Schizma w Kościele. Dwóch biskupów stawia się poza Kościołem!

Referendum w sprawie małżeństw homoseksualizmu doprowadziło w Australii do realnej schizmy między katolikami. Przynajmniej dwóch biskupów zdecydowało się wystąpić przeciwko jasnemu i jednoznacznemu nauczaniu Kościoła.




I tak biskup Bill Wright, ordynariusz diecezji Maitland-Newcastle oznajmił, że w głosowaniu można odwołać się do argumentu z „dobra wspólnego”, który oznacza, że lepiej dla „pokoju i harmonii we wspólnocie” jest przyznać parom gejowskim miejsce w uznanych strukturach, niż je z nich wykluczać. Biskup przekonywał też, że trzeba uważnie wsłuchać się w argumentacje na rzecz zmiany definicji małżeństwa.

 

Nie jest w głoszeniu takich herezji biskup Wright osamotniony. Identyczną opinię głosi ordynariusz Parramatty biskup Vincent Long. Jego zdaniem referendum jest dla katolików „okazją do wsłuchania się w znaki czasu”. „Nasi gejowscy i lesbijscy bracia i siostry  często nie byli traktowani z szacunkiem, delikatnością i współczuciem - oznajmiał biskup i dodawał, że „Kościół niestety nie zawsze był miejscem, w którym czuli się oni przyjęci, zaakceptowani i kochani”.

 

Na szczęście trzech arcybiskupów australijskich zajęło zgodne z nauczaniem Kościoła stanowisko i jasno wyraziło swój sprzeciw wobec próbom zmiany definicji małżeństwa i rodziny. Pierwszym z nich jest arcybiskup Julian Porteous, który od dawna, wbrew prawnym szykanom, głosi prawdę o małżeństwie i rodzinie. Drugim jest arcybiskup Sydney Anthony Fisher OP, który ostrzega, że zmiana prawa małżeńskiego nie tylko uderza w rodzinę, ale także zagrozi wolnościom religijnym i obywatelskim.

 

„Jestem przekonany, że dalsze zamieszanie wokół małżeństwa  nie pomoże ludziom w przyszłości zawrzeć i utrzymać prawdziwe małżeństwa i rodziny. Będzie to strata dla nas wszystkich - w tym dla osób ze skłonnością do tej samej płci - ponieważ tak wiele w naszym życiu, jednostkowym i społecznym zależy od zdrowia małżeństwa i rodziny” - napisał arcybiskup Fisher. Jego zdaniem będą także inne skutki zmiany definicji małżeństwa. W szkołach dzieci będą zmuszane do uczenia się o ich rzekomej prawomocności, urzędnicy i politycy będą zmuszani do ich uznawania. A to oznacza koniec wolności.

 

Jednoznacznie przeciwko pomysłom na zrównanie homo i heteroseksualności wypowiedział się także arcybiskup Brisbane Mark Coleridge. „W budowie każdego ludzkiego społeczeństwa heteroseksualizm ma uprzywilejowaną pozycję, bowiem on jako jedyny może zabezpieczyć przyszłość przez powoływanie na świat dzieci. Tylko społeczeństwo, które postrzega posiadanie dzieci jako opcjonalne, a przyszłość jako coś, co nie budzi niepokoju, może traktować heteroseksualność i homoseksualność jako wymienne” - napisał arcybiskup Mark Coleridge.

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: LifeSiteNews

16:21 13 października 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie