Polska ma być rządzona z Warszawy, a nie z Berlina czy Brukseli. Warto pokazać unijnym biurokratom gest Kozakiewicza

fot. Flickr/ Gérard Colombat/CC)
Gest Kozakiewicza powinni pokazać Polacy unijnym biurokratom, tak by ci zrozumieli, że nie damy się zastraszyć, i że Timmermans ani inni Junckersi nie będą nam dyktować, jak mamy żyć.




Pogróżki Brukseli wobec Polski, nawet jeśli określić je bombą atomową, niewiele znaczą. Nic nie wskazuje na to, by unijnym biurokratom udało się zebrać głosy wszystkich państw członkowskich UE, konieczne do jakichkolwiek sankcji. A do tego muszą oni pamiętać, że gdy zaczęli ustawiać Wielką Brytanię skończyło się to Brexitem. 

 

Decyzje w sprawie Polski mogą mieć jeszcze gorsze skutki. I nie chodzi o Polexit, ale o to, że ich zachowanie to woda na młyn eurosceptyków, wcale nie z Polski, ale z Europy. I tak banda eurokratów może zakończyć projekt UE, pokazując, że oni chcą rządzić wolnymi narodami, chcą im odbierać niepodległość, chcą, by o tym, co jest dobre dla Włocha czy Holendra decydował Niemiec. A na to, wbrew pozorom, nieliczni się godzą. 

 

Z punktu widzenia zaś Polski warto przypomnieć polskim zwolennikom działań unijnych w Polsce, że nasi przodkowie walczyli o to, by Polska była rządzona z Polski, a nie z Berlina, Moskwy czy Wiednia. I mam wrażenie, że teraz też ogromna większość Polaków chce żyć w kraju, który jest rządzony z Warszawy, a nie z Brukseli, przez Polaków, a nie Niemców, Belgów czy Holendrów. Dlatego działania Unii zaszkodzą przeciwnikom PiS-u, bo nawet ich wyborcy nie przepadają za zdrajcami.

 

Tomasz P. Terlikowski



Autor: Tomasz P. Terlikowski

Źródło: MalyDziennik.pl

20:08 20 grudnia 2017







Video
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie