Tak jakby ciąży nie było, czyli brzuchy celebrytek kontra rzeczywistość

twitter
Jeszcze na dobre nie ucichła dyskusja, która rozpętała się po tym, jak Anna Lewandowska w mediach społecznościowych pokazała miesiąc po porodzie swój płaski brzuch, a już kolejna gwiazda pokazuje swoje ciało, i wygląda, jakby nigdy w ciąży nie była.



Właśnie miesiąc po porodzie swoje zdjęcie zamieściła w sieci Beyonce. Pozuje na nim wśród kwiatów z bliźniętami na ręku. Ale to nie dzieci przykuły uwagę fanek piosenkarki. Tylko jej brzuch. Zdjęcie bowiem zostało zrobione w ten sposób, by dyskretnie pokazać nienaganne kształty artystki. Z jednej strony pojawiły się zachwyty, że to świetnie, że ma taką figurę, że to na pewno efekt zdrowej diety, ćwiczeń i rzecz jasna świetnych genów. Z drugiej zaś pojawiły się wątpliwości, czy aby wszystko jest tu rzeczywiście naturalne i czy przypadkiem takie cuda to nie wynik pracy sprawnego i zdolnego grafika. Pojawiły się też głowy wątpiące, jakoby faktycznie dzieci urodziła Beyonce.

 

Istotne jest pytanie, czemu te zdjęcia mają służyć. Czy tylko pochwaleniu się niewątpliwie ciężką pracą nad własnym ciałem i jej efektami i w ten sposób zainspirowaniu kobiet do aktywności fizycznej, dbania o siebie, pilnowania diety. Czy raczej wpędzaniu kobiet w kompleksy, bo one się starają, nawet by chciały, ale zupełnie nie są w stanie sprostać takim oczekiwaniom, bo na przykład ich dziecko jest non-stop przy piersi, albo są tak zmęczone po nieprzespanych nocach, że katorżnicze ćwiczenia i bardzo restrykcyjna dieta to ostatnie rzeczy, na jakie mają ochotę.

 

Do tego dochodzi jeszcze jeden problem, bardzo bolesny dla kobiet, które nie są w stanie sprostać ideałom narzuconym przez kulturę masową. Wielokrotnie czytam czy słyszę, że mąż czy partner robi swojej żonie czy partnerce wyrzuty, że tak szybko nie potrafi uzyskać figury sprzed ciąży, jak panie z pierwszych stron gazet. Niejeden mężczyzna potrafi skutecznie zatruć życie takiej dziewczynie. Szuka ona wtedy potwierdzenia swojej wartości na forach dla matek. Tylko czy faktycznie lepiej się poczuje, jak jej nawet pięćdziesiąt kobiet napisze, że świetnie wygląda (bo wygląda i zupełnie nie pojmuję tych męskich pretensji)? Tu dotykamy problemu totalnej niedojrzałości niektórych mężczyzn i tego, że nie zdają sobie sprawy, ile osób faktycznie pracuje na efekt końcowy – stylistki, fryzjerzy, makijażystki i… graficy.

 

Smutne to czasy, które tak bardzo koncentrują się na cielesności, na tym, by jak najszybciej pozbyć się wszystkich oznak ciąży, by o nich zapomnieć, bo one nie pasują do idealnego świata. Idealnego, ale i fałszywego, bo rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. I dobrze mieć tego świadomość.  



Autor: Małgorzata Terlikowska

Źródło: Maly Dziennik

17:51 15 lipca 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie