Poruszająca historia! Matka Boża i ojciec Dolindo Ruotolo

esprit.com.pl
Kiedy świat zdaje się w zatrważającym tempie zmierzać ku przepaści, Maryja i Jej święci czciciele wyciągają najcięższą broń - różaniec. Jednym z jego największych „propagatorów” w XX wieku był o. Dolindo Ruotolo.




„Jego dzień był nieustannym odmawianiem różańca. W jego ręku był wciąż obecny różaniec i każdy najmniejszy nawet moment odosobnienia był wypełniany szeptanym Zdrowaś Maryjo. Modlił się, gdy szedł ulicą i gdy podróżował, także przed spotkaniem z jakąś duszą. Modlitwa, dzięki której przygotowywał się do głoszenia Słowa, wypełniała go miłością do Chrystusa” - w ten sposób świadkowie życia o. Dolindo opisują wielką miłość i cześć do różańca. Ten niezwykły kapłan zachęcał do modlitwy wszystkich napotkanych na ulicach Neapolu ludzi!

 

Był przy tym realistą, zdawał sobie bowiem sprawę, iż odmawianie tej modlitwy kosztuje wiele wysiłku. Dlatego zachęcał, by mniej wytrwali stopniowo rozwijali w sobie miłość do różańca - najpierw odmawiając jedno „Zdrowaś Maryjo”, potem dwa, a następnie kolejne. Przy tym zachęcał, by modlitwa ta była nieustanną medytację - Maryja ma nas bowiem prowadzić do Chrystusa. Ojciec Dolindo wyraźnie zaznaczał, że taka jest wola Matki Bożej, dlatego też pobożność Maryjna bez Jezusa nie przyniesie owoców.

 

Dlaczego jednak właśnie od o. Dolindo warto uczyć się modlitwy różańcowej? Co nowego może wnieść do naszej pobożności jego przykład? Różaniec nazywał swoją polisą na życie wieczne, starał się nim wypełnić swoje myśli, swoje usta, ale przede wszystkim – przylgnąć w ten sposób, wraz z Maryją, do obecnego w tajemnicach zbawienia Jezusa. Nigdy się z różańcem nie rozstawał, miał go w ręku chodząc po ulicach, odwiedzając chorych, ale też przed sądem Świętego Oficjum… Własnoręcznie wykonał i rozdał przechodniom tysiące różańców, a swoje duchowe dzieci zachęcał nawet do – jak to nazywał – „propagandy różańca”.

 

Ojciec Dolindo miał bardzo bliską relację z Matką Bożą, wielokrotnie z Nią rozmawiał i zwracał się zawsze: „Moja Mamo”, a nawet jeszcze czulej: „Mamusiu”. Maryja mówiła mu o wielu tajemnicach, objaśniała sprawy wiary. To z powodu książki o Niej - najbardziej wściekał się Zły. „Będę ci przeszkadzał. Poślę do ciebie tylu ludzi, zawalę cię tyloma sprawami, żebyś nie mógł pisać” – usłyszał pewnego razu mrożący krew głos o. Dolindo.

 

Potencjał tej modlitwy, mimo upływu czasu – wciąż jest niewyczerpany, wciąż na nowo się przed nami odsłania. Ubogi kapłan z Neapolu, niewykształcony, ale cudownie oświecony łaską Bożą, pozostawił po sobie wiele komentarzy biblijnych, tekstów o życiu Jezusa i całe mnóstwo innych, które nie są dzisiaj, niestety, dostępne. Przynajmniej na razie. W tych jednak, które mamy, można znaleźć takie bogactwo myśli, teologicznie doskonałych i prostych zarazem, że rozważanie kolejnych tajemnic staje się fascynujące, zyskuje inny wymiar.

 

Joanna Bątkiewicz-Brożek, autorka biografii o. Dolindo, proponuje różaniec wraz z nim: rozważając słowa jakie usłyszał od Maryi i Jezusa, ale też modlitwę jego słowami. „Veni Sancte Spiritus! – wołał o. Dolindo. – Duchu Święty, Boże, przyjdź więc i do mnie, i ożyw mnie. (…) Przyjdź, nie mogę iść do Jezusa bez Ciebie i nie mogę darów Twoich otrzymać, nie mając życia, jakie daje mi Jezus. On jest jak oliwa, a Ty jesteś płomieniem. Ogień nie może palić się bez oliwy. (…) Przybądź do nas, Duchu Święty, i odnów oblicze ziemi.”

 

Te i wiele innych, poruszających fragmentów z pism o. Dolindo, może stać się kanwą naszych rozważań tajemnic radosnych, bolesnych, chwalebnych, tajemnic światła. Święci uczą nas modlitwy, stawania przed Bogiem z otwartymi sercami i umysłami. Te zwykłe „perełki duszy” jak mawiał kapłan z Neapolu, mogą uratować świat. Nie ma takiego problemu, któremu różaniec nie dałby rady.

 

 

Joanna Bątkiewicz-Brożek, Różaniec zawierzenia z księdzem Dolindo, Esprit, Kraków 2017. 



Autor: gb

Źródło: Wydawnictwo Esprit

13:51 22 października 2017







Video
Opinie
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie