"Co to znaczy znać kogoś", "o działalności Amber Gold dowiedziałem się z reklam" - czyli cyrk Pawła Adamowicza przed Komisją Śledczą

Wikipedia/ Platforma Obywatelska RP
Sejmowa Komisja Śledcza zajmująca się Amber Gold przerodziła się dziś w farsę. Posłowie przesłuchiwali prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Po przesłuchaniu twierdził, że Małgorzata Wasserman "jest manipulatorką". Sam zaś nie raczył podawać komisji żadnych konkretnych odpowiedzi.




"Ciągnąc samolot po płycie gdańskiego lotniska, nie reklamowaliśmy linii OLT Express" – mówił Adamowicz. Przewodnicząca komisji Małgorzata Wasserman miała jednak na ten temat zupełnie inne zdanie.

 

"Nie miałem żadnych kontaktów z Marcinem P. i nie zabiegałem o nie. Nie lokowałem też żadnych środków w produkty oferowane przez Amber Gold" – mówił Adamowicz. Są to dosyć sprzeczne słowa z tym co usłyszeliśmy podczas wcześniejszych przesłuchań komisji. Marcin P. twórca piramidy finansowej dopytywany, którzy politycy szukali z nim kontaktu, odparł: – Na pewno prezydent miasta Gdańska poprzez port lotniczy w Gdańsku.

 

"Nikt w Polsce nie miał jakiejkolwiek wiedzy na temat działalności i struktury finansowania firmy Amber Gold" – mówił Adamowicz. Jest to sprzeczne zeznanie do tego wypowiedzianego przed komisją przez byłego premiera Marka Belkę, który podczas przesłuchania użył kultowego już określenia „wszyscy wszystko wiedzieli”.

 

"Znam pana Michała Tuska w sposób nieznaczny. Nie zaprosił mnie na ślub" – żartował sobie Adamowicz. "O Amber Gold dowiedziałem się z reklamy w 2011 r., może w 2010 r." – kontynuował prezydent Gdańska. "Nie mam telefonu do ABW i CBA. Nikt mnie nie ostrzegł" – informował Adamowicz. "Nie pamiętam, czy zaproszenie na mecz dla Marcina P. było imienne. Ja nie jestem sekretarką, nie kleję kopert" – dodał Adamowicz.



Autor: mm

Źródło: dorzeczy.pl/ telewizjarepublika.pl

15:36 12 września 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie