POLITYKA

Sukces Rosji nie jest dla Polski nigdy dobrą wiadomością, ale… są rzecz, które gwarantują tylko Rosjanie!

Wcale nie jest dziwne, że przed kilkoma dniami doszło do ataku moździerzowego na ambasadę rosyjską w Damaszku. Zaangażowanie Rosjan w Syrii bowiem uderza w rozmaite interesy obecne w regionie Bliskiego Wschodu. Tym, którzy te interesy reprezentują zależy na dalszym trwaniu wojny, a obecność Rosjan w Syrii – w przeciwieństwie do Amerykanów – oznacza zbliżanie się pokoju. Wszystko wskazuje, że Rosjanie właściwie rozpoznali sytuację polityczną, a przede wszystkim powiązali swoją aktywność z tak wyczekiwanym tam pokojem. Niestety nasi sojusznicy – czyli przede wszystkim Amerykanie – na własne życzenie wojnę syryjską przegrali.

 

Sukces Rosji nie jest dla Polski nigdy dobrą wiadomością, ponieważ militarna pewność siebie oznacza rosyjską większą pewność w całym zakresie polityki międzynarodowej. Jednak rzeczywiście jeśli ktoś może dziś powstrzymać rozlew krwi w Syrii to są to Rosjanie i dyktator Asad, z którego Zachód zrobił największego wroga. Co więcej dzisiaj nie ma już alternatywy i powinno nam – także jako Polsce – zależeć na takim rozwiązaniu, ponieważ zwycięstwo któregokolwiek z ugrupowań sunnickich dżihadystów będzie oznaczać koniec chrześcijan w tym kraju rozszerzenie się obszaru zaplecza terrorystycznego. Niedawno miałem okazję usłyszeć, jak Dariusz Malejonek opowiadał, jakie napisy można przeczytać na murach w syryjskich miastach opanowanych przez rebeliantów islamistycznych: “Chrześcijanie do Libanu, alawici do grobu”. I to jest taka wersja łagodniejsza. Alawitą jest Asad, którego jednak popierają dzisiaj właściwie wszystkie mniejszości religijne i wyznaniowe w Syrii, ponieważ on gwarantuje im przeżycie. Nie demokrację, prawa człowieka, ale życie i pokój, a także rozwój.

 

Nie powinniśmy nawet chcieć demokracji w Syrii. Demokracja w Syrii dzisiaj może być tylko jedna – islamska oznaczająca wybór między tymi, którzy chcą szariatu dla swojego kraju lub szariatu dla całego świata.

 

Wojna, która trwa już pięć lat wybuchła, ponieważ Syria weszła w drogę petro-interesom saudyjskim i tureckim nie zgadzając się by zbudowano na jej terytorium rurociąg łączący te kraje. Dla Saudów wspierających terroryzm islamski opór Asada stał się okazją by rękami finansowanych przez nich ekstremistów islamskich podjąć próbę zbudowania zależnego państwa islamskiego na obszarach nowo odkrytych złóż syryjskiej ropy, a przy okazji złamać dynamiczny rozwój tego państwa. Żal o to wydaje się dzisiaj dominujący w opiniach samych Syryjczków wyrażających swoje opinie wobec wolontariuszy pracujących na miejscu.

 

Amerykanie z dziwnych powodów (czyżby miały tu znacznie powiązania Clintonów i Obamy z Saudami?) postanowili jednak – uzasadniając to walką o liberalne wartości – zamiast wesprzeć Asada, który był ich sojusznikiem po 11 września, poprzeć “umiarkowanych” islamistycznych rebeliantów. Ci jednak – razem ze swoim kanapowym rządem na emigracji uznawanym np. przez Francję lecz pozbawionym rzeczywistej siły politycznej – szybko przestali się liczyć w narastającej polaryzacji militarnej. Pokój w Syrii był w interesie i Zachodu, i Syryjczyków jednak Zachód na własne życzenie ten pokój przegrał realizując agendę Saudów. Dzisiaj, gdy Donald Trump mówi, że jest w stanie dogadać się z Rosjanami ponieważ Ci walczą z ISIS, wyraża tylko prawdę o zmarnowanej szansie Amerykanów za zapewnienie pokoju w regionie. Równie Turcja zmieniła zdanie i jest skłonna zaakceptować powrót Asada by powstrzymać syryjski horror “islamskiej demokracji”.

 

Miarą porażki Zachodu niech będzie to, że o pokoju w Syrii dyskutują teraz Rosjanie, Turcy i Irańczycy. Zestaw tych państw dobrze ukazuje odcięcie Amerykanów od tego regionu, może poza ośrodkiem kurdyjskim. Jeśli zatem chcemy pokoju i przeżycia chrześcijan w Syrii pozostaje nam wspieranie rosyjskiej aktywności w regionie i zwycięstwa laickiej dyktatury Asada.

 

Możemy zrobić jeszcze jedną rzecz – Polska nie zerwała stosunków dyplomatycznych z Asadme. Należałoby zatem najszybciej jak to możliwe na nowo otworzyć ambasadę polską w Damaszku, ponieważ ta placówka może być cennym przyczółkiem dla naszych interesów w Syrii, ale także mocną kartą w naszych relacjach z Zachodnim sojusznikiem z Waszyngtonu.

 

Tomasz Rowiński

 

Autor jest publicystą "Christianitas" 

Źródło: Mały Dziennik

Komentarze

Zobacz także

Kolejny zwyrodnialec! Znęcał się nad 3-miesięcznym dzieckiem!

Redakcja malydziennik

Podejrzany o zamach na jarmarku Pakistańczyk na wolności. Gdzie jest więc morderca Polaka i innych ofiar?

Redakcja malydziennik

W Warszawie nie da się dziś … żyć! NIE WYCHODŹ Z DOMU!

Redakcja malydziennik
Ładuję....