Polsce grozi wojna

Fot. PAP/Jakub Kamiński
Czy Polsce grozi wojna? Tego nie wiemy, ale świat się zmienił na tyle, że możemy przyjąć taką hipotezę.




Geopolityczna pauza dobiegła końca razem z przebudzeniem się chińskich oraz rosyjskich ambicji. Stany Zjednoczone Donalda Trumpa - choćby poprzez opinie prominentnych intelektualistów popierających nowego prezydenta - już oddalają się od Europy. To oddalanie się nie jest oczywiście zupełnie, ale stanowi swego rodzaju urealnienie wewnętrznych stosunków w obszarze północnego Atlantyku. Kiedy Edward Luttwak mówi, że NATO (a w domyśle Stany Zjednoczone) nie będą w stanie obronić ani Polski, ani krajów nadbałtyckich, to trudno tego rodzaju deklaracje lekceważyć. Trudno też nie odnieść wrażenia, że jego słowa to prawda od dawna nam znana, do której jednak nie potrafiliśmy się przyznać.

 

Europa odchodzi w cień także dlatego, że strategiczne oko Stanów Zjednoczonych coraz bardziej jednoznacznie przesuwa się w obszar Pacyfiku, gdzie odbędzie się walka o światową hegemonię. Nawet jeśli nie zostanie to w taki sposób nazwane przez administrację Trumpa, to bez wątpienia Amerykanie potrzebują zachować swoją gospodarczą i polityczną dominację szczególnie w tamtym regionie. Na odpuszczenie Chińczykom po prostu ich nie stać. Gospodarka USA opiera się w znacznej mierze na skutecznej ekspansji amerykańskiej waluty czy kontroli światowych szlaków handlowych, a Chiny w oczywisty sposób, chcą zmienić ten stan rzeczy. Oznacza to, że Donald Trump będzie dążył do asymetrycznego porozumienia z Rosją, której wiele jest w stanie dać byle tylko zapewnić sobie stabilizację we wzajemnych stosunkach. Na pewno nie będzie drażnił Rosji, a być może da jej wolną rękę w Syrii, na Ukrainie, Gruzji i całej Europie Wschodniej. Mówiąc szczerze, trudno jest mieć pretensje do Trumpa, że nie chce podtrzymywać obietnic nie do spełnienia.

 

Przywoływany już Edward Luttwak mówi jednak coś co może wydawać się paradoksalne. Prezydentura Trumpa jest dla Polski szansą. W obecnej sytuacji urealnienie obrazu możliwości i interesów geopolitycznych może wyjść Polsce na dobre, ponieważ złudzenia w polityce są zawsze złym doradcą. Takim właśnie złym doradcą jest przekonanie o gwarancjach bezpieczeństwa jakie daje Polsce NATO. Jest właściwie banałem powiedzieć, że nie ma dziś żadnych szans na to by jakakolwiek armia dokonała szybkiej interwencji pomocowej w przypadku rosyjskiej inwazji na Polskę. Jedyny kraj, który mógłby teoretycznie tego dokonać to Niemcy, którzy jednak nie dysponują sami odpowiednimi siłami. Czy Hillary Clinton nie podtrzymałaby dotychczasowych gwarancji, czy jej zwycięstwo nie byłoby lepsze dla Polski? Mogłaby, co najwyżej, podtrzymać fikcję dotychczasowych gwarancji, ponieważ w zmieniającym się układzie interesów Stanów Zjednoczonych ich realność nie miałaby pokrycia

 

Na czym może polegać ta polska szansa? Na przebudowie naszej obronności w sposób bliski Szwajcarom lub Finom (choć geograficznie “Finlandię” mamy tylko na Mazurach, a “Szwajcarię” na Podkarpaciu), którzy postawili na masową obronę terytorialną. Luttwak sytuację formuuje prosto - nie możecie zapobiec temu, że rosyjskie czołgi wjadą do Polski, ale możecie doprowadzić do sytuacji, w której Rosjanie będą mieli świadomość, że gdy tylko wyłączą silniki swoich czołgów z domów i lasów wyjdą Polacy po to by ich zastrzelić.

 

Czy zatem Polsce grozi wojna? Grozi nam ona bardziej niż mniej tak długo, jak długo nie zbudujemy własnego silnego systemu obrony, który będzie najlepszą siłą odstraszającą. Ale nie chodzi o zakup kolejnych drogich zabawek wojennych, one zostaną zniszczone w pierwszych godzinach wojny, chodzi o szeregi rezerwistów z bronią w ręku będących gwarancją olbrzymich strat po rosyjskiej stronie, gdyby ta zdecydowała się na klasyczną - czy w sumie jakąkolwiek - inwazję. Wojna zatem grozi Polsce tak długo, jak pozostajemy słabi i liczymy na innych. Finlandia nie jest w NATO, ma niewiele ludności i bardzo długą granicę z Rosjanami, ale jej wojna nie grozi, bo Rosjanie takiej wojny się obawiają, wojny oznaczającej dla nich krwawą i zapewne finalnie przegraną rozprawę.

 

Czy powinniśmy zatem i my opuścić NATO? Oczywiście, że nie - Sojusz wciąż stanowi rodzaj politycznego buforu dla Polski - nawet jeśli ma on charakter czysto psychologiczny. Trzeba jednak przebudować polską armię w taki sposób jakby Sojuszu w ogóle nie było - wtedy żadna wojna nie będzie nam straszna, bo żadnej wojny nie będzie.  

 

Autor jest redaktorem pisma Christianitas.

 



Autor: Tomasz Rowiński

Źródło:

19:20 10 grudnia 2016







Video
Polityka
Cywilizacja
Religia
Opinie