Rozwój czy zerwanie? Św. Jan Paweł II i Franciszek w sprawie kary śmierci!

Nie ma wątpliwości, że doktryna, także moralna, Kościoła może być pogłębiana, a nasze doświadczenie moralne może odkrywać nowe przestrzenie odpowiedzialności. Jednak zawsze w Kościele musi się to dokonywać w ciągłości z poprzednim nauczaniem.




Nie inaczej jest z karą śmierci. Nie ma wątpliwości, że już św. Jan Paweł II zaczął stopniowo uzupełniać dotychczasowe nauczanie Kościoła w sprawia kary śmierci uzupełniają je o głębsze rozumienie godności przestępcy. „Zarówno w Kościele, jak i w społeczności cywilnej oraz powszechnej zgłasza się postulat jak najbardziej ograniczonego stosowania kary śmierci albo wręcz jej całkowitego zniesienia. Problem ten należy umieścić w kontekście sprawiedliwości karnej, która winna coraz bardziej odpowiadać godności człowieka, a tym samym — w ostatecznej analizie — zamysłowi Boga względem człowieka i społeczeństwa. Istotnie, kara wymierzana przez społeczeństwo ma przede wszystkim na celu „naprawienie nieporządku wywołanego przez wykroczenie”. Władza publiczna powinna przeciwdziałać naruszaniu praw osobowych i społecznych, wymierzając sprawcy odpowiednią do przestępstwa karę, jako warunek odzyskania prawa do korzystania z własnej wolności. W ten sposób władza osiąga także cel, jakim jest obrona ładu publicznego i bezpieczeństwa osób, a dla samego przestępcy kara stanowi bodziec i pomoc do poprawy oraz wynagrodzenia za winy. Jest oczywiste, że aby osiągnąć wszystkie te cele, wymiar i jakość kary powinny być dokładnie rozważone i ocenione, i nie powinny sięgać do najwyższego wymiaru, czyli do odebrania życia przestępcy, poza przypadkami absolutnej konieczności, to znaczy gdy nie ma innych sposobów obrony społeczeństwa. Dzisiaj jednak, dzięki coraz lepszej organizacji instytucji penitencjarnych, takie przypadki są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale” - pisał św. Jan Paweł II.

 

Stanowisko to można uznać za rozwój doktryny, za jej uzupełnienie, ale nie za jej odrzucenie czy zerwanie z Tradycją i Magisterium poprzednich papieży. Jan Paweł II jasno i zdecydowanie przypomina, że wagę i znaczenie zachowuje obowiązek państwa zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom, a jeśli nie ma innego wyjścia, to obowiązek ten może się wiązać z obowiązkiem zastosowania kary śmierci. Oczywiście św. Jan Paweł II zastrzega, że „takie przypadki” są obecnie rzadkie, a być może nie zdarzają się wcale, ale w niczym nie zmienia to, że sama kara śmierci może być - w pewnych okolicznościach i pod pewnymi warunkami - usprawiedliwiona. Identycznie ujmuje to zmieniony już Katechizm Kościoła Katolickiego. „ „Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem. Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej” - głosi obecnie Katechizm. Wcześniej jego nauczanie było jeszcze bardziej oczywiste. „Ochrona wspólnego dobra społeczeństwa domaga się unieszkodliwienia napastnika. Z tej racji tradycyjne nauczanie Kościoła uznało za uzasadnione prawo i obowiązek prawowitej władzy publicznej do wymierzania kar odpowiednich do ciężaru przestępstwa, nie wykluczając kary śmierci w przypadkach najwyższej wagi” - głosił katechizm przed zmianami.

 

Po co o tym przypominam? Bo tak długo, jak zachowujemy dopuszczalność moralną (w pewnych okolicznościach i pod pewnymi warunkami) kary śmierci, tak długo znajdujemy się w przestrzeni dotychczasowej tradycyjnego nauczania Kościoła. Oczywiście możemy je uzupełniać nowymi elementami, zaostrzać pewne stanowiska, ale to wciąż jest rozwój doktryny, jej pogłębianie, zachowanie ciągłości. Czym innym jest jednak stwierdzenie, że… nauczanie to straciło znaczenie. A to zdaje się mówić papież Franciszek. - Należy z mocą stwierdzić, że kara śmierci jest środkiem nieludzkim, który w każdej formie, w jakiej zostaje wykonany, upokarza godność ludzką. Sama w sobie jest ona sprzeczna z Ewangelią, ponieważ dobrowolnie postanawia się pozbawić życia ludzkiego, które jest zawsze święte w oczach Stwórcy, będącego jedynym i prawdziwym sędzią - mówił ostatnio Ojciec Święty. I wbrew temu, co może się wydawać, to nie jest kontynuacja słów św. Jana Pawła II. Papież z Polski przypominał bowiem otwarcie, że są sytuacje, które dopuszczają karę śmierci, że może nie występują one obecnie, ale generalnie w przestrzeni debaty publicznej i moralnej kara śmierci może być usprawiedliwiona z chrześcijańskiego punktu widzenia. Franciszek mówi coś zupełnie innego. Ojciec święty nie ogłasza, że zmieniły się okoliczności (a to przecież mogło się zdarzyć), ale że zmieniło się stanowisko Kościoła. A to jednak zupełnie, co innego. Albo bowiem przez wieki Kościół uznawał za dopuszczalne moralnie coś, co jest sprzeczne z Ewangelią, a to oznaczałoby, że mylił się w sprawie kluczowej, albo… słowa Franciszka idą za daleko.

 

Nietrafne wydaje się także uznanie przez Franciszka, że w istocie odwołanie się do kary śmierci oznacza pomijanie „prymatu miłosierdzia nad sprawiedliwością”. Kara śmierci, jeśli rozumieć ją jako środek obrony społeczeństwa, jest bowiem nie tylko aktem sprawiedliwości wobec przestępcy i społeczeństwa, ale także aktem miłosierdzia wobec ofiar i potencjalnych ofiar. Ochrona innych obywateli przed działaniem mordercy czy gwałciciela to akt miłosierdzia wobec ofiar. A brak adekwatnej kary wobec przestępcy to akt niesprawiedliwości wobec ofiar. Mocno przypominał o tym św. Jan Paweł II w encyklice „Dives in Misericordia”. I o tym także trzeba pamiętać w dyskusji o karze śmierci.

 

Na koniec zastrzegam, że nie jestem zwolennikiem kary śmierci. Uważam tylko, że rozwój doktryny, jeśli się dokonuje, musi mieć pelne pełne uzasadnienie, a także nie może ignorować wcześniejszego nauczania, musi uwzględniać jego ciągłość. Uznanie, że kolejny papież może swobodnie zmieniać nauczanie oparte na całej wielkiej tradycji Kościoła, jest bowiem zwyczajnie niebezpieczne dla Magisterium Kościoła. Jeśli bowiem można swobodnie uznać, że Kościół mylił się w sprawie kary śmierci, i że to, co przez wieki uznawał za usprawiedliwione i moralne, w istocie jest nieludzkie i niezgodne z Ewangelią, to nie ma powodów, by odnieść to do jednego tylko elementu… A to jest śmiertelnie niebezpieczne dla całego nauczania Kościoła. 

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

16:35 16 października 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie