich ważna lekcja tego, jak czynić dobro.

 

Małgorzata Terlikowska



Autor: Małgorzata Terlikowska

Źródło: Mały Dziennik

12:34 6 grudnia 2016







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie