POLITYKA

Przekleństwo długiej pamięci, kandydatka SLD na prezydenta i KPP-owska przeszłość ojca pewnego senatora

Moim przekleństwem jest długa pamięć. Gdy pewna gwiazda telewizji (prywatnie sympatyczna i ciepła osoba) sugeruje, że pewien senator powinien rozliczyć się z KPP-owskiej przeszłości ojca, mnie przypomina się przeszłość tej osoby. Przeszłość bynajmniej nie zawsze bojowniczki dobrej zmiany.

A ona w latach 2008–2010 zatrudniona w klubie poselskim SLD, potem była współpracownicą Grzegorza Napieralskiego, była członkiem jego komitetu wyborczego w wyborach prezydenckich roku 2010, startowała w roku 2011 w wyborach parlamentarnych z list SLD, a w roku 2015 była kandydatką SLD na prezydenta RP. Długa lista, dość jednoznacznie określająca, ówczesne sympatie polityczne.

 

I tak się zastanawiam, czy wtedy jej nie przeszkadzały KPP-owskie korzenie działaczy SLD? I czy nie wiedziała o tym, że partia, której pracownicą i kandydatką na prezydenta była, a posłanką chciała być nigdy nie rozliczyła się z przeszłości (PPR-owskiej i PZPR-owskiej), broniła komunistycznych zbrodniarzy, a finansowo ustawiona była między innymi dzięki owej przeszłości i pieniądzom ze Związku Sowieckiego?  A jeśli przeszkadzały, to czemu o tym wówczas nie mówiła? 

 

Zaskakuje mnie też, że tak wielu zwolenników PiS chce jej – w tej konkretnej sprawie – bronić. Przypominanie nazwisk ojców to zdecydowanie nie jest tradycja Lecha Kaczyńskiego. On był pierwszym prezydentem RP, który zapalał chanukowe świece. I to jest dobra tradycja prezydenta Kaczyńskiego, którą prawica powinna kontynuować.

 

Tomasz P. Terlikowski

Źródło: Maly Dziennik

Komentarze

Zobacz także

Zatrzymali przemytnika na lotnisku Chopina! Zarekwirowano rekordową ilość narkotyków

Tak działa DEMON! Wymyślili roboty, które spełnią najbardziej perwersyjne pragnienia mężczyzn

Kolejny atak drona na BELWEDER! Policja zatrzymała Łotysza!

Ładuję....