Tak wygląda dramat dzieci, których rodzice się rozwodzą!

Flickr
Rozwód to katastrofa życia rodzinnego, rodzaj patologii społecznej, bo jest szkodliwy dla konkretnej osoby i dla wspólnoty - przekonywał prof. dr hab. Roman Ossowski, prof. zw. na wydziale pedagogiki i psychologii UKW i na wydziale nauk o zdrowiu Collegium Medicum UMK. Wraz z innymi specjalistami pokazywał on, jak wygląda dramat dzieci, których rodzice się rozwodzą.




Konferencja, na której spotkali się specjaliści i dyskutowali na temat rozwodu, została zorganizowana przez Konferencję Forum Dialogu i Myśli Jana Pawła II, działające przy Fundacji „Wiatrak”.

 

- Obecnie rozwody przestają być traktowane jako coś złego. Gdy byłem w liceum, nie pamiętam nikogo z rówieśników, kto pochodziłby z rozbitej rodziny. Wystarczyło jedno pokolenie, by doprowadzić do sytuacji, że co trzecie małżeństwo w Polsce się rozpada – mówił podczas konferencji Marek Gralik, kujawsko-pomorski kurator oświaty. - To ogromny problem, zwłaszcza w kontekście dzieci, których dotyka. Ważne, by nauczyciele potrafili dostrzec, że dziecko taki problem przeżywa, zachowuje się inaczej niż wcześniej, jest wycofane, albo wręcz przeciwnie – agresywne.

 

Prof. dr hab. Roman Ossowski, prof. zw. na wydziale pedagogiki i psychologii UKW i na wydziale nauk o zdrowiu Collegium Medicum UMK. - Rozwód to katastrofa życia rodzinnego, rodzaj patologii społecznej, bo jest szkodliwy dla konkretnej osoby i dla wspólnoty – mówił.

 

Rozpad małżeństw prof. Ossowski wiąże z problemami współczesnego świata m.in.: „mieć czy być”, chciwości i wyzysku, biedy i nierówności, dziedziczenia biedy, uzależnień itd. - Maleje znaczenie rytuałów rodzinnych – zaręczyn, małżeństwa, narodzin czy śmierci. Większa jest orientacja na karierę zawodową niż na prokreacje i życie rodzinne. Dziecko jest w domu samotne – mówił profesor.  Ale wśród powodów rozwodów podawał też m.in. przemoc fizyczną, psychiczną, seksualną i ekonomiczną. „Ciepło rodzinne osiąga niekiedy temperaturę ognia piekielnego” - cytował. 

-  Podczas spraw rozwodowych wszyscy powołują się na dobro dziecka, ale każdy widzi je inaczej – matka, ojciec, sąd czy obserwatorzy – opowiadał adwokat Tymoteusz Paprocki, Associate w Kancelarii Adwokackiej Grzegorza Fertaka w Warszawie, koordynator ds. edukacji w Izbie Adwokackiej w Warszawie. Adwokat przywoływał konkretne przypadki ze swojej pracy zawodowej.

 

- Jest obecnie trend wśród rozwodzących się rodziców wytaczania sobie spraw karnych. Jeden z rodziców sam zadaje sobie rany, wzywa policję i oskarża drugiego. Co widzi dziecko? Zakrwawioną mamę i ojca wyprowadzanego w kajdankach. Albo w pewnym momencie zdradzony rodzic zaczyna żyć chęcią zemsty i zbieraniem dowodów winy, dziecko chcąc nie chcąc w tym uczestniczy. Jeśli jedna z osób jest gorzej sytuowana, to zawsze przy podziale majątku zaczyna grać dzieckiem. Przedmiotem handlu jest też władza rodzicielska.

 

Jak wspominał adwokat, w sprawy dotyczące dzieci często zostają zaangażowani nauczyciele i pedagodzy ze szkoły. - W takim przypadku bardzo ważne jest znalezienie granicy między stwierdzeniem faktów, a wydawaniem opinii czy własny spostrzeżeń. Radzę, by państwo ograniczali się tylko do faktów – mówił. 

 



Autor: dk

Źródło: tygodnikbydgoski.pl

15:02 11 listopada 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie